sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 63

Kochani tak jak mówiłam mój blog ma dzisiaj pierwsze urodziny. Dziękuję wszystkim czytelnikom za to że ktoś jednak go czyta i chciała bym aby kolejny rok był także taki sam, a może i lepszy. Dlatego dedykuje ten rozdział wszystkim Wam którzy zostawiają komentarze i udzielają się w moich zagadkach. Jeszcze raz dzięki i zapraszam wszystkich do rozdziału. 
***********************************************************************************
-A kto nam zabroni mieć 4 pary? Im więcej świadków tym lepsze małżeństwo. Prawda Kochanie?
-Tak tak. Możemy porozmawiać?
-Jasne. To może chodź na górę. 
-Może usiądź! Powiedział ze złością.
-Co się stało?
-Coś ustalaliśmy. A ty to sobie zmniejszasz?
-Nie denerwuj się. Przecież nic takiego się nie stało.
-Stało. To miała być nasza wspólna decyzja. 
-Wiem, ale przecież bardzo lubisz chłopaków, a Gemma to twoja siostra, a Kate to kuzynka. To nie są osoby Ci nie znane. 
-Nie oto chodzi! Jak tak zawsze będziesz zmieniać nasze decyzje to nic nie będzie z naszego związku. 
-Co ty chcesz mi powiedzieć?
-......................
-No co teraz nie masz odwagi nic powiedzieć?
-To nie tak. 
-A jak? Zabrzmiało to jak być chciał się rozstać. 
-Monia! Ja ciebie kocham nad życie i nie chciałem żebyś tak to zrozumiała.
-Wiem. Przepraszam Cię, ale jak zobaczyłam miny Zayna i Liama to mi serce pękło. 
-Wiem. Na dobrą sprawę to się cieszę. Po tych słowach połączył nasze usta w pocałunku i mógł by on trwać i trwać, ale przerwała nam Kate. 
-Przepraszam, że przeszkadzam ale Zayn cię prosi bo podobno miałaś zaśpiewać jakąś nowa piosenkę.
-A tak już idziemy. Złapałam loczka za rękę i sprowadziłam na dół. 
Kochani tak jak obiecałam naszemu przyjacielowi zaśpiewam dzisiaj nową piosenkę pt. Save Me, którą skomponował Zayn. Dziękuję Ci przyjacielu za nią jest śliczna i mam nadzieję, że wam też przypadnie do gustu, a więc zaczynajmy. 
*******************************************************************************************
-O jak dobrze, że już koniec. Padam z nóg. Powiedziałam opierając się o stół w kuchni.
-Ja też się cieszę. Powiedział obejmując mnie w pasie. 
-Chodź idziemy spać. Posprzątamy później. 
-Dobra i wziął mnie na ręce. To bardzo miły gest o 5 rano. Nie ukrywam nie doszła bym chyba na górę w tych szpilkach. Harry delikatnie położył mnie na łóżko i zaczął całować. 
-Kochanie! Spać! 
-Potem pośmimy. Nie mów, że nie masz na mnie ochoty. Widzę w twoich oczach że masz.
-Mam, ale nie mam siły!
-Pierwsza noc w nowym łóżku i domu powinna być niezapomniana, a więc ....
-No dobra. Całuj!  Wplotłam swoje palce w jego włosy. Zajęczał. Wiedziałam jaką przyjemność mu tym sprawie. Ciepły dotyk dłoni ścisnął małe pośladki. Objęłam jego biodra nogami nie przestając walczyć z jego językiem. Jego ciało podwyższyło moją temperaturę, a silne uciski w okolicy pochwy alarmowały o natychmiastowej bliskości z chłopakiem. Oddech stał się szybszy na co Harry jak zawsze zareagował uśmiechem podczas pocałunku.Uwielbiałam kiedy to robi.Oddałam się chwili.Chciałam go poczuć.Lekko poprawił mnie na łóżku przygniatając swoim wyrzeźbionym ciałem doprowadzającym mnie do szału.

Napięcie i podniecenie rosło z każdą sekunda naszej bliskości, a zarazem walki.Odsłonięte ciało przed Harrym, które zakrywał jedynie materiał bielizny.Gorące usta chłopaka zatrzymywały się na całym ciele, co przyprawiało mnie o jęki rozkoszy. Ruchy ciała pod dziką fala namiętności prowokowały Stylsa do dalszej pracy.Szybko pozbyłam się ciuchów chłopaka, który zaskoczony moją szybkością i groźnymi ruchami chciał zrewanżować się zostawiając mnie całkiem nagą.
-Harry to łaskocze! Zaśmiałam się kiedy jego opuszki palców przejechały po skórze brzucha.
-Uwielbiam to! Powiedział szydersko szybko wbijając się w moje usta
Kilka chwil po namiętnej walce nasze nagie ciała przylegały do koca.Członek Loczka delikatnie ocierał o moją pochwę, która już cała mokra prosiła się o wypełnienie.
-Kochanie, proszę teraz!
Na twarzy chłopaka zagościł uśmiech, wiedząc jak będą wyglądały jego dalsze działania.
-Asss ... Syknęłam kiedy z wielka siła poczułam Harolda w sobie.
Ciało wygięło się w łuk, ale łuk przyjemności.Ruchy stawały się coraz szybsze obijając o mój czuły punkt.
-Aww Loczku..aaa-jęczałam kiedy mój narzeczony zadowolony uśmiechał się. 
-Jeszcze chwilę. Odezwał się szybko z przyśpieszonym oddechem.
-Dochodzę już! Wykrzyczałam.
-Już..powiem ci kiedy..-teraz! Krzyknął do ucha
W tym czasie rozluźniając wszystkie mięśnie, które przepełniała rozkosz wylałam wszystkie soki, które zmieszały się z oznaka podniecenia Harolda. Zmęczeni, ale usatysfakcjonowani swoją pracą opadliśmy na swoje ciała.
-Kocham Cię.
-Ja też Cię kocham. Pocałował mnie w czoło i wtuleni w siebie oddaliśmy się krainie snu.


