sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 15

Byłem już gotowy na randkę z Moniką. Tak to właśnie ten dzień. Muszę jej powiedzieć co czuję. Wszystko już przygotowałem.

Miałem już wychodzić, ale usłyszałem pukanie do drzwi. Był to Louis. Co chciałeś? Zapytałem.
-Nic, tak przyszedłem pogadać. To dla mnie?
-Oszalałeś.
-Taki piękny bukiecik kwiatów. Szkoda. :(
-Kup sobie, albo komuś innemu.
-Oj co ty taki zdenerwowany?!
-Śpieszę się, a ty mi przeszkadzasz i to bardzo. Nie chcę się spóźnić.Nie dzisiaj.
-A gdzie się tak śpieszysz? Jeśli wolno spytać.
-Do mojej .... nie zdążyłem dokończyć, a on to zrobił za mnie
-Przyszłej dziewczyny.
Skąd wiesz?
-Wiem od samego początku. Znam cię na wylot. To wtedy ona była u Ciebie w pokoju. Prawda?
-Tak, ale pogadamy o tym później.
-Dobra, leć już do niej przystojniaczku. Trzymam za ciebie kciuki.
-Dzięki.
-Ale pamiętaj jak ją skrzywdzisz będziesz mieć ze mną do czynienia.
-A ty kto dla niej?
-Ona jest dla mnie jak młodsza siostra. Rozumiesz?
-Rozumiem.
Woziłem kwiatki i pojechałem do Moni. Wynająłem samochód, abym mógł zabrać ją gdzie chcę.

Zapukałem do jej drzwi. Po chwili otworzyła mi z uśmiechem na twarzy.  Wyglądała jak zawsze fenomenalnie. Serce mi biło coraz bardziej.
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
-Hej! To gdzie jedziemy? zapytała
-Niespodzianka. Mam coś dla Ciebie. I wręczyłem jej kwiatki. Na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
-O dziękuję i dała mi buziaka w policzek. Zamknęła dom i wsiadła do samochodu. Zaczęliśmy jechać i rozmawiać o przypadkowych rzeczach. Po 30 minutach dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowałem i pobiegłem otworzyć jej drzwi. -To gdzie jesteśmy?
-Zaraz zobaczysz. Ale muszę Ci najpierw zasłonić oczy.
-Ale po co?
Nic nie odpowiedziałem i zawiązałem jej piękne oczy chustą. Po kilku minutach doszliśmy na miejsce.
-Już? Pytała się ciągle jak małe dziecko.
-Tak już. Zdjęła opaskę z oczów.
OCZAMI MONIKI:
Nareście loczek pozwolił mi odsłonić oczy, ale to co zobaczyłam było po prostu fenomenalne. Przede mną stał stolik z dwoma krzesłami.Miał na sobie biały obrus. Na nim stały dwa kieliszki i butelka szampana oraz wielki talerz z owocami. Wokół nas  nie było nikogo. Byliśmy na rzekom. Wokół nas były zapalone świeczki, które robiły romantyczny nastrój, bo było już trochę ciemno. -Mogę panią prosić powiedział Hazuś.
-Tak z wielka chęcią. Odsuną mi krzesło i pomógł mi usiąść. Otworzył butelkę szampana i wlał do kieliszków. Co to za okazja? Zapytałam.
-Najpierw wznieśmy toast.
-Za co?
-Za nas. Wypowiadając te słowa uśmiechną się w moją stronę.
- Dobrze.Odpowiedziałam trochę zdziwiona.
-Musimy porozmawiać. Odstawił swój kieliszek i złapał mnie za rękę. Także odstawiłam kieliszek i powiedziałam: A wiec rozmawiajmy. Kto zaczyna?
-Ja zacznę, tylko proszę nie przerywaj mi.
-Ok. Zamieniam się w słuch.
-A więc tak. Jak cię pierwszy raz zobaczyłem moje serce zaczęło szybciej bić i  nie mogłem o Tobie przestać myśleć. Potem na noc w hotelu. Nie zapomnę jej do końca życia. Wtedy tak naprawdę coś zacząłem do ciebie czuć, a potem przygotowania do koncertu i sam koncert, a po za tym jeszcze dyskoteka. To jak ze mną tańczyłaś. Wszystkie twoje spojrzenia i uśmiechy są w mojej pamięci i nie zamierzam ich zapomnieć. Pocałunek podczas występu nie był przypadkowy.
-Harry co ty chcesz mi powiedzieć? Wtedy spojrzał mi się głęboko w oczy i po chwili ciszy powiedział: Że że Cię Kocham. Kocham Cię.

Patrzył mi w oczy, aż w końcu powiedział Kocham Cię i musnął delikatnie moje usta. Po chwili pocałunku oderwałam się do niego i powiedziałam: Czekałam na ten moment. Harry ja też Cię Kocham.
 
Znowu zaczęliśmy się całować. To najpiękniejsza chwila w moim życiu powiedziałam.
-Moja też. I mam jeszcze jedno możne głupie jak na tą chwile pytanie ale czy zostaniesz oficjalnie moją dziewczyną? Spoglądał niepewnie w moje oczy i usta oczekując odpowiedzi.
-Jasne, że tak. Chce być z Tobą do końca mojego życia. Ja tez na pierwszym naszym spotkaniu poczułam motyle w brzuchu. Każde nasze spotkanie było czymś wyjątkowym.
-Monia chciałem, żebyś pamiętała ten dzień, więc na pamiątkę chcę Ci dać mały prezent.
-Ale Harry nie trzeba.
-Trzeba powiedział i wyciągnął małe czerwone pudełeczko. Otworzył i zapytał podoba Ci się Kochanie?
-Są boskie.
-Jedna jest dla Ciebie, a druga dla mnie.
-Dziękuję. Musnęłam go bardzo delikatnie w usta. Będę ją nosić cały czas.
-To znak że jesteśmy parą. I założył mi ja na rękę.
-To niby zwykła bransoletka, ale zobacz po tej stronie. Jest wygrawerowany napis na jednej: M+H 25.07.2013 I LOVE YOU HARRY, a na drugiej M+H 25.07.2013 I LOVE YOU MONIA.

Usiedliśmy do stołu pożywić się pysznymi owocami. Rozmawialiśmy dosyć długo, w między czasie zrobiło mi się zimno, a mój chłopak oddał mi marynarkę. To chyba najbardziej romantyczny wieczór w moim życiu wiesz?
-Bo ze mną zaśmiał się pomazując mi jego słodkie dołeczki na twarzy. Ale przecież miałaś wcześniej jakiś chłopaków.
-Tak miałam, ale żaden nie był tak romantyczny i przystojny jak Ty.
-O Kochanie, ale miła jesteś. Posiedzieliśmy jeszcze trochę i pojechaliśmy do domu.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 14

Po dwóch godzinach byłyśmy gotowe do wyjścia. Nie stroiłyśmy się jakoś specjalnie. Każda z nas ubrała się naturalnie i wygodnie.
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar  Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
 Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do sklepu. Nasz kierowca kupił nam alkohol, który wybrałyśmy. Trochę nie za bardzo przychodzić na imprezkę z pustymi rękoma. Po 15 minutach byłyśmy już pod hotelem. Zapukałyśmy do drzwi pokoju. Nikt nie odwiewał. Weszłyśmy do środka i zobaczyliśmy już czekających na nas chłopaków, siedzących na kanapie. Na dasz widok szybko wstali i czekali, aż damy każdemu z nich buziaka w policzek.

