poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 4

Oszalałeś krzyknęłam.
- Ej spokojnie. Za wszystko zapłacę.
- No ja myślę. I w tym momencie chłopak zdjął kaptur, a moim oczom pokazał się Harry.
To ty?
- Tak, a ty co tu robisz?
-Rozmawiałam z Louisem i obiecałam, że wpadnę do was.
- O fajne. :D
-Ale w tym stanie się nie pokarze.
-Chodź do mnie coś wymyślę.
-Dobra. Wpadnę tylko na chwilkę.

W POKOJU HOTELOWYM
-Rozbieraj się.
-Co!?
-Zdejmij sukienkę trzeba zaprać chyba, że chcesz żeby została plama?
- Nie no nie chcę. Mogę wejść do łazienki? zapytałam niepewnie.
- Tak jasne. Otworzył mi  drzwi.

OCZAMI HARREGO:
Otworzyłem jej drzwi do łazienki i po chwili zobaczyłem ją prawie nagą.

-Co się tak gapisz?
- Nie no nic tylko tak.
- Możesz mi pożyczyć jakąś koszulę?
-Jasne bierz co chcesz. Wypowiadając te słowa poruszyłem znacząco brwiami.

Usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Monia schowaj się do łazienki.Po chwili otworzyłem, i ukazał mi się Louis. -Mogę?
-Jasne wchodź.
-Mam sprawę. Monika miała do mnie przyjść jakieś 20 minut temu, a teraz nawet nie odbiera telefonu. Co mam zrobić?
- Może jej coś wypadło i poczekaj, aż sama do Ciebie zadzwoni.
-A jeśli coś jej się stało?
- Louis nie przesadzaj.
-Może masz racje. O a co to? Nie jesteś sam? W tym momencie zobaczył leżącą na łóżku sukienkę Moni.
-Nie, a co w tym takiego dziwnego?
-No wiesz dopiero przylecieliśmy, a Ty już kogoś przeleciałeś. Zaśmiał mi się w twarz wypowiadając te słowa.


-Louis daj spokój. Idz już lepiej.
- Nie poznasz mnie z tą pięknością?
-Louis wynocha chcemy zostać sami.
- Dobra gołąbeczki, ale następnym razem informuj to nie będę przeszkadzał.
Z trudnością pozbyłem się mojego przyjaciela i czekałem jak Monia ponownie wyjdzie z łazienki. I doczekałem się. Znowu jak ją zobaczyłem zaparło mi dech w piersiach. Wyglądała bardzo seksownie.
-Kto to był? zapytała bardzo ciepłym głosem.
-Louis. Szukał Ciebie.
-Cholera zapomniałam do niego zadzwonić, i go poinformować, że jednak nie przyjdę.
- Spokojnie, już mu powiedziałem, że się nie zjawisz.
- Ale nie powiedziałeś mu, że że u ciebie jestem. Wtedy zaczęła się trochę jąkać, a na jej twarzy zagościł mały rumieniec,który od razu zakryła swoimi długimi włosami.
-Nie wcisnąłem mu kit, że coś Ci wypadło. Ale najlepiej sama do niego zadzwoń.
- Ok już dzwonię.
Przysłuchiwałem się ich rozmowie:
-Louis. Bardzo Cię przepraszam, ale nie przyjdę dzisiaj do Ciebie. Spotkamy się dopiero jutro.
-Monia w końcu dzwonisz. Wiesz jak się o ciebie martwiłem?
-Jeszcze raz Cie przepraszam i do zobaczenia jutro. Paaa
Rozmowa trwała może 30 sekund. Tak sprytnie poprowadziła jej tok, że Louis nawet nie zdążył się zapytać o dokładny powód jej nie zjawienia się. Nastała cisza, którą przerwałem słowami: Może opowiesz mi co robiłaś dzisiaj wieczorem?
- Tak z chęcią. Muszę się komuś wygadać.
Opowiadała mi całą swoją historie.Gadaliśmy chyba kilka godzin. Rozmawiając z nią czułem się jak byśmy się znali lata, a przecież znam ja raptem 1 dzień.

JEŚLI CZYTASZ PROSZĘ DAJ KOMENTARZ TO BARDZO MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA :)

3 komentarze:

  1. Super zapraszam do mnie http://hi-i-am-molly.blogspot.com/?m=1 <----Blog o Harrym

    OdpowiedzUsuń
  2. Początki miłości?

    OdpowiedzUsuń