***********************************************************************************************
Dzisiaj jest wigilia, a co za tym idzie urodziny Louisa. Każdy kupił mu jakiś drobiazg, ale słyszałam jak rozmawiał przez telefon z nim Harry i mówili coś o jakiejś niespodziance. Nie wiem o co chodziło, ale ja się tego dowiem. Wigilię zorganizowaliśmy własnie u Lousa, czyli naszego sąsiada, bo już się wprowadził na stałe lecz bez Kingi ona razem z Gosią cały czas mieszkają w Polsce. Liam nadal jest z Kate, a Zayn jest sam. Troszeczkę przystopował z pracą, ale nadal nie może zapomnieć o Karolinie.  Oboje z Harrym byliśmy już gotowi do wyjścia, lecz zadzwonił telefon Harolda, który pośpiesznie został odebrany.
-Coś się stało?
-Tak. 
-Czyli?
-Samolot ma opóźnienie o jakąś godzinę. 
-Spokojnie, poczekamy. 
Zamknęliśmy dom i poszliśmy do naszego przyjaciela, który otworzył man bardzo elegancko ubrany. 
-Cześć przystojniaku! Powiedziałam na przywitanie i weszłam do środka. Jeszcze nie było nikogo, a więc od razu poleciałam do kuchni zobaczyć czy wszystko gotowe, a chłopcy doszli za moment. 
-Spróbujesz? Podał mi szatyn łyżkę.
-No pewnie. Ciekawe jak ci wyszło. 
-No nie wiem. Na pewno nie za dobrze. 
-Louis to jest pyszne. Powiedziałam oblizując łyżkę. 
-Monia to ja jadę po dziewczyny, a wy sobie pogadajcie. 
-Dobrze tylko uważaj kochanie. Po wyjściu Harrego Louis zabrał mnie do ich sypialni. 
-Jest piękna. Powiedziałam z zachwytem, ale czemu mi ja pokazujesz?
-Bo znasz Kingę jak mało kto. Spodoba się jej?
-Na pewno. Trafiłeś w jej gust. 
-To dzięki Tobie. 
-Louis nie przesadzaj. 
-Monia trzeba się cenić. To dzięki Tobie poznałem miłość swojego życia i mam najlepszą przyjaciółkę, a także sąsiadkę i mam nadzieje że też .... a nie.
-Louis to ty chciałeś powiedzieć?
-Zobaczysz dzisiaj wieczorem, ale jak jesteśmy sami chciałem ci coś dać.
-Dzisiaj jest twoje święto, a prezenty pod choinka są. 
-Ale to jest prezent z okazji naszej przyjaźni. 
Proszę i podał mi  kwadratowe pudełeczko. 















-Louis ja nie mogę tego przyjąć. Powiedziałam po otworzeniu i zobaczeniu pięknego naszyjnika. 
-Nie ma żadnego sprzeciwu. I założył mi biżuterię. 
-Dziękuję ci. Ucałowałam chłopaka w policzek i zeszliśmy wspólnie na dół. Po chwili oczekiwań pojawili się pierwsi goście, którzy położyli prezenty pod choinkę i zasiedli do stołu. Poczekaliśmy jeszcze jakieś 30 minut i w drzwiach pojawiła się Kinga i Gosia. 
***********************************************************************************************************
Kochani tak jak ostatnio zapraszam was do mojej zagadki. A więc jaka niespodziankę przygotował Louis? Piszcie w komentarzach. 
Buziaki i do następnego ;**