-No hejjj! Macie jakieś kieliszki dla nas?
-Mamy, a co przyniosłyście?
-Mamy kilka butelek wódki. Mogą być? Nie czekając na ich odpowiedz postawiłam butelki mojej ulubionej wódki na stole.
-Macie zamiar to wypić?
-Tak razem z wami.
Impreza się rozkręcała. Pościliśmy sobie muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Już wypiliśmy dwie butelki i wtedy Zayn zaproponował grę w butelkę. Nikt się nie sprzeciwiał. Usiedliśmy na podłodze w kołku.
Pierwszy zakręcił Zayn wypadło na Lima. Co wybierasz pytanie czy wyzwanie?
-Wyzwanie.
-A więc pójdziesz i zapukasz do pokoju obok i zapytasz się czy nie chcą twojego autografu. Wszyscy mieli już bekę z Liama. Chłopak wstał i zapukał do pokoju. Otworzyła mu kobieta 60- letnia Tak o co chodzi?Spytała.
-Nazywam się Liam Payne. Śpiewam w zespole One Direction i czy przypadkiem nie chce pani mojego autografu?
-A z chęcią wezmę dla mojej siostrzenicy.
Wrócił do pokoju i zakręcił. Wypadło na Kingę, która wybrała pytanie.
Liam: Czy byłaś kiedyś zakochana?
Kinga: Tak, byłam. Ale to długa historia, a po za tym nie chce o tym rozmawiać. Zakręciła i wypadło na Louisa. Wyzwanie czy pytanie.
Louis: Wyzwanie.
K: Podejdziesz do Harrego i pocałujesz go w usta.
O nie! Krzykną Harry. Chłopaki szybko wykonali zadanie i zakręcili. Wypadło na Harrego, który bez wahania wybrał zadanie.
Louis: Dobra jak już się bawimy w łowiczanki to on podejdzie do jednej dziewczyny i zacznie ją całować. Kogo wybierasz?
-Monikę. Podszedł do mnie i pomógł mi  wstać. Staliśmy na środku pokoju wszyscy się na nas gapili a loczek szepną mi do ucha: Od dawna na to czekałam. Ja na te słowa trochę się zarumieniłam, bo dotarło do mnie co on tak naprawdę powiedział. Zaczął mnie całować zaczynając od szyi kończąc na ustach. Nie powiem było to bardzo miłe w jego wykonaniu. Wykonał zadanie śpiewająco. Graliśmy jeszcze trochę i znowu przeszliśmy do tańczenia. Opróżniliśmy kolejne butelki wódki i zostało nam jeszcze parę piw, lecz dziewczyny nie miały już ochoty pic i chciało im się spać. Louis powiedział, aby się chwile przespały i dopiero wtedy pojedziemy. Zaprowadziłam je do pokoju Nialla, bo był najbliżej. Wracając spotkałam Harrego.
- Gdzie idziesz?
-Do ciebie.
-Do mnie? Ale ja już wracam. Tak bardzo się stęskniłeś?
-Tak. Musimy pogadać.
-Tak zgadzam się, ale teraz? Może jutro jak każdy będzie trzeźwy.
-Dobra. Jutro o 19 jestem po Ciebie.
-I gdzie idziemy?
-Niespodzianka.
-Nie lubię niespodzianek. Proszę powiedz mi.
-Nie! Niespodzianka to niespodzianka.
Wróciliśmy do pokoju, gdzie dalej trwała impreza. Zayn i Liam spali na łóżku, a pozostali gadali o czymś.
-No i co już po imprezie?
-Na to wygląda. Chłopaki tez już usnęli powiedział Louis.
Posiedzieliśmy jeszcze z dwie godzinki. Dochodziła już 3 w nocy. Zadzwoniłam po mojego kierowcę. Po 15 minutach dostałam wiadomość od pana Bogdana, że czeka na mnie pod hotelem. Obudziłam dziewczyny i pojechałyśmy do domu.

RANO:
Wstałam dosyć wcześnie. Nie mogłam spać. Wzięłam prysznic, robiąc sobie śniadanie dostałam wiadomość od Harrego: Jak tam głowa boli?
-Nie, a twoja? Odpisałam szybko.
Jedząc siadanie cały czas pisałam wiadomości.
H: Mnie tez nie boli.
M: Na pewno?
H: Na pewno. Pamiętasz o naszym dzisiejszym spotkaniu?
M:Tak oczywiście o 12.
H: Nie o tym o drugim.
M: O jakim drugim? Zaczęła się z nim droczyć.
H: O 19. Na prawdę nie pamiętasz?
M:: Jasne, że pamiętam jak bym mogła zapomnieć, ale możne powiesz mi coś o nim więcej?
H: Wszystko wieczorem.
Skończyłam pisać z loczkiem to wysłałam taką samą wiadomość Kindze i Gośce: Jak tam główka? Kac jest? Po chwili dostałam dwie wiadomości pierwsza od Goski: Oj jest i to duży. Znasz może jakiś sposób na niego? Druga brzmiała dosyć podobnie. Poradziłam moim przyjaciółką sposób na to cholerstwo. Dokończyłam jedzenie i poszłam do garderoby wybrać jakiś strój na dzisiejszą konferencję.
KONFERENCJA PRASOWA:
Przywitałam się z chłopakami z kulisami. Nie mieliśmy nawet czasu porozmawiać, bo już nas wołali. Zaczęliśmy pozować do zdjęć, a po chwili usiedliśmy przy stoliku z mikrofonami. Czekaliśmy na pytania.
Pierwsze pytanie do Moniki: Kogo to był pomysł, abyś wystąpiła z chłopakami?
Odp. Propozycje złożyła mi moja menadżer.
Pytanie do chłopaków: Dlaczego akurat Monika Levy?  Nas rynku polskim jest wiele innych piosenkarek? Zaproponował wam ja ktoś?
Odp. Harrego: Chcieliśmy coś zmienić. Postanowiliśmy, ze zaśpiewamy z polska wokalistką. Mieliśmy do wyboru jeszcze parę innych dziewczyna, ale wybraliśmy własnie ją, ponieważ świetnie śpiewa, jest w podobnym wieku, a po za tym jest bardzo piękną dziewczyną.
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
Moniko co ty na to?
Świetnie się z nimi dogaduje. Złapaliśmy wspólny język od pierwszego spotkania. Traktuje ich jak moich starszych braci, którzy mną się zajmują.
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
Ale brat z siostra się nie całują? Tak jak ty z Harrym na koncercie. Łączy coś was?
Nie jesteśmy jedynie przyjaciółmi.
Odpowiadaliśmy na pytania dosyć długo. Nie dotyczyły już na szczęście mnie i Harrego. Potem zaśpiewaliśmy jeszcze trzy piosenki i rozdaliśmy parę autografów zgromadzonym fanom.  Po konferencji pożegnałam się z chłopakami i pojechałam do domu. Do 19 mam jeszcze sporo czasu pomyślałam i położyłam się spać. Strasznie wykończyły mnie te pytania. Ciągle musiałam tłumaczyć ich wypowiedzi, aby wszyscy ludzi wiedzieli o czym mowa.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 13

Chłopcy wybiegli pierwsi. Ja obserwowałam ich plecy, aż w końcu wybiegłam za nimi.

Jestem bardzo zdenerwowana, lecz gdy spojrzałam na Harrego, który posłał mi dyskretny uśmiech od razu się przestałam denerwować. Pomyślałam, to tylko koncert jak będzie tak będzie. I zaczęło się pierwsza piosenka minęła. Chłopaki mówili cały czas po angielsku, a ja tłumaczyłam to wszystko polskim fanom. I już po kolejnej piosence. Wszystko jest ok. Już czwarta piosenka:One Way or Another . Moja ulubiona. Chyba najlepiej mi ona wychodzi. Ułożyłam fajna choreografie, która się spodobała publiczności. Po tej piosence zespół znikł za kulisami, a ja zaśpiewałam swoje dwie piosenki.
OCZAMI HARREGO:
Po czterech piosenkach zostawiliśmy Monie na scenie. My musieliśmy się przebrać. Po jednej piosence już byliśmy przebrani i czekaliśmy na nasze wyjście. Obserwowałem co się dzieje na scenie. Monika śpiewała tak pięknie swój utwór, że coraz bardziej się w niej zakochiwałem. Zaczęliśmy śpiewać What Makes You Beautiful. Podczas tej piosenki myślałem o Moni.

