piątek, 5 lutego 2016

Rozdział 74

Od razu ruszyliśmy we dwoje w poszukiwania. Obeszliśmy budynek kościelny i nic. Już traciliśmy nadzieje, ale postanowiliśmy zajrzeć jeszcze do środka. Siedziała jedna osoba, która się modliła, ale ja wiedziałam że to ona.
-Zobacz tam jest!
-Nie Monika ma blond włosy.
-To ona!!! Wygląda inaczej, ale to ona. 
Podeszliśmy bliżej i ujrzeliśmy Monię. Ona nic nie powiedziała tylko patrzyła ciągle na nas.
-Monia? Jak ty się zmieniłaś! Powiedział Louis, a ja od razu ją przytuliłam i nie chciałam puścić. Po kilku minutowym uścisku w końcu przemówiła. 
-Kinga ślicznie wyglądasz! 
-Dziękuję, ale i tak ty jesteś lepszym prezentem. 
-Wiem, ale wy musicie jechać na wesele, a ja na lotnisko. 
-O nie! Albo sama z nami pojedziesz, albo zabiorę cię siłą. Oznajmił Louis. 
-Ja nie mogę. Spotkam tam Harrego. Nie.
-Louis ma rację. Jedziesz z nami. Trochę siłą ale w końcu pojechała, ale nie chciała wysiąść z samochodu, po czym zostawiłam ja na chwile z moim mężem. 
OCZAMI LOUISA:
Nie wierzyłem w to że ja jeszcze zobaczę, a tu takie niespodzianka i to jeszcze w moje urodziny i w dzień ślubu. 

















To jest najlepszy prezent jaki mogłem sobie wymarzyć. 
Siedziałem z nią w samochodzie. Ona nic nie mówiła, aż w końcu zapytałem.
-A to dziecko Harrego?
-Tak, ale to już nie ważne.
-Jak to? On cię nadal kocha, a ty?
-Też, ale nie mogę być z kimś kto mnie okłamuje. Rozumiesz?
-Monia. Daj spokój! On Cie nie zdradził tylko chciał, abyś miała rodzinę, a o Twoim ojcu dowiedział się w dniu waszego ślubu.
-To czemu mi tego nie powiedział wtedy?
-Nie chciał wam psuć tego pięknego dnia. Bo był piękny prawda?
-Tak, ale wszystko się zmieniło. 
-Nic się nie zmieniło. Nadal nosisz obrączkę. Gdybyś go nie kochała to byś nie miała jej na palcu.
-Ale Louis.... 
-Nie Monika! Nie mów nic więcej i się już nie denerwuj. Nie jest to wskazane w Twoim stanie. 
-Nasze życie się rozpadło. Nie ma co zbierać. 
-Teraz mnie posłuchaj i proszę nie przerywaj. Znam Harrego od dawna. Jest dla mnie jak brat i wiem że jak Cię poznał od razu mu się spodobałaś. Nigdy się tak nie zachowywał. Starał się o Ciebie, walczył itd. Dzień w którym się zgodziłaś być jego dziewczyną był dla niego wyjątkowy, a po tym wasze zaręczyny i ślub. Nigdy nie widziałem go takiego szczęśliwego, ale do czasu gdy ty zniknęłaś on próbował się zabić. Nie chciał się z nikim spotykać, ale udało nam się go wyciągnąć z dołka. Chodzi na terapię i bierze leki. To nie jest ten Harry którego ja i ty znaliśmy. On nawet nie chciał dzisiaj przyjść na nasz ślub. Cały czas myśli o tobie i myślę że jeśli do niego wrócisz to będzie najlepszy prezent na święta.
-Louis ja nie mogę.
-Musisz! Zaufaj mi! Dziecko musi mieć ojca! A Harry marzy o nim, który to miesiąc? 
-5 miesiąc.
OCZAMI HARREGO:
Tylko z przymusu tutaj jestem. pobędę jeszcze godzinę i pojadę do domu. Wszystko mi przypomina o Moni. Gdzie ona jest? Zadawałem sobie to pytanie, ale nie potrafiłem sobie na to odpowiedzieć. Zebraliśmy się w kółku do pierwszego tańca państwa Tolimsonów, lecz ja poszedłem do łazienki. Po odprawieniu odpowiednich czynności stanąłem i słuchałem z daleka przemówienia Kingi: Kochani wiem że pierwszy tanie powinien być mój i Louisa, ale odstąpię go komuś innemu. Po czym wszyscy w kółku zaczęli klaskać i się cieszyć. 

















Zrobiłem parę kroków, a z moim przyjacielem tańczyła jakaś brunetka, która po chwili okazała się Moniką. Zamurowało mnie w pierwszej chwili. Nie mogłem zrobić kroku. Była tak blisko, a ja bałem się do niej zbliżyć, lecz Niall popchnął mnie w jej stronę i Louis odstąpił mi swoją partnerkę do tańca. Nic nie mówiliśmy tylko spoglądaliśmy sobie głęboko w oczy z których leciały łzy.


















Widziałem w nich że ona mnie nadal kocha. Te oczy nie mogą kłamać. Po chwili muzyka ucichła a ja ją pocałowałem. Nie odepchnęła mnie tylko odwzajemniła mój pocałunek. W tej chwili jestem taki szczęśliwy, że nawet nie zauważyłem ze wszyscy klaszczą nam brawa. Monia się trochę zarumieniła i pociągnęła mnie na zewnątrz. 
-Wróciłaś! 
-Harry ja Cię bardzo.... - mówiła z płaczem. 
-Ciiii nic nie mów tylko całuj! Stęskniłem się za Tobą i twoimi pocałunkami. 
Po chwili zaczęliśmy rozmowę od początku.
-Przepraszam. Wybaczysz? -spytała Monika.
-Tak. Ważne że już jesteś. Teraz już Cię nie gdzie nie wypuszczę. A gdzie ty tak doskonale się ukryłaś?
-Byłam w Meksyku. 
-No tak. Przecież tam masz znajomych. Nie pomyślałem. 
-Oj Harry. -zaśmiała się dyskretnie.
-Nie roztrząsajmy teraz tego. Chodź się czegoś napijemy i ruszamy w tańce. 
-Harry ja nie mogę!
-Jak to? -zapytałem zdziwiony.
-Nie widzisz? 
-Ale czego? -byłem w takim szoku że ją zobaczyłem, że nie zwróciłem uwagi na najważniejsze.
-Harry zostaniesz ojcem! Jestem w ciąży. 
-Co? -zapytałem i popatrzyłem na moją żonę. Faktycznie przytyła, ale nie przeszkadzało mi to w ogóle. Po chwili namysłu doszła do mnie to genialna wiadomość.   
-Nie cieszysz się? 
-Cieszę się! -powiedziałem z radością. 
Całe wesele spędziłem z Moniką. Nie odstępowałem jej na krok, a około godziny 4 wróciliśmy razem do domu. Naszego domu i położyliśmy się zmęczeni we wspólnym łóżku. Po kilkunastu godzinach snu leżałem i spoglądałem na nią. Była taka piękna i krucha. Cudownie wyglądała z tym brzuszkiem. Cały czas o niej myśląc pobiegłem do sklepu, aby zrobić jakieś zakupy, bo nic nie miałem w lodówce. Po jakiś 30 minutach byłem już z powrotem i przygotowałem pyszne śniadanko. Po cichu skierowałem się na górę do sypialni, aby delikatnie obudzić moją księżniczkę, lecz po otworzeniu drzwi zobaczyłem puste łóżko ..... 



CZYTASZ=KOMENTUJESZ