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział 62

-Pomóc Ci?
-A chcesz?
-No jasne. Przecież to nasze wspólne gniazdko i mamy o niego dbać wspólnie.
-A może zadbamy o coś innego?
-Harry proszę cię nie teraz!
-A właśnie że teraz i wziął mnie na  ręce i zaniósł do naszej nowej sypialni. Zaczął całować moja szyję i obojczyk już schodził niżej, ale usłyszeliśmy dźwięk dzwonka na który Harold zareagował bardzo nerwowo. 
-Nie teraz!
-Harry to pewnie nasi przyjaciele. 
-Udajmy że nas nie ma.
-Kochanie tak nie wolno! Idz otwórz, a ja się trochę ogarnę. Proszę!
-Dla Ciebie wszystko, ale dokończymy wieczorem.
-Jasne. Powiedziałam poprawiając włosy. Jak się okazało wpadli do nas nasi przyjaciele. Harry oczywiście był bardzo nie zadowolony z tego faktu, ale zaprosił wszystkich grzecznie do środka.
-Napijecie się czegoś? Zapytałam witając ich w holu.
-Nie my tylko na chwilę. Możemy prawda? Zapytał niepewnie Niall trzymając za rękę Gosię.
-No jasne. Chcecie zwiedzić nasze królestwo? Powiedziałam z uśmiechem.
-Jasne. Powiedzieli razem i poszliśmy zwiedzać nasze gniazdko. Po oglądnięciu całego domu usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać.
-Kochani wiecie co was czego? Zapytał tajemniczo Louis.
-Niby co? Powiedział Harry przewracając oczami.
-Parapetówka.
-No tak. Powiedziałam troszeczkę zmieszana.
-A więc dzisiaj o 20. Zaproponował Zayn.
-No dobra. Miałem inne plany na ten wieczór, ale ….
-Ale bardzo miło spędzimy z wami czas. Dokończyłam zdanie mojego ukochanego.
Dochodziła godzina 20. Już wszystko było gotowe. Napoje kupiliśmy sami, ale jedzenie zamówiliśmy niestety. Sama bym z chęcią coś przygotowała, ale za mało czasu.
 –Skarbie?
-Tak Harry.
-Bardzo seksownie wyglądasz.
-Dziękuję ty tez niczego sobie.
-A więc?
-Nie teraz nie! Tobie tylko jedno w głowie.
-Fakt w mojej głowie tylko ty jesteś.
-A zmieniając temat. Pamiętasz, że mamy zapytać się Louisa i Kingi czy zostaną naszymi świadkami.
-No tak. Ale jesteś tego pewna?
-No jasne.
-A Gosia?
-Zrozumie. Przecież nie mogę mieć dwóch wróżb.
-A kto powiedział, że nie?
-Tradycyjnie jest jedna.
-Ale nasz ślub nie musi  być tradycyjny.
-Znasz moje zdanie na ten temat. Prawda?
-No tak, ale one są dla Ciebie jak siostry.
-A więc w takim wypadku ja będę miała 2 świadkowe, a ty 4 świadków.
-Już tak nie przesadzajmy.  Myślę że wie pary wystarczą.
-No dobrze, a więc Louis i Kinga i Gosia z Niallem tak?
-Tak. I po tej odpowiedzi usłyszeliśmy pierwszy dzwonek do drzwi, które szybko poszłam otworzyć. Jak się okazało pierwszy był Zayn.
-Witaj przystojniaku! Powiedziałam radośnie na powitanie.
-Cześć i proszę. Piękne kwiaty dla małolaty.
-Dziękuję, ale z tą małolatą to troszeczkę przesadziłeś przecież jestem od Ciebie młodsza jedynie 3 lata.
-Fakt, a wybrałaś już którąś z piosenek które dla Ciebie napisałem?
-Jasne. Wszystkie  świetne, ale jedna jest w moim stylu.
-Pewnie Save Me?
-Tak i dzisiaj ją zaśpiewam okey?
-To będzie dla mnie zaszczyt, a gdzie masz swoja drugą połówkę?
-Jestem jestem. Witaj przyjacielu. 
I tak wyglądało przywitanie większości gości. W sumie było nas około 30 osób, aż tu nagle do naszych drzwi zapukał Paul. Jak go zobaczyłam krew się we mnie zagotowało, bo pomyślałam, że znowu chce się kłócić, ale jak się okazało było zupełnie inaczej.  
-Mogę wejść? Zapytał grzecznie. Ja nic nie odpowiedziałam, ale Harry wpuścił go z trochę zmieszana miną. 
-Tylko masz się zachowywać. Dodał mój ukochany. 
Każdy był zdziwiony jego obecnością, bo wiedzieli, że on jako jedyny był przeciwny naszemu związkowi. Po upływie jakieś 15 minut Paul sciszył muzykę i poprosił o ciszę. Wszyscy byli zaskoczeni, ale nikt mu nie przerywał. 
-Słuchajcie, wiem że nie jest wam na rękę, że tutaj jestem, ale tylko chciałem wam coś powiedzieć i już mnie nie ma. Chcę przeprosić Monikę i Harrego. Ponieważ wyrządziłem im wiele zła. Starałem się ich za wszelka cenę rozdzielić, ale mi się nie udało. Teraz wiem, że to byłby wielki błąd. Oni pasują do sobie jak dwie polówki jabłka. Więc przepraszam jeszcze raz i mam nadzieje, że mi wybaczycie. Życzę wam szczęścia na nowej drodze życia.  
-Dziękujemy. Powiedzieliśmy wspólnie z Harrym i uściskaliśmy mężczyznę. Impreza dalej trwała, bez żadnych przeszkód,a więc koło północy zabraliśmy z Haroldem głos. 
-Kochani jak już wiecie niebawem jest nasz ślub, a my nie mamy nadal świadków. Powiedział Loczek.
-A więc w gronie przyjaciół chcieliśmy ich poprosić.
-Wybór był strasznie trudny. Długo się nad tym zastanawialiśmy, kogo wybrać, ale w końcu doszliśmy do porozumienia. 
-Ja miałam dużo prościej, bo moimi świadkowymi oczywiście zostaną Kinga i Gosia. Po tych słowach od razu dziewczyny mnie uścisnęły i zgodziły się bez wahania.
-Za to ja miałem bardzo trudno, bo każdy z chłopaków jest dla mnie jak brat i mam nadzieje, że się nie obrazicie, ale wybrałem Louisa i Nialla. 
Jak Harry wypowiedział dwa imiona widziałam, że troszeczkę się zrobiło smutno Zaynowi i Liamowi, więc postanowiłam ratować sytuację. 
-Kochani oczywiście żartowaliśmy. Powiedziałam radośnie, a Harry się troszeczkę zarumienił i nie wiedział o co chodzi. Objęłam go w pasie i mówiłam dalej. Oczywiście Zayn i Liam też będziecie naszymi świadkami, a razem z wami Gemma i Kate jeśli się zgodzicie oczywiście?
-No jasne, że tak. 
-A kto nam zabroni mieć 4 pary. Im więcej świadków tym lepsze małżeństwo. Prawda Kochanie?
-Tak tak. Możemy porozmawiać?
-Jasne. To może chodź na górę. 
-Może usiądź! Powiedział ze złością.
-Co się stało?
-Coś ustalaliśmy. A ty to sobie zmniejszasz?
-..................................