Po kilku piosenkach znowu weszliśmy za kulisy. Tylko przelotnie zobaczyłem moja piękność. Wyglądała jak zawsze fenomenalnie. Miała zaśpiewać trzy piosenki. Znowu się szybko przebrałem i znowu obserwowałem pannę Lavy.
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
Podczas jej występu, wymyśliłem mały podstęp. Każda piosenka szła zgodnie z planem. Nastała piosenka Kiss You. Pod koniec przyciąganiem Monię do siebie i pocałowałem ją w usta. To było takie muśniecie. Fani zaczęli klaskać, lecz uważali to tylko jako nawiązanie do piosenki. Dla mnie to znaczyło znacznie więcej lecz po tym moja partnerka znikła za kulisami. 
OCZAMI MONIKI:
Co to miało znaczyć? Ten pocałunek. Czy to było na poważnie, czy tylko dla żartów? Zadawałam sobie to pytanie. Przebrałam się w kolejny strój i usiadłam na kanapie i obserwowałam wygłupy chłopaków na scenie. 



Z chęcią patrzyłam na tych przystojniaków, a szczególnie na loczka. Aż w końcu dosiadła się do mnie Kinga i powiedziała : Monia co to miało być? To na scenie.
-Nie wiem.
-Było to umówione?
-Nie. I dlatego nie wiem jak to mam rozumieć.
-Może on się w Tobie zakochał?
-Żartujesz chyba sobie. Powiedziałam bez zastanowienia.
-No ale świetnie się dogotujecie, a po za tym powiedział po piosence They Don't Know About Us, że chyba znalazł miłość swojego życia. 
-Tutaj w Polsce?
-Tak.
Po tych słowach byłam jeszcze bardziej rozkojarzona na jego temat. Nie mogłam się skupić chciałam go po prostu zobaczyć i z nim to wyjaśnić, ale teraz nie było czasu na to. Show musi trwać. Po mału zbliżaliśmy się do końca. Zaśpiewałam kolejne dwa swoje utwory i znowu zeszłam ze sceny. Mijając się z nim za kulisami. Usiadłam na kanapie i obserwowalnym znowu Harolda jak się dobrze bawi, tańcząc do muzyki.

I ostatnia piosenka w naszym wykonaniu. Każdy miał przydzielone swoje miejsce na scenie, w którym kurczowo przebywał. Widać było już po każdym zmęczenie, lecz dawaliśmy z siebie wszystko.


Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar

Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar

Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar

Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar

Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
I tak zakończyliśmy nasz koncert. Wbiegliśmy do garderoby i od razu zaczęliśmy pic wodę i odbierać gratulacje od Kingi i Goski. I jak zapytałam?
-Świetni się z Tobą bawiliśmy i żałuje że nie jesteś chłopakiem powiedział Zayn.
-Co? Dlaczego mam być chłopakiem?
-Bo my tworzymy boysband i wtedy byś do nas dołączyła.
-Dziękuję. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i powiedziałam: Jeszcze nikt mi nie powiedział takiego komplementu.
-No to co teraz robimy? zapytał Niall.
-Może jakaś imprezka u nas w hotelu. Odpowiedział bez wahania Liam.
-Ja jestem za powiedział Hazza i pościł mi oczko.
-Ja tez chętnie do was wpadnę, ale z dziewczynami.
-Oczywiście, że macie być wszystkie powiedział Louis.
Pożegnamy się ze wszystkimi i pojechałyśmy do mnie do domu, lecz nie mogłam się przebić przez tłum fanów i dziennikarzy. Wybawił mnie z tej sytuacji Harry, który podbiegł do mnie i powiedział, że na wszystkie pytania odpowiemy jutro na konferencji prasowej. Odprowadził mnie do samochodu, gdzie czekały na mnie już dziewczyny z panem Bogdanem.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 12

Czekaliśmy na nich trochę, ale w końcu się zjawili. Wsiedliśmy do auta i od razu powiedziałam do mojego kierowcy: -Panie Bogdanie jedziemy.
-Ale gdzie najpierw?
-Tam gdzie najbliżej.
-To najbliższej jest dom panienki Kingi, potem panny Małgorzaty, hotel i na końcu panno twoje mieszkanie.
-Dobra to jedziemy tak jak pan powiedział. 
OCZAMI LOUISA:
Postanowiłem, ze pożegnam się z Kinia na zewnątrz auta. Wszyscy to rozumieli. Moja towarzyszka pożegnała się z każdym w aucie i wysiadła za mną.-No to dziękuje ci za milo spędzony wieczór.
Powiedziała pierwsza.
-Ja tez Ci dziękuje bardzo, że że zgodziłaś się ze mną go spędzić.
-Nie ma za co do zobaczenia.
-A może podasz mi swój numer. Zapytałem niepewnie.
-Jasne. Masz coś do pisania?
-Nie, ale mów zapamiętam.
-Ok 519612100.
-Dziękuje. Pocałowałem ją w policzek i wsiadłem z powrotem do auta. 
OCZAMI HARREGO:
Poczekaliśmy chwile na Luisa i pojechaliśmy dalej. Pożegnaliśmy się z Gośką i znów czekamy, bo tym razem Niall postanowił się długo żegnać. W tym czasie wykorzystałem moment i powiedziałem do pana Bogdana: jedzmy najpierw do panny Levy do domu, a potem do hotelu.
-No, ale panienka mówiła co innego.
-A możne pan to zrobić dla mnie.
-No dobrze.
Wsiadł Niall do auta i pojechaliśmy do domu Moni.
-Panno Levy jesteśmy pod pani domem.
-Już?
-Tak.
-No dobrze, tylko proszę odwieść chłopaków do hotelu.
-A będę jeszcze potrzebny.
-Nie masz wolne.
Monia jak zwykle pożegnała się ze wszystkimi i chciała już żegnać się ze mną, lecz ja otworzyłem drzwi i wyskoczyłem z auta. Podałem Moni dłoń i odprowadziłem do drzwi. 
-Dziękuję, za spędzony w Twoim towarzystwie wieczór. Było bardzo miło.A Ty jak się bawiłeś?zapytała
-Ja świetnie jak zawsze w Twoim towarzystwie.
Czułem, że tym razem ona chciała mnie pocałować. Zbliżyła swoją twarz do mojej i w tym momencie usłyszeliśmy głośne wołania Liama: Harry pospiesz się! No nie w takiej chwili pomyślałem. Ona patrzyła na mnie, aż w końcu dala mi buziaka tylko w policzek i zniknęła za drzwiami domu. Wróciłem wkurzony do auta i tylko zmroziłem Liama moim spojrzeniem. 


DWIE GODZINY PRZED KONCERTEM:
Byliśmy już w swojej garderobie. My mieliśmy jedną, a dla Moni była przeznaczona druga. Jeszcze jej nie było, ale byłem bardzo ciekawy w jakim stroju dzisiaj wystąpi. Jak zawsze się wygłupialiśmy przed koncertem, każdy był w dobrym humorze. No hej chłopaki jak humorki przed koncertem? Zapytała się  nas Monia wchodząc z dziewczynami do naszej garderoby.-Świetnie. A ty?
-Tez niczego sobie. Udostępnicie mi jedno lustro?
-Ale ty masz swoja garderobę.
-Tak serio?
-Tak. Chodź zaprowadzę was. Zaproponowałem.
-A nie mogę zostać z wami? Tu jest taka fajna atmosfera.
-Jasne możesz, a dziewczyny co tu robią?
-Pomagają mi się przygotować.
OCZAMI MONIKI:
Weszłam do garderoby chłopaków, panowała tam radosna atmosfera, aż nie chciało się opuszczać tego miejsca. Okazało się, że ja mam swoja garderobę, ale dzięki nim przypomniały mi się czasy przed koncertami jak się wygłupiałam z Any, Dul, May, Poncho, Unckerem i Chrisem.Pozwolili mi na szczęście zostać. Zaczęłam się przygotowywać lecz moim oczom ukazał się pół nagi Louis suszący sobie włosy.

Wyglądał bardzo zabawnie, każdy był czymś zajęty. Po godzinie każdy był już ubrany w swoje ciuchy. Zostały tylko ostatnie poprawki i za 20 minut wychodzimy na scenę. Usiadłam na fotelu i patrzyłam na chłopaków którzy biegają, przeglądają się w lustrach. Zayn oczywiście musiał poprawić jeszcze włosy, aby wyglądały idealnie.
Na fotelu koło mnie siedzi Niall, który był bardzo niezadowolony z fryzury, którą mu zrobiono.
Poderwał się z fotela. Zmoczył swoje włosy woda i zaczął się czesać sam i po chwili wyglądał tak:
 
-I jak?
-Teraz zdecydowanie lepiej.
Spoglądałam dalej po chłopakach. Harry był bardzo zestresowany i skupiony. Pani poprawiała mu kołnierzyk, a on spoglądał na nią dziwnym wzrokiem.






-Podeszłam do niego i zapytałam i jak może być?
-Wyglądasz bosko.
-Dziękuję i ty też niczego sobie.
-Ale ty znacznie lepiej.
Zaczęłam się z nim znowu przekomarzać, aż nadszedł czas wyjścia na scenę.Każdy otrzymał mikrofon z zaznaczonym kolorem. Na moim były naklejone gwiazdki, aby się bardziej wyróżniał. Stanęliśmy w kółku i trzymaliśmy się za ręce.-To będzie niezapomniany koncert. Powiedział Harry.
-Oj tak. Zobaczysz co to znaczy koncert zespołu One Direction. Powiedział Louis.
-Mam się bać?
-Nie, tylko jak coś zmienimy podczas występu to się nie denerwuj. Dopowiedział Zayn.
-Dobra. I w tym momencie usłyszeliśmy już muzykę do pierwszej piosenki.


JEŚLI CZYTASZ PROSZĘ DAJ KOMENTARZ TO BARDZO MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA, A CIEBIE TO NIC NIE KOSZTUJE :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 11

-Ej dziewczyny już są.
-Naprawdę to nie żart? zapytała mnie się Gośka.
-Nie to ja otworze powiedziała Kinga.
-Dobra.
Za drzwiami stała cała piątka. z uśmiechami na twarzy. Krzyknęli jak zawsze chórkiem: Cześć dziewczyny!
-Już jesteśmy gotowe powiedziałam i przywitałam się ze wszystkimi i przedstawiłam Gośkę i Kingę pozostałym chłopakom.
-Możemy już iść? zapytał Liam.
-Tak. Wtedy podszedł do mnie Harry i wziął mnie pod rękę. Tak samo zrobił Louis do Kingi, a Niall do Goski. Od razu zauważyłam, że coś się kroi.

OCZAMI NIALL'A:
Podjechaliśmy pod dom Moniki. Przez całą drogę Louis gadał o jakiejś Kindze, którą poznał niedawno. Pomyślałem może się zakochał. Wspominał także o jej koleżance Gośce. Powiedział, że mi się spodoba. Drzwi otworzyła nam jakaś dziewczyna okazało się, że to ta Kinga, o której słyszałem opowieści, lecz za nią stała druga nieznajoma mi jak dotąd dziewczyna. Jak ja zobaczyłem serce zaczęło mi szybciej bić. Ona jest piękna.Pomyślałem.
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
Po chwili rozmowy wychodząc zrobiłem to samo co Harry i wiozłem ja za rękę. Nie protestowała tylko się uśmiechnęła i zaprowadziłem ja  do samochodu.

OCZAMI LOUISA:
Już nie mogłem się doczekać spotkania z tą dziewczyna. Ona ma w sobie coś takiego hipnotyzującego w sobie, że nie mogę o niej zapomnieć. Całą drogę mówiłem tylko o niej chłopaki mieli mnie już dosyć. Tylko Harry się uśmiechał. Ona otworzyła nam drzwi z uśmiechem na twarzy zaprosiła do środka. Cały czas na nią spoglądałem. Wyglądała jak jakaś bogini. Nie spotkałem nigdy wcześniej takiej dziewczyny. Musi być chyba trochę szalona, tak jak ja sadząc po jej kolorze włosów.


W końcu dojechaliśmy na miejsce. Cały czas w samochodzie zaczepiałem delikatnie Monie. Zauważyłem że się jej to podobało tylko delikatnie się do mnie  uśmiechała, aby nikt tego nie zauważył. Weszliśmy do klubu, było dosyć sporo osób, ale my poszliśmy do strefy vip. Louis ja zarezerwował od razu po spotkaniu pierwszy raz Kingi. Nie chciał, aby ktoś nam przeszkadzał. Zamówiłem drinki dla wszystkich, które po chwili przyniósł mi kelner. -No to co? Pijemy dzisiaj za spotkanie?
-Tak wydarł się Louis.
Po wypiciu podeszłem do Moni i zaproponowałem taniec. Od razu się zgodziła. Kontem oka obserwowałem chłopaków, którzy zrobili to samo, tylko Zayn i Liam siedzieli jeszcze przez chwile na kanapie, ale potem znikli gdzieś w tłumie. Przez cały taniec spoglądałem jej w piękne oczy. Zauważyłem także, że moja partnerka na razie tylko od tańca jest obiektem wielu westchnień chłopaków. Nic dziwnego wyglądając tak:
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
W końcu miałem okazje się do niej jeszcze bardziej zbliżyć, bo leciała wolna muzyka. Nasze ciała były tak blisko siebie, a nasze twarze dzieliły po prostu milimetry. Już miałem ochotę ja pocałować, gdy usłyszałem niezbyt dla mnie miły w tej sytuacji głos Louisa: Odbijany. I po chwili trzymałem w ramionach koleżankę Moni Kingę.

OCZAMI MONIKI:
O już mało brakowało, a by mnie pocałował. Na szczęście z niezręcznej sytuacji wyratował mnie Louis, który zrobił po prostu odbijany. Teraz tańczę w ramionach chyba najzabawniejszego członka zespołu i chyba tak mi się wydaje najlepszego mojego przyjaciela. Nie mówię, że Liam, Zayn i Niall nie są moimi przyjaciółmi, ale z nim mogę porozmawiać o wszystkim. Oczywiście z Harrym, także ale co do loczka czuje zupełnie co innego. To to chyba jest miłość. Uświadomił mi to ten taniec. Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos mojego partnera: -Jak się bawisz?
-Świetnie, a ty jak z Kingą?
-Także bardzo fajnie. Dobrze, że zaczęłaś ten temat. Mam do Ciebie parę pytań w tej sprawie.
-Pytaj. Postaram Ci się na nie odpowiedzieć.
-Więc tak. Ma kogoś?
-Nie.
-A miała?
-Tak kiedyś tak. Była bardzo zakochana, lecz ten facet okazał się kompletnym dupkiem. Mam nadzieje, ze ty się takim nie okażesz.
-Ja?
-Tak Ty. Przecież widzę jak na nią patrzysz. Podoba Ci się prawda?
-Tak to prawda i wtedy ja zrobiłam odbijany. Ja zaczęłam tańczyć z naszym wymiataczem parkietu, czyli Niallem, a Louisa zostawiłam z Kinga. Uważam, ze każdy z nich dobrze tańczy, ale on jest chyba z nich najlepszy.

Ale co ja widzę moim ocza ukazał się Harry i Zayn, którzy zaczęli tańczyć razem.