****************************************************************************
I jak myślicie co wydarzy się w kolejnym rozdziale? Znowu jak toś zgadnie będzie dla Niego dedykacja. Co powie Harry Moni? Liczę na wasze pomysły. Kolejny rozdział powinienem pojawić się w pierwsze urodziny bloga, a więc starajcie się rozwiązać zagadkę. Pozdrawiam i już teraz życzę Wesołych świat!  


CZYTASZ=KOMENTUJESZ


sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 61

Kochani tak jak obiecałam dzisiejszy rozdział jest ze specjalną dedykacją dla ~MidnightMajkeeel Nh i Anonima. Mam nadzieję że Wam się spodoba. 
*********************************************************************************
W drodze do szpitala ciągle zadawałem sobie pytanie czemu ona mi nic nie powiedziała?
Kocham ja nadal, ale już mam wątpliwości czy to ma sens. Jeżeli ona mi mówi mi o takich ważnych sprawach. Wszedłem trochę nie pewnym krokiem do sali i usiadłam koło łózka. Spala. Dotknąłem delikatne jej dłoni i wtedy się obudziła. Jak mnie zobaczyła najwyraziściej się przestraszyła.
-Co ty tu robisz?
-Przyleciałem. Do ciebie. Czemu mi nic nie powiedziałaś?
-Nie chciałam cie martwić. A po za tym.....
-Co się dzieje?














-Już chyba cię nie kocham. 
-........................ Oniemiałem jak to usłyszałem.
-Przepraszam Cię, ale to chyba nie ma sensu tak udawać. Nie chcę ranić ciebie dłużej. 
-Ale ja cie nadal kocham.
-To nie wystarczy. Ja cie muszę mieć przy sobie.
-No to przeprowadź się do mnie do Londynu.
-Nie chcę zostawiać rodziny. Nie jestem na to gotowa. 
-Masz kogoś? Zapytałem ze łzami w oczach.
-Nie mam. Nie potrafiła bym cię zranić przez zdradę. Mam jakieś zasady. 
-No to od razu lepiej, ale .....
-Zostaniemy przyjaciółmi?
-Wiesz że to najgorsza rzecz jaką można usłyszeć od dziewczyny?
-Wiem, ale nie chce aby popsuły się relacje między naszymi przyjaciółmi. 
-No dobrze. Ale jesteś pewna swojej decyzji?
-Tak już to przemyślałam i dlatego nie chciałam cię martwic moim wypadkiem. 
-Okey. Muszę to zaakceptować. Zdrowiej! Będę leciał. Cześć! I opuściłem salę. Nie chciałem z nimi teraz rozmawiać. Zadawali mi pytania, a ja ich nie słuchałem i wybiegłem ze szpitala. Coś we mnie pękło. Zastanawiałem się nad rozstaniem , ale nie w taki sposób. Ja ją nadal kocham, a to ze się zastanawiałem nad tym było spowodowane naszą rozłąką. Co ja mam teraz zrobić? Zadałem sobie to pytanie odpalając papierosa. 

*************************************************************************
Staliśmy pod salą i czekaliśmy na Zayna, który ku naszemu zaskoczeniu pojawił się ze skwaszona miną i nie chciał nas słuchać i uciekł. Nawet Niall chciał za nim iść, ale uznaliśmy aby teraz został sam i weszliśmy do sali naszej przyjaciółki. Wszyscy się przywitali, ale Louis jak zawsze musi wyjść przed szereg  i spytał : Co powiedziałaś Zaynowi?
-To raczej nie wasza sprawa, ale i tak się dowiecie prędzej czy później rozstaliśmy się. 
-Jak to? Zapytał bardzo zdziwiony Niall. 
-Po prostu już go nie kocham. 
-Ale.... chciał coś powiedzieć mój ukochany, lecz zamknęłam mu usta dłonią i zaproponowałam abyśmy przyszli później, bo na pewno jest Karolina bardzo zmęczona. Każdy opuścił pomieszczenie i stanął w zmieszaniu na korytarzu. Po chwili jednak Louis zabrał głos: Kinga ja nie chcę aby tak z nami było.
-Czyli jak?
-Abyśmy się rozstali. 
-Nie bój się. 
-Na pewno nic takiego nie będzie miało miejsca?
-Mogę ci przyrzec. Nie widzę za Tobą świata. 
-Słuchajcie a co z Zaynem? Zapytała Gosia.
-Nie wiem. Odpowiedział bardzo szybko Liam. 
-Myślę, że on teraz musi zostać sam i to wszystko sobie przemyśleć.Oznajmiłam. 
-Fakt, człowiek w takim momencie musi wszystko sobie poukładać. Poparł mnie mój ukochany. 
-No to co? Idziemy coś zjeść? Zaproponował Niall. 
-Jasne! Powiedzieliśmy chórkiem i pojechaliśmy do restauracji. 
**************************************************************************
Nawet nie wiem gdzie jestem. Nogi same prowadziły mnie przed siebie. Chodziłem ulicami Warszawy paląc kolejne papierosy. Nie ukrywam było mi bardzo ciężko na sercu, ale nie chciałem robić żadnych scen upijając się czy coś. To nie jest w moim stylu. Ja po prostu tłumiłem to w sobie. Niby powiedziała, że nikogo nie ma ale coś musiałem zrobić źle, że mnie jednak zostawiła. Usiadłem na murku i wspominałem najlepsze chwile naszego związku. Było ich wiele. Wyjąłem telefon i oglądałem wspólne zdjęcia, aż uzmysłowiłem sobie, że nic nie powiedziałem gdzie jestem moim przyjaciołom, a szczególnie Monice. Ona jest dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką gdyby nie Harry na pewno bym o nią zawalczył. Napisałem krótka wiadomość: Monia nic się nie martw. Jest wszystko okey. Wrócę rano. Zayn. Na odpowiedz nie musiałem długo czekać : Bardzo się cieszę, że napisałeś :) Mam nadzieje, ze nie zrobisz niczego głupiego. Czekam w domu. Monia :-*. Po przeczytaniu tej wiadomości zrobiło mi się od razu cieplej na sercu . Wiem że jeszcze komuś na mnie zależy.   
******************************************************************************
Wprowadziłam się już do Harolda. To będzie dzisiaj nasza pierwsza wspólna noc w nowym mieszkaniu. Nie ukrywam urządziliśmy je w moim stylu, ale Harry miał także swój udział, a szczególnie w sypialni bo wybrał chyba największe łóżko jakie było w sklepie. Ale jestem bardzo szczęśliwa z takiego obrotu sprawy. Są ze mną moi przyjaciele i już niebawem przyjaciółki, bo już za jakieś pół roku tuż po moim ślubie maja się przeprowadzić do Londynu. Będziemy sąsiadkami bo Louis i Naill kupili domy obok naszego, ale tamte nie są jeszcze wykończone. Zayn nawet dobrze sobie radzi, ale wpadł w wir pracy i ciągle coś komponuje. Nie tylko są to piosenki dla chłopaków ale i też dla innych artystów. Nawet ja dostąpiłam tego zaszczytu, i zapomniałam dodać że Liam jest z Kate nadal parą. Świetnie się dogadują i myślę ze to wszystko zmierza w stronę małżeństwa, ale nie zapeszając udałam się do salonu gdzie moja druga połówka ustawiała książki. 
-Pomóc Ci?
-A chcesz?
-No jasne. Przecież to nasze wspólne gniazdko i mamy o niego dbać wspólnie.
-A może zadbamy o coś innego?
-Harry proszę cię nie teraz!
-A właśnie że teraz i wziął mnie na  ręce ......
*******************************************************************************
I jak? Czekam z niecierpliwością na wasze opinie w komentarzach. Do następnego ;) Buziaki :*

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 5 grudnia 2014

LIBSTER AWARD VI

Dziękuję za nominację od  Patrycja Tomlinson 
 Jest to już moja szósta nominacja za którą jeszcze raz serdecznie dziękuję. Na prawdę nie spodziewałam się !

Zasady:
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”


1. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka ?
Oj wiele ich jest ale takie do których zawsze wracam to: Salvame, Rebelde, Tras de Mi, One Way or Another, Midnight Memories, You and I i Zabiorę Cię, Przetańczyć z Tobą chcę całą noc i teraz także Night Changes.

2. Masz zwierzaka ? Jak tak to jakiego ?
Tak mam trzy koty i psa. 

3. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
Uwielbiam spotykać się ze znajomymi, słuchać muzyki i grać w siatkówkę. 

4. Twój ulubiony kolor ?
Niebieski.

5. Czym się interesujesz ?
Siatkówką. 

6. Od kiedy jesteś bloggerem ?
Już prawie rok. Moja pierwsza rocznica przypada 27.12.2014.

7. Twój ulubiony film ?
Drużyna i Dzień Dobry Kocham Cię. 

8. Kto jest Twoim ulubieńcem z 1D i dlaczego ?
Uwielbiam Harrego za jego uśmiech, głos i włosy. :)

9. Czytałaś mojego bloga ? (Ten blog który Cię nominował)
Niestety nie, ale już nadrabiam zaległości ;)

10. Lubisz DiscoPolo ?
Uwielbiam. 

11. Twój ulubiony owoc ?
Truskawka. 

Nominuję:
1. Bella
2. Flower


Pytania:
1. Od kiedy jesteś bloggerem?
2. Czy czytasz moje opowiadanie?
3. Kto jest twoim ulubieńcem z 1D?
4.Piosenka do której masz szczególny sentyment?
5.Co wywołuje na Twojej twarzy uśmiech?
6.Co byś zrobiła gdybyś wygrała milion złotych?
7.Jaką szalona rzecz zrobiłaś w swoim życiu?
8.Twój ulubiony przedmiot w szkole?
9.Twoje włosy są proste, kręcone czy falowane?
10.Jeśli byś miała zmienić kolor włosów to na jaki?
11.Jaka czynność sprawia Ci wiele trudności w żuciu codziennym?