Chyba Zayn był już trochę wstawiony. Podeszło do nich parę dziewczyn i zaczęli z nimi tańczyć. Usłyszałam za sobą głos Louisa i Nialla. Idz i zatańcz z nim. Podeszłam do Harolda, i poprosiłam go o taniec. -Mogę pana prosić?
-Z chęcią z panią zatańczę.
-Ej, a ja? Powiedziała jakaś dziewczyna.
-Miło było, ale teraz już tańczę z kimś wyjątkowym.
Dziewczyna widocznie była bardzo zainteresowana loczkiem, ale po jego słowach niechętnie, ale szybko odeszła. Pozostawiając nas samych. Po paru piosenkach szepnęłam do ucha Hazie żeby poszedł za mną. Nie sprawiał sprzeciwu. Wyszliśmy na zewnątrz. I usiedliśmy na schodach. Zaczęliśmy rozmawiać znów tak samo jak wtedy w hotelu. Niby gadaliśmy o niczym, a rozmowa ciągnęła się dalej. Postanowiliśmy wejść do środka i poszukać reszty. Było już późno i musieliśmy się już zbierać, bo przecież dzisiaj koncert. -Ty zbierz dziewczyna, a ja skompletuje chłopaków i spotkamy się przy naszym stoliku powiedział brunet.
Od razu ujrzałam Kingę tańcząca nadal z Luisem, a obok nick znalazłam kolejna parę tym razem był to Niall z Gośką. Podeszłam do nich i powiedziałam o co chodzi. Po chwili siedzieliśmy już w umówionym miejscu.
-Brakuje jeszcze Harrego, Zayna i Liama. Powiedziała Gośka.
-Tak Harry poszedł ich poszukać. Zaraz tu powinien być.

OCZAMI HARREGO:
Szukałem chłopaków. W tym tłumie trudno mi było, ale najpierw znalazłem Zayna. Nie był zbyt zadowolony, że przerywam mu miłe spotkanie, ale bez większych problemów poszedł ze mną. Miałem duży problem, bo nigdzie nie było Liama. Przeszukaliśmy cały klub z Zaynem, a jego nie było. -Ej Harry czekaj chwilkę skocze tylko do łazienki.
Poczekałem, a moim oczom ukazał się Liam wchodzący własnie do klubu. -Liam gdzie ty byleś?
-Na zewnątrz.
-Sam?
-Jasne że sam. Wyszedłem się przewietrzyć.
Nie dopytałem się już więcej tylko poszedłem z chłopakami czym prędzej w umówione miejsce.

JEŚLI CZYTASZ PROSZĘ DAJ KOMENTARZ TO BARDZO MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA :)




sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 10

Nie wiedziałem o co mu chodzi. Może domyśla się, że coś czuję do Moniki. Teraz nie zastanawiałem się nad tym i napisałem smsa Śpij dobrze. Kolorowych snów. Harry<3 :*. Od razu dostałem odpowiedź : Ty tez dobrze. Niech ci się przyśnią same przyjemne rzeczy Monia :).
Dzisiaj mogłam sobie dłużej pospać. Nie miałem na dzisiaj żadnych większych planów. Tylko spotkanie z dziewczynami i chłopakami, ale to takie luźne spotkania, więc nie martwiłam się ich przebiegiem. Zjadłam śniadanie i pojechałam do Gośki.
-No hejj! Jak tam?
-Świetnie, a u ciebie?Zapytała
-U mnie po staremu. Gotowa?
-Na co?
-Na zakupy.
-Musimy kupić coś fajnego.
-Dobra daj mi 5 minut i będę gotowa.
- Oki. Usiadłam na kanapie i czekałam na moja przyjaciółkę. Poczułam w kieszeni wibrację. Wyjmuje telefon i czytam od Harry : Jak tam moja herbatka? Parzy się?
Odpisałam: Niestety nie.
-O szkoda. ;( Dlaczego?
-Nie ma mnie teraz w domu, ale później bardzo chętnie Ci zaparzę nawet dwie ;)
-Dobra, a to gdzie się podziewasz?
-Idę z dziewczynami na zakupy.
-Jakim dziewczynami?
-Z moimi przyjaciółkami. Jak chcesz mogę cie z nimi poznać.
-Możesz, ale ja i tak wole ciebie.
Po tej wiadomości zrobiłam się cała czerwona, ale odpisałam: Bardzo mi miło, ale one tez są bardzo fajne tak jak ja.
-Chyba, że tak, ale takiej kobiety jak ty rzadko się spotyka.
-To znaczy?
-Pięknej, miłej i inteligentnej.
-Juuuuuuuuuż gotowa krzyknęła Goska na pół domu.
-Dobra już idziemy.
-A co z Kingą? Zapytała.
-Czeka na nas już w centrum handlowym.
-Aha
Odpisałam jeszcze Harremu: -Bardzo milo mi to słyszeć, ale teraz nie mogę pisać. Pogadamy później w realu. Dobrze?
-Ta opcja mi bardziej pasuje i życzę Ci miłego spędzonego przedpołudnia.
-dziękuje i wzajemnie.
Nie mogłam się oderwać od telefonu, aż w końcu Goska nie wytrzymała i zapytała: Z kim tak esemesujesz?
- Z kimś.
-Z kimś? Może więcej informacji.
-Z chłopakiem i uściełam temat.

Pod centrum czekała na nas już Kinga. Przywitałyśmy się i stałyśmy przed budynkiem.

-To co zaczynamy shopping? zapytała radośnie Kinga
-Takk krzyknęłam.
Chodziłyśmy po sklepach. Przymierzałyśmy mnóstwo ciuchów. Świetnie się bawiłyśmy, jak za starych dobrych czasów. Nikt mnie nie zaczepiał i nie prosił o autograf. Naszą zabawę przewał mi telefon od Louisa: -Tak słucham?
-Hej piękna. O której się dzisiaj widzimy?
-Nie wiem może o 16?
-Tak późno? Stęskniłem się za tobą.
-Serio?
-Tak może uda cie się trochę wcześniej.
Spojrzałam na zegarek była godzina 13:15, a więc powiedziałam: -Tak uda mi się spotkać z wami dopiero o 17:30. Zaśmiałam się.
-Co? Jeszcze przed chwila było o półtorej godziny wcześniej. Co się takiego stało?
-Zobaczyłam, która jest teraz godzina.Musze pędzić do domu, a potem się spotkamy.Pasuje?
-Tak przyjadę po Ciebie i pojedziemy.
-Dobra, to jesteśmy umówieni.
-Do zobaczenia.
-Paaaaaa.
Całej mojej rozmowie przysłuchiwały się dziewczyny, aż w końcu Gośka spytała; -To on?
-Nie.
-To jest jeszcze ktoś inny? Zapytała z niedowierzaniem Kinga.
-Tak.