************************************************************************************************
Kochani już jutro nowy rozdział! Mam nadzieję, że wam się spodoba i już dzisiaj mogę zdradzić, że niektórzy trafili co się wydarzy, a więc jutro wam wręczę taki mały mikołajkowy prezent w formie rozdziału.
Do zobaczeni :-* 




sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 60

"Zrobisz coś dla mnie?"
-Jasne. 
-"Zagraj ten koncert za mnie"
-Ale....
-"Nie ma żadnego ale, nie znam lepszego zastępstwa"
-No okey. I po mojej odpowiedzi do kuchni weszli nasi przyjaciele, którym oznajmiliśmy naszą decyzję. Wszystko było by idealnie, tylko Paul musiał wszystko popsuć, który wpadł bez pukania do domu chłopaków z awanturą.
-Nie myście że się na to zgodzę! Nie zagracie koncertu z nią! Rozumiecie?
-Uspokój się! Powiedział Niall.
-Zagramy i koniec! Oznajmił Louis.
-Nie!!!!! Jeszcze głośniej zaczął krzyczeć mężczyzna.
-Jakoś Ci nie przeszkadzało jak mieliśmy z Monią zagrać w Polsce! Powiedział Liam, a ja stałam wtulona w mojego ukochanego i przysłuchiwałam się ich kłótni. Przecież ja się tam nie pcham. Oni sami tego chcą, a więc postanowiłam się nie wtrącać. Mi na dobrą sprawę jet to obojętne. Po jakiś 20 minutach awantura ucichła, a ich menadżer zgodził się na mój występ. Jak by nie patrzeć mam cudownych przyjaciół. Walczą o nie jak lwy. 
********************************************************************************
Siedziałam przed lustrem w garderobie i zastanawiałam się nad moją przyszłością. Czy chcę teraz wyjechać w trasę i zostawić moich przyjaciół i narzeczonego? Już to zrobiłam zostawiają dziewczyny w Polsce, ale ja chcę mieć swoja rodzinę, a dziewczyny wcześniej czy później też zamieszkają w Londynie. 
-Gdzie są moje buty? Krzyczał na cała garderobę Niall.
-A moja koszulka? Dopytywał się każdego Zayn. 
-A moje spodnie? Wtrącił Liam.
-Spokojnie. Tutaj buty, tam koszula a spodnie są na kanapie. Oznajmiłam spokojnym głosem. 
-Jak ty to robisz? Spytał Louis.
-Ale co?
-Że nas ogarniasz? 
-To proste. Trzeba patrzeć na wszystko zimnym okiem, a nie się wydzierać i nie móc niczego znaleźć. 
-Albo mieć wszystko poukładane dołączył do rozmowy Liam.
-No tak. 
-Ale teraz nie będziemy o tym rozmawiać tylko marsz na scenę. I zaczęło się całe show. Stres i pierwsza piosenka, ale dalej to już poszło. Publiczność wić ze mnie zaakceptowała i nie maiła żadnego sprzeciwu że występuję za Harrego. Dla nich tez się liczy zdrowie ich idola. Na pewno trochę smutno im było ze nie usłyszeli Harolda, ale i tak widziałam radość w ich oczach, ze w ogóle wyszedł na scenę. Tylko cały czas był przy mnie. Przez pierwszą część występu nie mogłam się pobawić z chłopakami bo cały czas był przy mnie, ale w przerwie z nim porozmawiałam i dał mi tą swobodę. 
*************************************************************************
Przyleciałam do Polski w nocy, więc to nie była zbyt dobra pora na odwiedziny, więc pojechałam prosto do mojego domu i od razu skierowałam się do sypialni, aby odpocząć. Z samego ranna pojechałam do cukierni i kupiłam jakieś ciastka i a następnie do domu moich przyjaciółek, a i zapomniałam dodać ze zrobiłam prawo jazdy i pan Bogdan nie jest mi już potrzebny. Zapukałam i otworzyła mi Kinga, która jak mnie zobaczyła od razu podskoczyła z radości. 
-Monia! Kochana! Jak dobrze Cie widzieć. Kiedy przyjechałaś?
-Ja też się za wami stęskniłam. A przyleciałam dzisiaj w nocy. 
-Wchodź. Słyszałam że zagrałaś z chłopakami koncert.
-Tak, a to wszystko bo  Harry miał chore gardło.
-A co u chłopaków?
-Tęsknią za wami. A po za tym okey, a u was? Jak studia?
-Ciężko. Karolina .........
-Co z nią?
-Leży w szpitalu.
-Jak to? Co się stało? 
-Miała wypadek. 
-Jaki wypadek?
-Potrącił ja facet na pasach. 
-A w jakim jest teraz stanie? 
-Już lepiej.
-Czyli?
-Jest przytomna, ma złamane dwa żebra i złamana nogę. 
-Ogarnij się i jedziemy do niej. 
-Dobra. 
-A czemu nic mi nie powiedziałyście? 
- Nie było czasu.
-Nie żartuj, a Zayn? Nic nie wie. 
-Czumu?
-Karolina zakazała nam mówić. 
-Ja już sobie z nią porozmawiam. 
Pojechałyśmy do szpitala i od razu skierowałyśmy się do sali naszej przyjaciółki, akurat była u niej Gosia. 
-Cześć dziewczyny! Zobaczcie kogo wam przyprowadziłam.
-Monia! Krzyknęły równocześnie. 
-Hej! Jak się czujesz?  Zapytałam.
-Już lepiej, a co u Ciebie?
-Dobrze, lepiej powiedz kiedy z stąd wyjdziesz?
-Za 2-3 dni.
-A kiedy to się stało?
-Dwa tygodnie temu.
-I nic mi nie powiedziałaś?
-Nie chciałam cię martwić, ale wiesz że na mnie możesz polegać. 
-A sama przyleciałaś?
-Tak, ale chłopaki maja przyjechać jutro. 
-Poważnie? Zapytały się we trzy? 
-Tak. Stęsknili się za wami. 
-Wy tu zostańcie, a ja muszę lecieć.
-Gdzie?
-Później wam powiem. Pa. 
Wyskoczyłam z tej sali jak oparzona i od razu zadzwoniłam do Harolda. 
-No hejj! 
-Witaj skarbie. Jak podróż?
-Dobrze. Macie jakieś palny ?
-Mamy sesję zdjęciową. 
-A nie możecie jej przełożyć?
-Czemu?
-Potrzebuję was w Polsce. 
-Coś się stało?
-........
-Co się dzieje?
-Proszę was przylecicie jak najszybciej. 
-Ale z Tobą wszystko w porządku?
-Tak. A po za tym dziewczyny się stęskniły za wami.
-No dobra. Jakoś to przełożymy i będziemy u was po południu. 
-Świetnie. Kocham Cię. 
***************************************************************************
Chłopaki jak obiecali tak zrobili i już o 16 byli u mnie w domu. Widziałam radość na ich twarzach, bo spotkają się z dziewczynami. 
-Kochanie co się stało że nas tutaj ściągnęłaś?
-Oficjalnie sami przyleliście, a nie oficjalnie to ja was ściągnęłam bo Karolina miała wypadek.















-Jaki wypadek? Nic mi nie mówiła. Poderwał się Zayn z miejsca. 
-Jakiś facet potrącił ja na pasach.
-Kiedy?
-Dwa tygodnie temu. 
-Musze tam jechać. Krzyknął Zayn.
-Spokojnie. Jest w dobrym stanie. Ma złamana nogę i dwa żebra. 
-Muszę ja zobaczyć! 
-Zaraz cie do niej zawiozę.
-A my? Spytał Louis. 
-Ty jedz do Kini, a Niall do Gosi. 
-Ale my tez chcemy ja zobaczyć.
-No dobra, ale pierwszy Zayn. 
Pojechaliśmy do szpitala i akurat były u niej dziewczyny. Wyciągnęłam ich z sali i wpuściłam Zayna. 
OCZAMI ZAYNA:
W drodze do szpitala ciągle zadawałem sobie pytanie czemu ona mi nic nie powiedziała?
Kocham ja nadal, ale już mam wątpliwości czy to ma sens. Jeżeli ona mi mówi mi o takich ważnych sprawach. Wszedłem trochę nie pewnym krokiem do sali i usiadłam koło łózka. Spala. Dotknąłem delikatne jej dłoni i wtedy się obudziła. Jak mnie zobaczyła najwyraziściej się przestraszyła.
-Co ty tu robisz?
-Przyleciałem. Do ciebie. Czemu mi nic nie powiedziałaś?
-Nie chciałam cie martwić. A po za tym.....
-Co się dzieje?
-Już chyba cię nie ............



********************************************************************************
Witajcie kochani! To już 60 rozdział mojego opowiadania, który zostawiam wam do oceny. Mam nadzieje że jeszcze czytacie i zostawicie swoją opinie w komentarzach. Wiem, że ostatnio rozdziały  pojawiają się rzadziej, ale szkoła i inne sprawy na głowie. Myślę że mi to wybaczycie. 
Pozdrawiam i do następnego! :-*
Ps. Jak myślicie co Zayn usłyszy od Karoliny? 
Piszcie w komentarzach, a jeśli ktoś trafi następny rozdział z dedykacją specjalnie dla niego!