U MNIE W DOMU:
Postanowiłyśmy, że przymierzymy nasze ubrania. Zorganizowałyśmy sobie mini pokaz mody. Tylko dla nas.Lecz ktoś nam znowu przerwał.Kinga pobiegła otworzyć drzwi.
-Dzień dobry pan do kogo? Zapytała się nieznajomego.
-Ja, ja ja do Moniki Levy. Powiedział Louis.
-Monia możesz przyjść na chwilkę.
-Tak już idę. Co się stało?
-Jakiś chłopak do Ciebie.
OCZAMI LOUISA:
Przyjechałem z Harrym po Monie. Jesteśmy trochę wcześnie, ale postanowiliśmy, że zrobimy jej niespodziankę. Wysiadłem z samochodu i poszedłem zapukać do drzwi. Hazza rozliczał się z taksówkarzem.Po chwili otworzyłam mi drzwi piękna dziewczyna, aż zaparło mi dech w piersiach. Zacząłem się jąkać. Nie wiedziałem co powiedzieć, aż w końcu przyszła Monia i Harry, którzy rozładowali trochę atmosferę.
-O Louis i Harry co wy tu robicie?
-Przyjechaliśmy po Ciebie.
-Ale z tego co wiem jesteśmy umówieni za 2 godziny.
-No tak ale musimy jeszcze poćwiczyć.
-Ale ja jestem teraz zajęta, ale wchodźcie. Powiedziała.
Weszliśmy do salonu tam na kanapie siedziały dwie dziewczyny. Jedna ta która otworzyła mi drzwi.
-Może nas przedstawisz powiedziałem.
-A tak to jest Kinga i Gośka, a to Louis i Harry.
-Hej przywitaliśmy się, a ja byłem już zauroczony Kingą.
Jak już jesteście to poczekajcie chwilkę, ja się przebiorę.
-Po co? zaprotestował Harry.
-Ta sukienka jest na inna okazję.
-To okazje możemy zmienić. Kontynuował Hazza.
-Na jaką?
-Zapraszamy was dzisiaj na imprezę.
-Nas? Zapytała zdziwiona Gośka.
-Tak was, a to coś dziwnego.
OCZAMI MONIKI:
Nie słyszałam połowy rozmowy.Ale wchodząc do salonu zobaczyłam szczęśliwe dziewczyny.
-Co jest?
-Idziemy dzisiaj na imprezę powiedziała mi bardzo szybko Kinga.
-A z kim? Jeśli wolno spytać.
- Z nami odpowiedział mi jeszcze szybciej Louis.
-Ale chłopaki my mamy jutro koncert? Zapomnieliście?
-Nie, ale możemy miło spędzić czas z Tobą i twoimi koleżankami.
-No tak, ale jak wrócimy z próby to nie zdążymy się wyszykować.
-Nie marudź powiedział szatyn. Jesteście już ubrane, a ty w prędkości światła zmienisz strój i już będziesz gotowa.
-No ale.
-Już nie raz w ciągu ostatnich dni pokazywałaś nam jak szybko potrafisz się przebrać.
-No dobra.
Zostawiłam dziewczyną kluczę i poszłam z chłopakami na próbę. Po paru godzinach wróciłam. -No hejjjjjj już jestem.
-To dobrze. Musimy się ubierać.
-Dajcie mi chwile tylko wezmę prysznic.
Wychodząc z łazienki potknęłam się o czyjeś buty.Ej kto postawił u te buty? Zapytałam donośnym głosem.
-Żadna z dziewczyn się nie odzywała. Wchodząc do salonu zobaczyłam wielki bałagan. Zrobiłam wtedy przerażona minę.
Kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar
I tym razem ze wścieklością jeszcze raz zapytałam Co się tu dzieje, teraz uzyskałam odpowiedz.
-Szukamy jakiś fajnych ciuchów.
-Ale nie możecie tego robić w garderobie? I znowu nie uzyskałam odpowiedzi.Dobra koniec tego dobrego. Macie 5 minut na posprzątanie tego bałaganu, a jak nie to zadzwonię do chłopaków i odwołam nasze spotkanie. Chcecie tego?
-Nie! krzyknęły razem i zabrały się do sprzątania. Po paru minutach salon wyglądał jak przed tem. Można znowu było zaprosić do niego gości. Ubrałyśmy się i czekałyśmy na chłopaków.
Wyjrzałam przez okno. W tym momencie właśnie podjechała taksówka, a z niej wysiadali nasi towarzysze dzisiejszego wieczoru.Wyglądali po prostu fenomenalnie.



JEŚLI CZYTASZ PROSZĘ DAJ KOMENTARZ TO BARDZO MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA :)

piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 9

Szłam bardzo niechętnie na dzisiejszą próbę. No ale mam zobowiązania wobec tych chłopaków. Pomyślałam byle do piątku i już ich więcej razy nie zobaczę, czyli jeszcze niecałe trzy dni. Milczałam całą drogę, aż w końcu byliśmy na miejscu.
-Gotowa? Zapytał mój towarzysz.
Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam: Gotowa. Miejmy to już za sobą. Harry otworzył mi drzwi, a ja weszłam do środka, bez zawahania. Czekali już wszyscy na mnie. Pierwszy podszedł do mnie Liam z bukietem kwiatów i powiedział: Przepraszam za wczoraj. Nie powinienem tak postąpić. Byłem wczoraj bardzo zmęczony, a jak ja jestem w takim stanie to zazwyczaj jestem bardzo zdenerwowany i wyżywam się na innych. Tym razem to byłaś ty. Jeszcze raz przepraszam. Wybaczysz mi? Wręczył mi kwiaty i zrobił słodką minkę.

-Tak. Chodź tu do mnie. Niech ja cie uściskam. Szybko podszedł i  mnie bardzo mocno uściskał. Myślałam, że mnie udusi krzyknęłam: Liam wystarczy. Puść mnie, bo mnie udusisz.Po tej sytuacji przywitałam się z pozostałymi. Witając się z Louisem on od razu zadał mi pytanie: Przyszliście razem?
-Razem? Ja i Harry?
-Tak. Dopytywał się szatyn.
-Nie spotkaliśmy się przed wejściem.
-Aha, bo ja myślałem.
-Co myślałeś? wtrącił się Harry.
-Nie już nic.
Przerwałam im tą wymianę zdań i zapytałam możemy zaczynać? Dzisiaj oddaje się wam. -Trzymaj powiedział blondyn. -Co to teksty piosenek?
-Tak naucz się ich na jutro, a dzisiaj będziesz śpiewać z tekstem.
-Nie potrzebuje powiedziałam.
-Jak to zdziwił się bardzo Liam.
-Już się zdążyłam nauczyć tekstów piosenek tych które mam z wami śpiewać.
-Naprawdę?
-Tak. Czy to coś takiego dziwnego?
-No nie ale nie musiałaś się uczyć całych piosenek. Dzisiaj mieliśmy podzielić piosenki i wtedy byś się nauczyła tylko wybranych wersów piosenek. Powiedział Zayn.

OCZAMI HARREGO:
Zaskoczyła mnie i innych tym, że nauczyła się tekstów naszych piosenek. Bardzo mi tym zaimponowała. Ćwiczyliśmy parę godzin ja już miałem dosyć, a chłopaki nadal cisnęli Monikę. Po jej twarzy nie było widać, żadnego zmęczenia. Śpiewała i śpiewała. Wiele razy ćwiczyła swoje wersy. Sama siebie poprawiała mówiąc, że tu złe zaśpiewała i że musi to zrobić jeszcze raz. Atmosfera się tak rozluźniła, że zdjęła buty. Wczesnej się pytając czy nam to nie przeszkadza. Nic dziwnego stać tak długu w szpilkach, każdy by się zmęczył. Poćwiczyliśmy jeszcze trochę i powiedziałem koniec! Koniec! Koniec próby.
- I jak może być? Zapytała się piękna istota.
-Tak śpiewasz bardzo dobrze i czysto, a to najważniejsze. Powiedział Niall.
Ciągłe się jej przyglądałem, aż w końcu powiedziałem: To co dzisiaj robimy?
-Może jakaś kolacja powiedział nasz glodomor.
-Co ty na to Monia? Zapytał się Zayn.
-Może być, a gdzie?
-Niespodzianka powiedział Louis.
-Ale powiedzcie chociaż jak mam się ubrać. Proszę?
-Elegancko powiedziałem..
Dobra. Pościła mi oczko. -To do zobaczenia za parę godzin. Powiedziała ciepłym głosem.
-Ej a gdzie mamy po ciebie przyjechać? Zapytał się Louis
-A no tak zapomniałabym już mowie.
Powiedziała nam adres i wyszła.

PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ:
Nie byłam jeszcze gotowa, a usłyszałam pukanie do drzwi. Pobiegłam otworzyć w samym ręczniku. Powiedziałam wchodźcie. Jeszcze nie jestem gotowa, ale postaram się jak najszybciej. Rozgości się. Trochę specjalnie to zrobiłam, gdyż jak zobaczyłam jak są ubrani to wtedy wybrałam odpowiednia sukienkę, która pasuje do moich towarzyszy.
 
Zrobiłam sobie szybko lekki makijaż i ubrałam sukienkę. Włosy rozpuściłam i popędziłam do salonu. Lecz idąc usłyszałam ich rozmowę:
-Ona tu sama mieszka?
-Chyba tak powiedział Harry.
-Ale jesteś pewien? Dopytywał Louis. Zobacz ile tu jest rożnych zdjęć.
-Nie wiem możne się jej po prostu zapytamy.
-Masz racje, ale ciekawe ile będziemy musieli na nią czekać wtrącił Zayn.
I w tym momencie weszłam do pokoju. Chyba byli trochę zaskoczeni, a szczególnie Harry. No cóż tak miało być.

OCZAMI HARREGO:
Weszła do pokoju i oparła się o ścianę. Czekając na naszą reakcję. Łał pierwszy powiedziałem ,aż opadła mi szczęka. Wyglądała jak zawsze olśniewająco, za każdym razem podobała mi się coraz bardziej.

-No to co możemy iść?Powiedziała.
-Tak powiedział Louis i już chciał użyczyć swojego ramienia naszej piękności, lecz go wyprzedziłem.
Ona się tylko uśmiechnęła i wsiedliśmy do samochodu.
-A więc gdzie jedziemy?
-Do najlepszej restauracji w Warszawie. Powiedział Zayn.
-A skąd wiecie gdzie ona jest, przecież jesteście tu raptem trzeci dzień. Już zdążyliście poznać tak dobrze Polskę.
-Nie po prostu czytaliśmy o niej w necie. Wytłumaczył się Liam.
-Aha powiedziała.
Weszliśmy do restauracji. Usiedliśmy przy okrągłym stole na środku sali. Wszyscy się na nas gapili. Nie obchodziło mnie to, najważniejsze teraz było dla mnie, że siedzę kolo Moni. Czas mijał szybko. Rozmawialiśmy, popijając wino. Szczerze mówiąc, nasza piękność nie powinna spożywać alkoholu, ale nikt się nas o to nie pytał, a po za tym każdy chyba w tym wieku pije. Dowiedziałem się dużo ważnych dla mnie rzeczy o niej. Myślę, że ona o mnie też. Chociaż nadal nie wiem czy ona coś do mnie czuje, bo ja już wiem że między nami nie może być tylko przyjaźń musi być coś więcej. Ja już się oto postaram. Monia zaproponowała, abyśmy się trochę przeszli. Chyba nikt nie zgłaszał sprzeciwu. Zrobiło się już trochę zimno. Spojrzałem na nią. Nic nie mówiła, ze jej zimno, ale ja to dostrzegłem. Chociaż do lipcowa noc, ale bywa tez zimna. Zdjąłem swoja marynarkę i zaproponowałem jej, aby założyła.
-O dziękuje bardzo, ale nie trzeba. Powiedziała.
-Ja byłem nie ugięty i założyłem jej moje ubranie na jej ramiona.
-Jeszcze raz się uśmiechnęła i szepnęła mi do ucha dziękuję.
Nie zwróciłem uwagi na chłopaków, którzy przyglądali się całej sytuacji.
-O jaki z tego naszego Harolda dżentelmen powiedział Zayn.
-Harry co się z tobą dzieje?Nigdy taki nie byłeś. Wtrącił Liam.
-Nic po prostu widzę, jak kobieta marznie. Zawsze użyczam jej swojego ubrania.
Przeszliśmy się jeszcze kawałek i wsiedliśmy do samochodu, który najpierw odwiózł Monikę, a potem mieliśmy jechać do naszego hotelu. Panna Levy wysiadła z auta i zaczęła się z nami żegnać. Dochodząc do mnie poza tym że dała mi buziaka w policzek to jeszcze szepnęła mi do ucha bardzo ciepłym głosem: Dziękuje z marynarkę i mam nadzieje, że wpadniesz do mnie na herbatę jutro. Słysząc te słowa uczucia do niej po prostu się we mnie gotowały, ale zachowałem je wewnątrz, bo przecież chłopaki. Pojechaliśmy do hotelu i rozeszliśmy się do swoich pokojów. Po drodze Louis powiedział mi: Musimy jutro pogadać i znikną.


JEŚLI CZYTASZ PROSZĘ DAJ KOMENTARZ TO BARDZO MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA :)



czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 8

W końcu doszliśmy do mnie do domu. Dałam Harremu buziaka w policzek i chciałam już iść, lecz usłyszałam słowa: I to wszystko? Zapytał zawiedziony loczek.

Nic nie odpowiedziałam i zniknęłam za drzwiami mojego domu. Ja w tych sprawach jestem dosyć nieśmiała, więc ja nie zrobię pierwszego kroku. Szybko lgnęłam na łóżko i zaczęłam rozmyślać o całym dniu, aż w końcu usnęłam.
OCZAMI HARREGO:
Czy coś zrobiłem nie tak zacząłem się zastanawiać. Czemu ona nie chciała mnie pocałować?.Ciągle zadawałem sobie to pytanie. Uciekła mi jak kopciuszek w bajce. Wracając do hotelu, zaczepił mnie jakiś pijany facet. Mówił coś po polsku, ale nic nie zrozumiałem. Wyjąłem z kieszeni pieniądze i dałem mu. Uradowany zostawił mnie w końcu w spokoju. Nie mogłem przestać myśleć o niej. Musiałem się komuś wygadać, ale komu, przecież obiecałem ze na razie nasze spotkania zostaną tajemnicą. Wchodząc do hotelu wpadłem na Louisa.
-Stary gdzie ty byłeś? Zapytał od razu.
-Nieważne.
-Nie było Cię pół nocy. Musimy pogadać.
-O czym zapytałem smutnym głosem.
-O pannie Lavy.
Od razu jak usłyszałem to nazwisko pojawił mi się uśmiech na twarzy. O co chodzi?
-Liam powiedział, żebyśmy my ją taj zmęczyli na próbie jak ona nas.
-Nie nie zgadzam się.
-Czemu? Przecież taki nam dała wycisk że głowa mała.
-Nie! I koniec rozmowy. Powiedziałem wkurzony. I pobiegłem do pokoju. Pomyślałem jutro tez jest dzień nie dzisiaj to jutro.

Obudził mnie budzik. Nie chętnie wstałam. Założyłam moje pluszowe kapcie i poszłam do łazienki. Już po 20 minutach byłam gotowa do wyjścia. Wzięłam wszystkie dokumenty i wybiegłam na przystanek autobusowy.Wiem może to dziwnie wygląda, ja gwiazda grająca w serialach, grająca koncerty jeździ komunikacja miejską. Jeszcze nie mam prawa jazdy, a po za tym staram się żyć normalnie, jak zwykła dziewczyna w moim wieku. Oczywiście mam samochód z kierowcą, ale używam go tylko wtedy gdy jadę na jakąś galę lub imprezę. Poczekałam na autobus jeszcze 5 minut nucąc sobie różne melodie. Wsiadłam do autobusu przywitałam się miło z kierowcą i usiadłam na moim ulubionym miejscu w autobusie. Droga mija mi bardzo szybko. Dzisiaj bardzo ważny dzień, ponieważ nagrywamy finałowy odcinek i w końcu żegnam się z moją postacią o imieniu Maria. Bardzo polubiłam tą postać, bo w gruncie rzeczy jest trochę do mnie podobna. Nieśmiała, młoda dziewczyna staje się wielka gwiazdą modelingu. Znajduje swoja miłość, lecz u mnie to ostatnie jeszcze nie nastąpiło, ale możne coś się wydarzy z Harrym. Kto wie pomyślałam i poszłam do swojej garderoby. Tam czekał na mnie mały bukiecik kwiatuszków z liścikiem. Otworzyłam i zaczęłam czytać: Przepraszam za wczoraj. Harry <3. Przecież nic się nie stało powiedziałam na głos. -Wszystko dobrze? Zapytał się mnie mój serialowy partner Max.
-Tak. Gotowy? Zapytałam.
-Tak, a ty? Jak widzę chyba jeszcze nie.
-Zaraz będę gotowa. Poczekaj na mnie chwilę. Powiedziałam i w tym momencie przyszły do mnie panie, które mnie ubrały i uczesały.