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 59

Nie chciałam iść z nim na tą karuzelę, ponieważ mam mały lęk wysokości, a po za tym jest to troszeczkę niebezpieczne, ale on lubi takie sytuację. Stałam z blondynem i obserwowałam Loczka i Luisa, którzy bez zawahania wsiedli na karuzelę. Pech akurat chciał, że zaczął padać deszcz i z nie nacka rozpętała się burza. Karuzela została natychmiast zatrzymana i każdy kto się na niej znajdował został uwięziony. W sercu czułam niepokój i strach o mojego ukochanego i najlepszego przyjaciela, ale służby techniczne poinformowały nas że nic im nie grozi tylko muszą poczekać chwilę bo został odcięty prąd. Po chwili dołączyli do nas Liam z Kate i Zayn, którzy podtrzymywali mnie na duchu. Niby nic się im nie stanie, ale i  tak się o nich boję. Po 15 minutach zostali uwolnieni i stali już koło mnie cali mokrzy.  
-Wszystko okey? Dopytał pierwszy Niall.
-Tak było genialnie. Odpowiedział bardzo szybko uśmiechnięty Louis. 
-No to super, ale chodzie już wracamy. Oznajmił Liam.
-Właśnie. Poparłam chłopaka i doprowadziłam ich do samochodów. Niby nic im nie było tylko się przebrali i spakowaliśmy nasze rzeczy, bo wieczorem mieliśmy samolot do domu, czyli do Londynu, bo już niedługo się tam przeprowadzam na stałe. 
********************************************************************************
Wstałam już o 6:30. Normalnie nigdy tak wcześnie nie wstaje, ale jakoś dzisiaj nie mogłam spać. Wzięłam prysznic i zeszłam do kuchni zrobić dla wszystkich śniadanie. Otworzyłam lodówkę, a tak same pustki. No cóż czego ja się spodziewałam. Założyłam buty i pobiegłam do najbliższego sklepu i kupiłam najpotrzebniejsze produkty. Po jakiejś godzince usłyszałam kroki zmierzające w moja stronę. Jak się okazało był to Zayn. 
-Monia? Co ty tu robisz tak wcześnie? Spytał zaspanym głosem.
-Robię wam śniadanie. Pomożesz mi?
-Jasne. Co mam robić?
-Postaw talerze na stole.
-Okey. Chłopak zrobił to o co prosiłam, ale widziałam pewien grymas na jego twarzy, który na pewno nie był spowodowany tym, że poprosiłam go o pomoc. 
-Zayn
-Tak?
-Możemy pogadać?
-O czym? Spytał troszeczkę smutnym głosem.
-To możne ty mi powiedz! 
-No dobra, a więc chodzi Karolinę.
-Co jest z nią?
-Czuję że ona już mnie nie kocha.
-Jak to?
-Nie ma już tej chemii między nami.
-Jesteś tego pewien?
-Raczej tak.
-A może to chwila słabości? Poznałeś kogoś?
-Nie, ale ja nie potrafię trwać w takim związku.
-Na odległość? Przecież możesz ja ściągnąć tutaj.
-Żartujesz? Ona nie wyjedzie z Polski tak jak ty?
-A tu się mylisz. Na koniec lipca będę już mieszkać w Londynie z Harrym.
-Wow. Szkoda że ja się wcześniej za ciebie nie zabrałem.
-A ja nie żałuję!
-Czego nie żałujesz? Wtrącił się do rozmowy Niall.
-Że was poznałam. 
-A to chyba, że tak. 
-Pogadamy później. Okey?
-Jasne, a gdzie chłopaki? Zapytał brunet.
-A nie wiem. Słyszałem tylko głosy w sypialni Liama. 
-A to nic nowego, a Louis i Harry? Co z nimi?
-Chodzie ich obudzimy! Zaproponowałam. Najpierw udaliśmy się do sypialni Louisa. Jak się okazało jeszcze spał, a więc o czym prędzej obudziliśmy.
-Dajcie mi spać! Odburknął Louis.
-Wstawaj! 
-Zle się czuje. 
-Pokarz głowę. Dotknęłam czoła mojego przyjaciela i jak się okazało była bardzo gorąca. 
-I jak?
-Nie za dobrze. Jesteś bardzo rozpalony. Pewnie się przeziębiłeś jak siedziałeś na karuzeli. 
-Pewnie tak. Dodał Zayn.
-Ciekawe co z Harrym? Powiedział głośno Niall. Skierowałam się czym prędzej do naszej sypiali. Otworzyłam drzwi i ujrzałam leżącego Harrego ze smutna miną.


-Kochanie dobrze się czujesz? Zapytałam bardzo szybko i usiadłam na jego łóżku.
-Nie. Powiedział z ledwością Loczek.
-Dobra. Już nic nie mów zajmiemy się zaraz wami.  I wyszłam z pomieszczenia. 
Chłopaki macie jakiegoś znajomego lekarza?
-Tak. Oznajmił bardzo szybko blondyn.
-A więc zadzwońcie do niego i zaproście na wizytę. Okey?
-Tak powiedzieli cichym chórkiem. 
**************************************************************************
Po wizycie lekarza okazało się że to tylko zwykłe przeziębienie, które muszą wyleżeć. Ale każdy z nich miał trochę inne objawy. Louisa bolała głowa i miał gorączkę, a Harry nie mógł nic powiedzieć i także był cały rozpalony. Podałam im lekarstwa i zeszłam do salonu. 
-Pojutrze mamy koncert. Powiedział Zayn.
-To mamy problem. Oznajmił Liam.
-Trochę tak, ale myślę że już im przejdzie i będą w formie wystąpić.
3 DNI PÓŹNIEJ:
Chłopaki już się czuja dobrze, ale jest jeden problem Harry nic nie może mówić. I co teraz? Pomyślałam siedząc na blacie kuchennym. Z moich rozmyślań wyrwał mnie Harry który wpił się w moje usta. Po chwili pocałunku, podał mi karteczkę, bo na razie tak się porozumiewamy. 
"Zrobisz coś dla mnie?"
-Jasne. 
-"Zagraj ten koncert za mnie"
-Ale....
-"Nie ma żadnego ale, nie znam lepszego zastępstwa"
-No okey. I po mojej odpowiedzi do kuchni weszli nasi przyjaciele, którym oznajmiliśmy naszą decyzję. Wszystko było by idealnie, tylko Paul musiał wszystko popsuć .........


CZYTASZ=KOMENTUJESZ