Praca na planie zleciała mi bardzo szybko. Może dlatego, że nie odczuwałam tego, że pracuje tylko wczułam się w to jak ja bym sama brała ten ślub. Wszyscy przebraliśmy się i pojechaliśmy na konferencje prasową. W między czasie dzwonił do mnie Zayn i informował o zmianie miejsca spotkania. Nowe miejsce jeszcze bardziej mi pasowało, bo znajdowało się dużo bliżej miejsca konferencji. Aktorzy serialu byli wywoływani do zdjęć i zajmowali swoje miejsca. Ja byłam wywołana jako ostatnia. I zaczęło się. Trzeba się uśmiechać, pozować i udawać, że mi się to podoba. Stanęłam i uśmiechałam się do wszystkich.

Dziennikarze zadawali mi pytania, a ja z wytrfałością odpowiadałam im na nie, aż w końcu w tłumie ujrzałam znajoma mi postać. To był Harry. Uśmiechnełam się do mnie i pokazał, abym spojrzała na telefon. Wykorzystałam moment w którym pytania nie były skierowane do mnie i spojrzałam na smsa od loczka.: Kiedy kończysz? Mam dla ciebie niespodziankę. Popatrzyłam się na niego i na moich kolegów. Powiedziałam do mikrofonu: Czy ktoś ma do mnie jakieś pytania? Nie ukrywam bardzo się spieszę, wiec...
Nikt się nie wyrwał z dziennikarzy. Dodałam: Dziękuję wam za wszystkie pytania jeśli ktoś ma do mnie dodatkowe to proszę się kontaktować z moim menadżerem. Wstałam i poszłam po moje rzeczy. Przed budynkiem czekał na mnie Harold. -No hejjjjj piękna powiedział. Na te słowa znowu się zaczerwieniłam.
 -Dziękuję Ci za wczoraj, za kwiaty i za to że wyrwałeś mnie stąd.
-Przestań to nic. To gdzie idziemy?
-Może coś zjeść. Jestem strasznie głodna od ranna nic nie jadłam.
-Dobra.
Poszliśmy do pobliskiej kawiarni. Zamówiliśmy sałatki i rozmawialiśmy wpatrując się sobie w oczy.Było tak romantycznie. Aż w końcu powiedział już czas.
-Na co?
-Idziemy na próbę.
-Ale ja nie chcę.
-Musimy.
-Boję się.
-Nie bój się ja Cię obronie.
Wstaliśmy i poszliśmy do umówionego miejsca.


JEŚLI CZYTASZ PROSZĘ DAJ KOMENTARZ TO BARDZO MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA :)

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 7

OCZAMI HARREGO:
Czekaliśmy na nią jakieś 5 minut.Ale jak pojawiła się w drzwiach, po prostu mnie zamurowało.


Nie mogłem powiedzieć, żadnego słowa. Pierwszy odezwał się Louis : Woooooooowwwwwwwww. Przeciągną swoją wypowiedz. I w takim stroju masz zamiar występować? zapytał Liam
-Tak a coś nie tak?
- Nie no wszystko ok.
-Zawsze występuje w podobnych ciuchach. Jak jeszcze kiedyś grałam z poprzednim zespołem to własnie tak dziewczyny były ubrane, a mi tak zostało. Nie zmieniałam swojego imagu.  Zabierzmy się do pracy krzyknęła. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Po prostu wyglądała fenomenalnie. Przez 3 godzimy próbowała nas nauczyć prostych sekwencji do poszczególnych utworów.

OCZAMI MONI:
Ćwiczyłam z nimi ponad 3 godziny. Nic nam nie wychodziło. Chłopcy byli bardzo rozkojarzeni.Ciągle się wygłupiali i robili dziwne miny nie można było nic zrobić.
 
Ale w końcu udało mi się ich tam czegoś nauczyć.

 Dobra macie 10 minut przerwy i zaczynamy od początku. Chłopcy jęczeli z wycieczenia.  Monia opanuj się! krzyknął Louis.
- Proszę daj nam odpocząć. Wtrącił się Zayn.
-Jestem już głodny. Chodzimy coś zjeść. Prosił Niall.
-Nie za 10 minut tańczymy dalej.
Podszedł do mnie Harry i powiedział:
-Miałaś rację.
-A widzisz ja ci mówiłam a Ty mi nie wierzyłeś.
-Od teraz zawsze będę  Ci wierzył.
Dobra zaczynamy klasnęłam w dłonie i puściłam muzykę.
Wtedy Liam zaczął na mnie krzyczeć: Nie masz prawa nas tak męczyć i jeszcze inne słowa, aż w końcu trzasnął drzwiami od sali i tyle go widziałam.
Dobra na dzisiaj koniec powiedziałam ze łzami w oczach i pobiegłam do szatni. Nie wiedziałam czemu Liam się tak zachował, ale bardzo zabolały mnie jego słowa. Chodź znamy się krótko ,takie słowa mnie zawsze bolą, ponieważ uważam wszystkich za moich znajomych z którymi pracuję i staram się z mini być w dobrych kontaktach. Powoli ściągnęłam strój i załorzyłam swoje ubranie w którym przyszłam.Oddałam klucze i usiadłam na schodach przed budynkiem czekając na resztę.
 
Po chwili usłyszałam znajomy mi głos. - Nie martw się on już taki jest. Czasami za bardzo agresywny, no ale my go już takiego znamy więc się do niego przyzwyczailiśmy. Zobaczysz ty też do tego przywykniesz.
-Nie mam ochoty. Powiedziałam skruszonym głosem.
-Chodź.
-Gdzie?
-Zobaczysz.
Wziął mnie za rękę i prowadził pustą ulicą. Po pewnym czasie udało mi się zapomnieć o niezbyt przyjemnej sytuacji. Wyciągnęłam z torebki telefon, aby zobaczyć która godzina. Dochodziła 23 w nocy, ale po za tym miałam nie odebrane wiadomość od chłopaków. We wszystkich chodziło o to samo. Abym się nie martwiła, tą sytuacja z Liamem. W końcu doszliśmy na miejsce. Znałam to miejsce, ale nie pamiętałam skąd. Usiedliśmy na ławce. I zapytałam: Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś?
-Jak to nie pamiętasz?
-Nie
-Tutaj pierwszy raz cię zobaczyłem.
-Jak to? Przecież pierwszy raz się widzieliśmy na planie serialu.
-Nie prawda. Tego samego dnia ja wyszedłem na spacer po przylocie, a ty się spieszyłaś i wpadłaś na mnie. Nie pamiętasz?
-A no tak. Wpadłam na kogoś w ciemnych okularach.
-Tak to bylem ja.
-Serio?
-Tak, a co nie wierzysz mi?
Zaczęliśmy się przekomarzać, aż w końcu wybiła północ. Powiedziałam sorki, ale muszę już iść. Jutro mam zdjęcia finałowego odcinka. Musze być wyspana.
-No tak.Mogę Cie odprowadzić?
-Jasne. Uśmiechnęłam się, a on złapał mnie za rękę i odprowadził pod sam do dom.



JEŚLI CZYTASZ PROSZĘ DAJ KOMENTARZ TO BARDZO MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA :)