"Zrobisz coś dla mnie?"
-Jasne.
-"Zagraj ten koncert za mnie"
-Ale....
-"Nie ma żadnego ale, nie znam lepszego zastępstwa"
-No okey. I po mojej odpowiedzi do kuchni weszli nasi przyjaciele, którym oznajmiliśmy naszą decyzję. Wszystko było by idealnie, tylko Paul musiał wszystko popsuć, który wpadł bez pukania do domu chłopaków z awanturą.
-Nie myście że się na to zgodzę! Nie zagracie koncertu z nią! Rozumiecie?
-Uspokój się! Powiedział Niall.
-Zagramy i koniec! Oznajmił Louis.
-Nie!!!!! Jeszcze głośniej zaczął krzyczeć mężczyzna.
-Jakoś Ci nie przeszkadzało jak mieliśmy z Monią zagrać w Polsce! Powiedział Liam, a ja stałam wtulona w mojego ukochanego i przysłuchiwałam się ich kłótni. Przecież ja się tam nie pcham. Oni sami tego chcą, a więc postanowiłam się nie wtrącać. Mi na dobrą sprawę jet to obojętne. Po jakiś 20 minutach awantura ucichła, a ich menadżer zgodził się na mój występ. Jak by nie patrzeć mam cudownych przyjaciół. Walczą o nie jak lwy.
********************************************************************************
Siedziałam przed lustrem w garderobie i zastanawiałam się nad moją przyszłością. Czy chcę teraz wyjechać w trasę i zostawić moich przyjaciół i narzeczonego? Już to zrobiłam zostawiają dziewczyny w Polsce, ale ja chcę mieć swoja rodzinę, a dziewczyny wcześniej czy później też zamieszkają w Londynie.
-Gdzie są moje buty? Krzyczał na cała garderobę Niall.
-A moja koszulka? Dopytywał się każdego Zayn.
-A moje spodnie? Wtrącił Liam.
-Spokojnie. Tutaj buty, tam koszula a spodnie są na kanapie. Oznajmiłam spokojnym głosem.
-Jak ty to robisz? Spytał Louis.
-Ale co?
-Że nas ogarniasz?
-To proste. Trzeba patrzeć na wszystko zimnym okiem, a nie się wydzierać i nie móc niczego znaleźć.
-Albo mieć wszystko poukładane dołączył do rozmowy Liam.
-No tak.
-Ale teraz nie będziemy o tym rozmawiać tylko marsz na scenę. I zaczęło się całe show. Stres i pierwsza piosenka, ale dalej to już poszło. Publiczność wić ze mnie zaakceptowała i nie maiła żadnego sprzeciwu że występuję za Harrego. Dla nich tez się liczy zdrowie ich idola. Na pewno trochę smutno im było ze nie usłyszeli Harolda, ale i tak widziałam radość w ich oczach, ze w ogóle wyszedł na scenę. Tylko cały czas był przy mnie. Przez pierwszą część występu nie mogłam się pobawić z chłopakami bo cały czas był przy mnie, ale w przerwie z nim porozmawiałam i dał mi tą swobodę.
*************************************************************************
Przyleciałam do Polski w nocy, więc to nie była zbyt dobra pora na odwiedziny, więc pojechałam prosto do mojego domu i od razu skierowałam się do sypialni, aby odpocząć. Z samego ranna pojechałam do cukierni i kupiłam jakieś ciastka i a następnie do domu moich przyjaciółek, a i zapomniałam dodać ze zrobiłam prawo jazdy i pan Bogdan nie jest mi już potrzebny. Zapukałam i otworzyła mi Kinga, która jak mnie zobaczyła od razu podskoczyła z radości.
-Monia! Kochana! Jak dobrze Cie widzieć. Kiedy przyjechałaś?
-Ja też się za wami stęskniłam. A przyleciałam dzisiaj w nocy.
-Wchodź. Słyszałam że zagrałaś z chłopakami koncert.
-Tak, a to wszystko bo Harry miał chore gardło.
-A co u chłopaków?
-Tęsknią za wami. A po za tym okey, a u was? Jak studia?
-Ciężko. Karolina .........
-Co z nią?
-Leży w szpitalu.
-Jak to? Co się stało?
-Miała wypadek.
-Jaki wypadek?
-Potrącił ja facet na pasach.
-A w jakim jest teraz stanie?
-Już lepiej.
-Czyli?
-Jest przytomna, ma złamane dwa żebra i złamana nogę.
-Ogarnij się i jedziemy do niej.
-Dobra.
-A czemu nic mi nie powiedziałyście?
- Nie było czasu.
-Nie żartuj, a Zayn? Nic nie wie.
-Czumu?
-Karolina zakazała nam mówić.
-Ja już sobie z nią porozmawiam.
Pojechałyśmy do szpitala i od razu skierowałyśmy się do sali naszej przyjaciółki, akurat była u niej Gosia.
-Cześć dziewczyny! Zobaczcie kogo wam przyprowadziłam.
-Monia! Krzyknęły równocześnie.
-Hej! Jak się czujesz? Zapytałam.
-Już lepiej, a co u Ciebie?
-Dobrze, lepiej powiedz kiedy z stąd wyjdziesz?
-Za 2-3 dni.
-A kiedy to się stało?
-Dwa tygodnie temu.
-I nic mi nie powiedziałaś?
-Nie chciałam cię martwić, ale wiesz że na mnie możesz polegać.
-A sama przyleciałaś?
-Tak, ale chłopaki maja przyjechać jutro.
-Poważnie? Zapytały się we trzy?
-Tak. Stęsknili się za wami.
-Wy tu zostańcie, a ja muszę lecieć.
-Gdzie?
-Później wam powiem. Pa.
Wyskoczyłam z tej sali jak oparzona i od razu zadzwoniłam do Harolda.
-No hejj!
-Witaj skarbie. Jak podróż?
-Dobrze. Macie jakieś palny ?
-Mamy sesję zdjęciową.
-A nie możecie jej przełożyć?
-Czemu?
-Potrzebuję was w Polsce.
-Coś się stało?
-........
-Co się dzieje?
-Proszę was przylecicie jak najszybciej.
-Ale z Tobą wszystko w porządku?
-Tak. A po za tym dziewczyny się stęskniły za wami.
-No dobra. Jakoś to przełożymy i będziemy u was po południu.
-Świetnie. Kocham Cię.
***************************************************************************
Chłopaki jak obiecali tak zrobili i już o 16 byli u mnie w domu. Widziałam radość na ich twarzach, bo spotkają się z dziewczynami.
-Kochanie co się stało że nas tutaj ściągnęłaś?
-Oficjalnie sami przyleliście, a nie oficjalnie to ja was ściągnęłam bo Karolina miała wypadek.
-Jaki wypadek? Nic mi nie mówiła. Poderwał się Zayn z miejsca.
-Jakiś facet potrącił ja na pasach.
-Kiedy?
-Dwa tygodnie temu.
-Musze tam jechać. Krzyknął Zayn.
-Spokojnie. Jest w dobrym stanie. Ma złamana nogę i dwa żebra.
-Muszę ja zobaczyć!
-Zaraz cie do niej zawiozę.
-A my? Spytał Louis.
-Ty jedz do Kini, a Niall do Gosi.
-Ale my tez chcemy ja zobaczyć.
-No dobra, ale pierwszy Zayn.
Pojechaliśmy do szpitala i akurat były u niej dziewczyny. Wyciągnęłam ich z sali i wpuściłam Zayna.
OCZAMI ZAYNA:
W drodze do szpitala ciągle zadawałem sobie pytanie czemu ona mi nic nie powiedziała?
Kocham ja nadal, ale już mam wątpliwości czy to ma sens. Jeżeli ona mi mówi mi o takich ważnych sprawach. Wszedłem trochę nie pewnym krokiem do sali i usiadłam koło łózka. Spala. Dotknąłem delikatne jej dłoni i wtedy się obudziła. Jak mnie zobaczyła najwyraziściej się przestraszyła.
-Co ty tu robisz?
-Przyleciałem. Do ciebie. Czemu mi nic nie powiedziałaś?
-Nie chciałam cie martwić. A po za tym.....
-Co się dzieje?
-Już chyba cię nie ............
********************************************************************************
Witajcie kochani! To już 60 rozdział mojego opowiadania, który zostawiam wam do oceny. Mam nadzieje że jeszcze czytacie i zostawicie swoją opinie w komentarzach. Wiem, że ostatnio rozdziały pojawiają się rzadziej, ale szkoła i inne sprawy na głowie. Myślę że mi to wybaczycie.
Pozdrawiam i do następnego! :-*
Ps. Jak myślicie co Zayn usłyszy od Karoliny?
Piszcie w komentarzach, a jeśli ktoś trafi następny rozdział z dedykacją specjalnie dla niego!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
sobota, 22 listopada 2014
poniedziałek, 10 listopada 2014
Rozdział 59
Nie chciałam iść z nim na tą karuzelę, ponieważ mam mały lęk wysokości, a po za tym jest to troszeczkę niebezpieczne, ale on lubi takie sytuację. Stałam z blondynem i obserwowałam Loczka i Luisa, którzy bez zawahania wsiedli na karuzelę. Pech akurat chciał, że zaczął padać deszcz i z nie nacka rozpętała się burza. Karuzela została natychmiast zatrzymana i każdy kto się na niej znajdował został uwięziony. W sercu czułam niepokój i strach o mojego ukochanego i najlepszego przyjaciela, ale służby techniczne poinformowały nas że nic im nie grozi tylko muszą poczekać chwilę bo został odcięty prąd. Po chwili dołączyli do nas Liam z Kate i Zayn, którzy podtrzymywali mnie na duchu. Niby nic się im nie stanie, ale i tak się o nich boję. Po 15 minutach zostali uwolnieni i stali już koło mnie cali mokrzy.
-Wszystko okey? Dopytał pierwszy Niall.
-Tak było genialnie. Odpowiedział bardzo szybko uśmiechnięty Louis.
-No to super, ale chodzie już wracamy. Oznajmił Liam.
-Właśnie. Poparłam chłopaka i doprowadziłam ich do samochodów. Niby nic im nie było tylko się przebrali i spakowaliśmy nasze rzeczy, bo wieczorem mieliśmy samolot do domu, czyli do Londynu, bo już niedługo się tam przeprowadzam na stałe.
********************************************************************************
Wstałam już o 6:30. Normalnie nigdy tak wcześnie nie wstaje, ale jakoś dzisiaj nie mogłam spać. Wzięłam prysznic i zeszłam do kuchni zrobić dla wszystkich śniadanie. Otworzyłam lodówkę, a tak same pustki. No cóż czego ja się spodziewałam. Założyłam buty i pobiegłam do najbliższego sklepu i kupiłam najpotrzebniejsze produkty. Po jakiejś godzince usłyszałam kroki zmierzające w moja stronę. Jak się okazało był to Zayn.
-Monia? Co ty tu robisz tak wcześnie? Spytał zaspanym głosem.
-Robię wam śniadanie. Pomożesz mi?
-Jasne. Co mam robić?
-Postaw talerze na stole.
-Okey. Chłopak zrobił to o co prosiłam, ale widziałam pewien grymas na jego twarzy, który na pewno nie był spowodowany tym, że poprosiłam go o pomoc.
-Zayn
-Tak?
-Możemy pogadać?
-O czym? Spytał troszeczkę smutnym głosem.
-To możne ty mi powiedz!
-No dobra, a więc chodzi Karolinę.
-Co jest z nią?
-Czuję że ona już mnie nie kocha.
-Jak to?
-Nie ma już tej chemii między nami.
-Jesteś tego pewien?
-Raczej tak.
-A może to chwila słabości? Poznałeś kogoś?
-Nie, ale ja nie potrafię trwać w takim związku.
-Na odległość? Przecież możesz ja ściągnąć tutaj.
-Żartujesz? Ona nie wyjedzie z Polski tak jak ty?
-A tu się mylisz. Na koniec lipca będę już mieszkać w Londynie z Harrym.
-Wow. Szkoda że ja się wcześniej za ciebie nie zabrałem.
-A ja nie żałuję!
-Czego nie żałujesz? Wtrącił się do rozmowy Niall.
-Że was poznałam.
-A to chyba, że tak.
-Pogadamy później. Okey?
-Jasne, a gdzie chłopaki? Zapytał brunet.
-A nie wiem. Słyszałem tylko głosy w sypialni Liama.
-A to nic nowego, a Louis i Harry? Co z nimi?
-Chodzie ich obudzimy! Zaproponowałam. Najpierw udaliśmy się do sypialni Louisa. Jak się okazało jeszcze spał, a więc o czym prędzej obudziliśmy.
-Dajcie mi spać! Odburknął Louis.
-Wstawaj!
-Zle się czuje.
-Pokarz głowę. Dotknęłam czoła mojego przyjaciela i jak się okazało była bardzo gorąca.
-I jak?
-Nie za dobrze. Jesteś bardzo rozpalony. Pewnie się przeziębiłeś jak siedziałeś na karuzeli.
-Pewnie tak. Dodał Zayn.
-Ciekawe co z Harrym? Powiedział głośno Niall. Skierowałam się czym prędzej do naszej sypiali. Otworzyłam drzwi i ujrzałam leżącego Harrego ze smutna miną.
-Kochanie dobrze się czujesz? Zapytałam bardzo szybko i usiadłam na jego łóżku.
-Nie. Powiedział z ledwością Loczek.
-Dobra. Już nic nie mów zajmiemy się zaraz wami. I wyszłam z pomieszczenia.
Chłopaki macie jakiegoś znajomego lekarza?
-Tak. Oznajmił bardzo szybko blondyn.
-A więc zadzwońcie do niego i zaproście na wizytę. Okey?
-Tak powiedzieli cichym chórkiem.
**************************************************************************
Po wizycie lekarza okazało się że to tylko zwykłe przeziębienie, które muszą wyleżeć. Ale każdy z nich miał trochę inne objawy. Louisa bolała głowa i miał gorączkę, a Harry nie mógł nic powiedzieć i także był cały rozpalony. Podałam im lekarstwa i zeszłam do salonu.
-Pojutrze mamy koncert. Powiedział Zayn.
-To mamy problem. Oznajmił Liam.
-Trochę tak, ale myślę że już im przejdzie i będą w formie wystąpić.
3 DNI PÓŹNIEJ:
Chłopaki już się czuja dobrze, ale jest jeden problem Harry nic nie może mówić. I co teraz? Pomyślałam siedząc na blacie kuchennym. Z moich rozmyślań wyrwał mnie Harry który wpił się w moje usta. Po chwili pocałunku, podał mi karteczkę, bo na razie tak się porozumiewamy.
"Zrobisz coś dla mnie?"
-Jasne.
-"Zagraj ten koncert za mnie"
-Ale....
-"Nie ma żadnego ale, nie znam lepszego zastępstwa"
-No okey. I po mojej odpowiedzi do kuchni weszli nasi przyjaciele, którym oznajmiliśmy naszą decyzję. Wszystko było by idealnie, tylko Paul musiał wszystko popsuć .........
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-Wszystko okey? Dopytał pierwszy Niall.
-Tak było genialnie. Odpowiedział bardzo szybko uśmiechnięty Louis.
-No to super, ale chodzie już wracamy. Oznajmił Liam.
-Właśnie. Poparłam chłopaka i doprowadziłam ich do samochodów. Niby nic im nie było tylko się przebrali i spakowaliśmy nasze rzeczy, bo wieczorem mieliśmy samolot do domu, czyli do Londynu, bo już niedługo się tam przeprowadzam na stałe.
********************************************************************************
Wstałam już o 6:30. Normalnie nigdy tak wcześnie nie wstaje, ale jakoś dzisiaj nie mogłam spać. Wzięłam prysznic i zeszłam do kuchni zrobić dla wszystkich śniadanie. Otworzyłam lodówkę, a tak same pustki. No cóż czego ja się spodziewałam. Założyłam buty i pobiegłam do najbliższego sklepu i kupiłam najpotrzebniejsze produkty. Po jakiejś godzince usłyszałam kroki zmierzające w moja stronę. Jak się okazało był to Zayn.
-Monia? Co ty tu robisz tak wcześnie? Spytał zaspanym głosem.
-Robię wam śniadanie. Pomożesz mi?
-Jasne. Co mam robić?
-Postaw talerze na stole.
-Okey. Chłopak zrobił to o co prosiłam, ale widziałam pewien grymas na jego twarzy, który na pewno nie był spowodowany tym, że poprosiłam go o pomoc.
-Zayn
-Tak?
-Możemy pogadać?
-O czym? Spytał troszeczkę smutnym głosem.
-To możne ty mi powiedz!
-No dobra, a więc chodzi Karolinę.
-Co jest z nią?
-Czuję że ona już mnie nie kocha.
-Jak to?
-Nie ma już tej chemii między nami.
-Jesteś tego pewien?
-Raczej tak.
-A może to chwila słabości? Poznałeś kogoś?
-Nie, ale ja nie potrafię trwać w takim związku.
-Na odległość? Przecież możesz ja ściągnąć tutaj.
-Żartujesz? Ona nie wyjedzie z Polski tak jak ty?
-A tu się mylisz. Na koniec lipca będę już mieszkać w Londynie z Harrym.
-Wow. Szkoda że ja się wcześniej za ciebie nie zabrałem.
-A ja nie żałuję!
-Czego nie żałujesz? Wtrącił się do rozmowy Niall.
-Że was poznałam.
-A to chyba, że tak.
-Pogadamy później. Okey?
-Jasne, a gdzie chłopaki? Zapytał brunet.
-A nie wiem. Słyszałem tylko głosy w sypialni Liama.
-A to nic nowego, a Louis i Harry? Co z nimi?
-Chodzie ich obudzimy! Zaproponowałam. Najpierw udaliśmy się do sypialni Louisa. Jak się okazało jeszcze spał, a więc o czym prędzej obudziliśmy.
-Dajcie mi spać! Odburknął Louis.
-Wstawaj!
-Zle się czuje.
-Pokarz głowę. Dotknęłam czoła mojego przyjaciela i jak się okazało była bardzo gorąca.
-I jak?
-Nie za dobrze. Jesteś bardzo rozpalony. Pewnie się przeziębiłeś jak siedziałeś na karuzeli.
-Pewnie tak. Dodał Zayn.
-Ciekawe co z Harrym? Powiedział głośno Niall. Skierowałam się czym prędzej do naszej sypiali. Otworzyłam drzwi i ujrzałam leżącego Harrego ze smutna miną.
-Kochanie dobrze się czujesz? Zapytałam bardzo szybko i usiadłam na jego łóżku.
-Nie. Powiedział z ledwością Loczek.
-Dobra. Już nic nie mów zajmiemy się zaraz wami. I wyszłam z pomieszczenia.
Chłopaki macie jakiegoś znajomego lekarza?
-Tak. Oznajmił bardzo szybko blondyn.
-A więc zadzwońcie do niego i zaproście na wizytę. Okey?
-Tak powiedzieli cichym chórkiem.
**************************************************************************
Po wizycie lekarza okazało się że to tylko zwykłe przeziębienie, które muszą wyleżeć. Ale każdy z nich miał trochę inne objawy. Louisa bolała głowa i miał gorączkę, a Harry nie mógł nic powiedzieć i także był cały rozpalony. Podałam im lekarstwa i zeszłam do salonu.
-Pojutrze mamy koncert. Powiedział Zayn.
-To mamy problem. Oznajmił Liam.
-Trochę tak, ale myślę że już im przejdzie i będą w formie wystąpić.
3 DNI PÓŹNIEJ:
Chłopaki już się czuja dobrze, ale jest jeden problem Harry nic nie może mówić. I co teraz? Pomyślałam siedząc na blacie kuchennym. Z moich rozmyślań wyrwał mnie Harry który wpił się w moje usta. Po chwili pocałunku, podał mi karteczkę, bo na razie tak się porozumiewamy.
"Zrobisz coś dla mnie?"-Jasne.
-"Zagraj ten koncert za mnie"
-Ale....
-"Nie ma żadnego ale, nie znam lepszego zastępstwa"
-No okey. I po mojej odpowiedzi do kuchni weszli nasi przyjaciele, którym oznajmiliśmy naszą decyzję. Wszystko było by idealnie, tylko Paul musiał wszystko popsuć .........
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
piątek, 24 października 2014
Rozdział 58
Oboje zobaczyliśmy uśmiech na ich twarzach, a po chwili tańca także pocałunek.
Pomyślałam szybko im poszło, ale to może i dobrze Liamowi należy się ktoś kto o niego zadba. Potańczyłam jeszcze chwilę z moim ukochanym i wróciliśmy do baru, gdzie czekali na nas chłopcy.
-Chłopaki słuchajcie! Krzyknął Harry.
-Co jest Harry? Spytał od razu Louis.
-Liam i Kate są razem!
-Żartujesz? Dopytywał się Zayn.
-Nie!
-Harry! Nie pomyślałeś ze oni by może sami chcieli to powiedzieć?
-No niby masz rację.
-A więc jak coś to wy nic nie wiecie okey?
-Dobra. Powiedzieli chórkiem i zakończyliśmy ten temat, ale do momentu przyjścia naszej nowej pary, bo Louis jak zawsze musiał wszystko wygadać.
-No gratuluje nowej parze!
-A dziękujemy. Powiedział Liam z uśmieszkiem na twarzy a Kate trochę się zarumieniła.
-Kochani bardzo wam gratuluję, ale my się z Harrym będziemy już zwijać.
-Czemu? Zapytał Liam i Harry.
-Zle się czuję, ale jeśli chcesz kochanie zostać to okey. Wrócę sama.
-Wykluczone jedziemy razem.
Pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i pojechaliśmy do hotelu. Widziałam w oczach mojego partnera lekkie przerażenie, ale starał się tego nie okazywać. Wysiedliśmy w ciszy z taksówki i poszliśmy do pokoju hotelowego.
-Skarbie lepiej się już czujesz?
-Troszkę. Mam ochotę na .....
-Na herbatę? Zaraz przyniosę.
-Nie! Mam ochotę na Ciebie!
-Na mnie? Przecież źle się czujesz?
-To był tylko pretekst, a teraz całuj i wplotłam swoje palce w jego włosy. Zajęczał. Wiedziałam jaką przyjemność mu tym sprawie. Ciepły dotyk dłoni, za którym tak bardzo tęskniłam ścisnął moje pośladki. Objęłam jego biodra nogami nie przestając walczyć z jego językiem.Tak bardzo go pragnęłam w tej chwili. Jego ciało podwyższyło moją temperaturę, a silne uciski w okolicy pochwy alarmowały o natychmiastowej bliskości. Oddech stał się szybszy na co Harry zareagował uśmiechem podczas pocałunku. Uwielbiałam kiedy to robi. Powolnym krokiem zbliżaliśmy się do łóżka. Oddałam się chwili. Chciałam go poczuć. Lekko ułożył mnie na łóżku przygniatając swoim wyrzeźbionym ciałem doprowadzającym mnie do szału. Napięcie i podniecenie rosło z każdą sekunda naszej bliskości, a zarazem walki.Odsłonięte ciało przed Haroldem, które zakrywał jedynie materiał bielizny.Gorące usta chłopaka zatrzymywały się na całym ciele, co przyprawiało mnie o jęki rozkoszy. Ruchy ciała pod dziką fala namiętności prowokowały Loczka do dalszej pracy.Szybko pozbyłam się ciuchów chłopaka, który zaskoczony moją szybkością i groźnymi ruchami chciał zrewanżować się zostawiając mnie całkiem nagą.
-Harry to łaskocze! Zaśmiałam się kiedy jego opuszki palców przejechały po skórze brzucha.
-Uwielbiam to! Powiedział szydersko szybko wbijając się w moje usta.
Kilka chwil po namiętnej walce nasze nagie ciała przylegały do koca.Członek mojego ukochanego delikatnie ocierał o moją pochwę, która prosiła się o wypełnienie.
-Kochanie, proszę teraz. Wysapałam między pocałunkiem. Na twarzy chłopaka zagościł uśmiech, wiedząc jak będą wyglądały jego dalsze działania.
-Asss. Syknęłam kiedy z wielka siła poczułam go w sobie. Ciało wygięło się w łuk, ale łuk przyjemności. Ruchy stawały się coraz szybsze obijając o mój czuły punkt.
-Aww Harry..aaa. Jęczałam kiedy Hazza zadowolony uśmiechał się.
-Jeszcze chwilę. Odezwał się szybko z przyśpieszonym oddechem.
-Dochodzę już! Wykrzyczałam.
-Już..powiem ci kiedy..-teraz! Krzyknął do ucha.
W tym czasie rozluźniając wszystkie mięśnie, które przepełniała rozkosz wylałam wszystkie soki, które zmieszały się z oznaka podniecenia mojego narzeczonego. Zmęczeni, ale usatysfakcjonowani swoją pracą opadliśmy na swoje ciała.
-Kocham Cię.
-Ja też Cię kocham. Pocałował mnie w czoło i wtuleni w siebie oddaliśmy się krainie snu.
**************************************************************************
Rano kiedy wstałam Harrego już nie było. Zadzwoniłam do niego, ale jak zawsze nie odebrał z rana. Pomyślałam, że może jest pod prysznicem, ale się jednak pomyliłam, więc sama skorzystałam z łazienki i po ubraniu się zeszłam na dół na śniadanie. Usiadłam przy wolnym stoliku i zaczęłam wybierać jakieś danie na śniadanie, bo nie ukrywam jestem strasznie głodna po nocnych wyczynach z Haroldem i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam przed sobą wielki bukiet róż, a za razem mojego przyszywanego braciszka.
-No hejjjjj jak tam noc? Spytałam pierwsza.
-Cudowna dzięki Tobie, a twoja? Coś słabo wyglądasz?
-To się cieszę że ci się powodzi.
-Proszę to dla ciebie, ale nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie.
-Wszystko jest okey.
-Ale wczoraj się źle czułaś i dzisiaj tez nie wyglądasz za dobrze.
-No dzięki! Nie ma to jak usłyszeć słowa pocieszenia od prawie brata.
-Ja się o ciebie po prostu martwię.
-Wiem, ale nie masz powodu.
-Na pewno?
-Tak. Spędziłam fantastyczną noc z Harrym. Czego chcieć więcej?
-Może pikantnych opowieści? Wtrącił się do rozmowy Louis.
-Nie licz na to mój łobuziaku.
-Szkoda. Myślałem, że załapię się na coś ciekawego.
-Oj Lui jak zawsze taki sam. A nie wiecie gdzie jest moja druga połówka?
-Tutaj. Usłyszałam zachrypnięty głos za mną.
-A gdzie byłeś?
-Niespodzianka.
-No to gdzie mnie zabierasz?
-Zle postawione pytanie. Dodał Louis.
-No fakt. Bo zabieram was wszystkich.
-Jak to wszystkich? Zapytałam troszeczkę z małym kaprysem na twarzy.
-Jedziemy na wycieczkę.
-A gdzie? Jeśli wolno spytać, bo nie wiem czy mój strój jest odpowiedni?
-Jest genialny. To za 15 minut przed hotelem? Spytał Loczek chłopaków, którzy odpowiedzieli chórkiem, że tak. Ja w tym czasie dokończyłam śniadanie i rozmawiałam z Kate o Liamie. Szczerze to ona mi dziękowała za całą jej przemianę itd. Ale w końcu wsiadliśmy do samochodów i pojechaliśmy w niezdane mi miejsce, ale jak się okazało to po prostu był park rozrywki, ale świetnie się bawiliśmy.
-Kochanie chodź na tą ogromną karuzelę.
-O nie! Nie ma mowy! Nie namówisz mnie!
-Będę cię trzymał za rękę.
-Nie ma mowy idź sam.
-No dobrze, kto idzie ze mną?
-Ja wyrwał sie jak zawsze pierwszy Louis.
-I chodź jeszcze Niall?
-Nie ja co dopiero jadałem, a Lim z Kate i Zaynem są na strzelnicy.
-No okey. To sami pójdziemy. Tylko patrzcie na nas.
-Jasne, że będziemy.
Nie chciałam iść z nim na tą karuzelę, ponieważ mam mały lęk wysokości, a po za tym jest to troszeczkę niebezpieczne, ale on lubi takie sytuację. Stałam z blondynem i obserwowałam Loczka i Luisa, którzy bez zawahania wsiedli na karuzelę. Pech akurat chciał, że zaczął padać deszcz i z nie nacka rozpętała się burza........
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Pomyślałam szybko im poszło, ale to może i dobrze Liamowi należy się ktoś kto o niego zadba. Potańczyłam jeszcze chwilę z moim ukochanym i wróciliśmy do baru, gdzie czekali na nas chłopcy.
-Chłopaki słuchajcie! Krzyknął Harry.
-Co jest Harry? Spytał od razu Louis.
-Liam i Kate są razem!
-Żartujesz? Dopytywał się Zayn.
-Nie!
-Harry! Nie pomyślałeś ze oni by może sami chcieli to powiedzieć?
-No niby masz rację.
-A więc jak coś to wy nic nie wiecie okey?
-Dobra. Powiedzieli chórkiem i zakończyliśmy ten temat, ale do momentu przyjścia naszej nowej pary, bo Louis jak zawsze musiał wszystko wygadać.
-No gratuluje nowej parze!
-A dziękujemy. Powiedział Liam z uśmieszkiem na twarzy a Kate trochę się zarumieniła.
-Kochani bardzo wam gratuluję, ale my się z Harrym będziemy już zwijać.
-Czemu? Zapytał Liam i Harry.
-Zle się czuję, ale jeśli chcesz kochanie zostać to okey. Wrócę sama.
-Wykluczone jedziemy razem.
Pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i pojechaliśmy do hotelu. Widziałam w oczach mojego partnera lekkie przerażenie, ale starał się tego nie okazywać. Wysiedliśmy w ciszy z taksówki i poszliśmy do pokoju hotelowego.
-Skarbie lepiej się już czujesz?
-Troszkę. Mam ochotę na .....
-Na herbatę? Zaraz przyniosę.
-Nie! Mam ochotę na Ciebie!
-Na mnie? Przecież źle się czujesz?
-To był tylko pretekst, a teraz całuj i wplotłam swoje palce w jego włosy. Zajęczał. Wiedziałam jaką przyjemność mu tym sprawie. Ciepły dotyk dłoni, za którym tak bardzo tęskniłam ścisnął moje pośladki. Objęłam jego biodra nogami nie przestając walczyć z jego językiem.Tak bardzo go pragnęłam w tej chwili. Jego ciało podwyższyło moją temperaturę, a silne uciski w okolicy pochwy alarmowały o natychmiastowej bliskości. Oddech stał się szybszy na co Harry zareagował uśmiechem podczas pocałunku. Uwielbiałam kiedy to robi. Powolnym krokiem zbliżaliśmy się do łóżka. Oddałam się chwili. Chciałam go poczuć. Lekko ułożył mnie na łóżku przygniatając swoim wyrzeźbionym ciałem doprowadzającym mnie do szału. Napięcie i podniecenie rosło z każdą sekunda naszej bliskości, a zarazem walki.Odsłonięte ciało przed Haroldem, które zakrywał jedynie materiał bielizny.Gorące usta chłopaka zatrzymywały się na całym ciele, co przyprawiało mnie o jęki rozkoszy. Ruchy ciała pod dziką fala namiętności prowokowały Loczka do dalszej pracy.Szybko pozbyłam się ciuchów chłopaka, który zaskoczony moją szybkością i groźnymi ruchami chciał zrewanżować się zostawiając mnie całkiem nagą.
-Harry to łaskocze! Zaśmiałam się kiedy jego opuszki palców przejechały po skórze brzucha.
-Uwielbiam to! Powiedział szydersko szybko wbijając się w moje usta.
Kilka chwil po namiętnej walce nasze nagie ciała przylegały do koca.Członek mojego ukochanego delikatnie ocierał o moją pochwę, która prosiła się o wypełnienie.
-Kochanie, proszę teraz. Wysapałam między pocałunkiem. Na twarzy chłopaka zagościł uśmiech, wiedząc jak będą wyglądały jego dalsze działania.
-Asss. Syknęłam kiedy z wielka siła poczułam go w sobie. Ciało wygięło się w łuk, ale łuk przyjemności. Ruchy stawały się coraz szybsze obijając o mój czuły punkt.
-Aww Harry..aaa. Jęczałam kiedy Hazza zadowolony uśmiechał się.
-Jeszcze chwilę. Odezwał się szybko z przyśpieszonym oddechem.
-Dochodzę już! Wykrzyczałam.
-Już..powiem ci kiedy..-teraz! Krzyknął do ucha.
W tym czasie rozluźniając wszystkie mięśnie, które przepełniała rozkosz wylałam wszystkie soki, które zmieszały się z oznaka podniecenia mojego narzeczonego. Zmęczeni, ale usatysfakcjonowani swoją pracą opadliśmy na swoje ciała.
-Kocham Cię.
-Ja też Cię kocham. Pocałował mnie w czoło i wtuleni w siebie oddaliśmy się krainie snu.
**************************************************************************
Rano kiedy wstałam Harrego już nie było. Zadzwoniłam do niego, ale jak zawsze nie odebrał z rana. Pomyślałam, że może jest pod prysznicem, ale się jednak pomyliłam, więc sama skorzystałam z łazienki i po ubraniu się zeszłam na dół na śniadanie. Usiadłam przy wolnym stoliku i zaczęłam wybierać jakieś danie na śniadanie, bo nie ukrywam jestem strasznie głodna po nocnych wyczynach z Haroldem i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam przed sobą wielki bukiet róż, a za razem mojego przyszywanego braciszka.
-No hejjjjj jak tam noc? Spytałam pierwsza.
-Cudowna dzięki Tobie, a twoja? Coś słabo wyglądasz?
-To się cieszę że ci się powodzi.
-Proszę to dla ciebie, ale nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie.
-Wszystko jest okey.
-Ale wczoraj się źle czułaś i dzisiaj tez nie wyglądasz za dobrze.
-No dzięki! Nie ma to jak usłyszeć słowa pocieszenia od prawie brata.
-Ja się o ciebie po prostu martwię.
-Wiem, ale nie masz powodu.
-Na pewno?
-Tak. Spędziłam fantastyczną noc z Harrym. Czego chcieć więcej?
-Może pikantnych opowieści? Wtrącił się do rozmowy Louis.
-Nie licz na to mój łobuziaku.
-Szkoda. Myślałem, że załapię się na coś ciekawego.
-Oj Lui jak zawsze taki sam. A nie wiecie gdzie jest moja druga połówka?
-Tutaj. Usłyszałam zachrypnięty głos za mną.
-A gdzie byłeś?
-Niespodzianka.
-No to gdzie mnie zabierasz?
-Zle postawione pytanie. Dodał Louis.
-No fakt. Bo zabieram was wszystkich.
-Jak to wszystkich? Zapytałam troszeczkę z małym kaprysem na twarzy.
-Jedziemy na wycieczkę.
-A gdzie? Jeśli wolno spytać, bo nie wiem czy mój strój jest odpowiedni?
-Jest genialny. To za 15 minut przed hotelem? Spytał Loczek chłopaków, którzy odpowiedzieli chórkiem, że tak. Ja w tym czasie dokończyłam śniadanie i rozmawiałam z Kate o Liamie. Szczerze to ona mi dziękowała za całą jej przemianę itd. Ale w końcu wsiadliśmy do samochodów i pojechaliśmy w niezdane mi miejsce, ale jak się okazało to po prostu był park rozrywki, ale świetnie się bawiliśmy.
-Kochanie chodź na tą ogromną karuzelę.
-O nie! Nie ma mowy! Nie namówisz mnie!
-Będę cię trzymał za rękę.
-Nie ma mowy idź sam.
-No dobrze, kto idzie ze mną?
-Ja wyrwał sie jak zawsze pierwszy Louis.
-I chodź jeszcze Niall?
-Nie ja co dopiero jadałem, a Lim z Kate i Zaynem są na strzelnicy.
-No okey. To sami pójdziemy. Tylko patrzcie na nas.
-Jasne, że będziemy.
Nie chciałam iść z nim na tą karuzelę, ponieważ mam mały lęk wysokości, a po za tym jest to troszeczkę niebezpieczne, ale on lubi takie sytuację. Stałam z blondynem i obserwowałam Loczka i Luisa, którzy bez zawahania wsiedli na karuzelę. Pech akurat chciał, że zaczął padać deszcz i z nie nacka rozpętała się burza........
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
piątek, 10 października 2014
Rozdział 57
Siedziałam tak z Kate przez pół koncertu, ale zauważyłam że bardzo się przygląda Liamowi, który akurat śpiewał.
-Czy ty chcesz mi coś powiedzieć? Spytałam bez zastanowienia.
-Czy ja jestem ładna?
-No pewnie. A czemu pytasz?
-Bo nie wiem czy mogę się spodobać.
-Komu?
-Liamowi.
-No pewnie że możesz, a czemu nie?
-Bo on jest taki przystojny i rozchwytywany.
-To nie oznacza, ze nie może być ze zwykłą dziewczyną takż jak ty.
-Ale on nawet nie zwraca na mnie uwagi.
-Bo może nie chcesz aby zwrócił na Ciebie uwagę.
-Jak to?
-Musisz się troszeczkę wyróżnić pomiędzy nimi, a jak ty wyglądasz? Za duży podkoszulek, dres i trampki?
-No a co w tym złego?
-Kochana tak to możesz być ubrana jak będziecie już parą i będzie Cię kochał za nic, a teraz musisz się troszeczkę postarać.Rozumiesz?
-No tak, ale co ja teraz mogę? Nie mam przy sobie żadnych ciuchów.
-Zaufasz mi?
-No dobra, przecież nic nie tracę.
-Daj mi chwilkę. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do ochroniarza chłopaków i poprosiłam o przyjście do garderoby. Na nie go nie musiałam zbyt długo czekać bo po chwili był już przed mną.
-Mam do ciebie prośbę.
-Jaką?
-Ile czasu zajmie nam przejazd do hotelu chłopaków i z powrotem?
-No jakąś godzinę.
-Za długo. A więc zawieziesz nas do hotelu, a chłopaka zostawimy kartkę.
-Po co mamy jechać do hotelu? Zapytała Kate.
-Po ubrania. Musze cię zrobić na bóstwo. Idz już do samochodu, a ja zaraz przyjdę.
-Okey. Ja w tym czasie napisałam kartkę chłopakom i udałam się do pojazdu.
Po przybyciu do hotelu od razu wepchnęłam Kate do łazienki, aby się odświeżyła, a ja zajęłam się szukaniem jakiejś odpowiedniej sukienki. Po niespełna 15 minutach dziewczyna wyszła w ręczniku i czekała na sugestie.
-Wolisz sukienki czy spódnice?
-Szczerze to przeważnie chodzę w spodniach, więc ...
-No dobra, a więc wybierzemy ci jakieś super ciuchy.
-Może tą. Wskazała palcem na czerwoną mini sukienkę którą dostałam od Harrego.
-Sorry, ale tej nie.
-Czemu?
-Bo to jest prezent od mojego narzeczonego.
-A spoko to może to.
-Tak ta będzie idealna. Jeszcze buty dobierzemy i zabieramy się za makijaż i fryzurę. Już dobrałam odpowiednie, ale jak się okazało był pewien problem, okazał się za duże.
-No i co teraz?
-Spokojnie, mamy przecież ochroniarza chłopaków.
-Uważaj bo on ci pomoże.
-Pomoże pomoże, a myślisz że czemu stoi pod naszym pokojem i nas pilnuje?
-No czemu?
-Bo Harry kazał mu spełniać moje życzenia, ale ja go nie wykorzystuje.
-Ale to facet on się nie zna na takich rzeczach.
-Daj mi chwilę! Wyszłam z pokoju i porozmawiałam chwilę z mężczyzną, który się tylko uśmiechnął i poszedł wykonać moje polecenie.
************************************************************************
Już kończyłam makijaż Kate kiedy usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Poprosiłam o wejście i ujrzałam ochroniarza z trzema torbami.
-Proszę. Nie mogłem się zdecydować.
-Dziękuję i wyjęłam buty, które były piękne. Nie dziw się mu że nie mógł wybrać bo wszystkie były piękne, ale jedna pasowały idealnie. Zostawiłam dziewczynę w pokoju i sama poszłam do łazienki się przeprać. Muszę przyznać wyglądałyśmy ślicznie.
Chłopaki na pewno padną na nasz widok, a szczególnie Liam na widok Kate. Pojechałyśmy do klubu gdzie mieli na nas czekać chłopcy po zakończonym show. Już ich ujrzałam i skierowałam się w ich stronę, ale Kate mnie zatrzymała.
-Co jest? Zapytałam.
-Musze iść do łazienki.
-Okey. Pójść z tobą czy iść do chłopaków?
-Lepiej idź do nich. Pewnie się martwią ze nas jeszcze nie ma.
-No fakt. To czekamy przy barze.
-Zaraz będę. Po tych słowach skierowałam się w stronę mojego ukochanego i przyjaciół, którzy zaczynali kolejną kolejkę drinków.
-A może mi ktoś postawi jednego drinka?
-O jesteś końcu moja kochana! Przywitał mnie Harold.
-Czemu zniknęłyście? Spytał Louis.
-Musiałyśmy się trochę ogarnąć przed imprezką.
-No właśnie! Musiałyście a więc gdzie Kate? Dopytywał się Liam.
-Spokojnie zaraz przyjdzie. I po chwili do nas połączyła kuzynka Harrego. Wszyscy patrzyli się na nią z niedowierzaniem, a Harry nawet spytał: Kogoś pani szuka?
-Jak pani Harry to ja Kate!
-Nie żartuj!
-Nie żartuje kuzynie.
-Boże Monia coś ty z nią zrobiła?! To nie jest ta sama dziewczyna.
-Zrobiłam co mogłam. Powiedziałam z uśmiechem i spojrzałam na Liama, który się w nią zapatrzył jak w obrazek.
-To może zatańczymy zaproponował Niall.
-Jasne, że tak! I porwałam Nialla na parkiet a zaraz za mną Louis i Kate. Widziałam, że Liam troszeczkę był z tego powodu smutny, ale postanowiłam mu jakoś pomóc, przecież to wszystko zrobiłam dla mojego przyjaciela. Postanowiłam zatańczyć kolejny utwór właśnie z nim, aby zrobić lekki odbijany z kuzynką mojego narzeczonego. Podeszłam więc do chłopakowi szepnęłam parę słów na ucho Loczkowi. On tylko się uśmiechnął i wykonał moje sugestie, a ja za to porwałam mojego przyszywanego brata do tańca. Po tańczyliśmy chwilę i zrobiliśmy odbijany. Oboje zobaczyliśmy uśmiech na ich twarzach, a po chwili tańca także ......................
Witajcie Kochani!
Wiem że troszeczkę opóźniłam się z tym rozdziałem, ale sami wiecie szkoła itd. Ale ważne że jest! Proszę was tylko o komentarze, bo pod poprzednim rozdziałem jest ich mało w porównaniu do ostaniach. Na prawdę nie proszę o dużo. A i dziękuję wam za 15 000 wyświetleń!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-Czy ty chcesz mi coś powiedzieć? Spytałam bez zastanowienia.
-Czy ja jestem ładna?
-No pewnie. A czemu pytasz?
-Bo nie wiem czy mogę się spodobać.
-Komu?
-Liamowi.
-No pewnie że możesz, a czemu nie?
-Bo on jest taki przystojny i rozchwytywany.
-To nie oznacza, ze nie może być ze zwykłą dziewczyną takż jak ty.
-Ale on nawet nie zwraca na mnie uwagi.
-Bo może nie chcesz aby zwrócił na Ciebie uwagę.
-Jak to?
-Musisz się troszeczkę wyróżnić pomiędzy nimi, a jak ty wyglądasz? Za duży podkoszulek, dres i trampki?
-No a co w tym złego?
-Kochana tak to możesz być ubrana jak będziecie już parą i będzie Cię kochał za nic, a teraz musisz się troszeczkę postarać.Rozumiesz?
-No tak, ale co ja teraz mogę? Nie mam przy sobie żadnych ciuchów.
-Zaufasz mi?
-No dobra, przecież nic nie tracę.
-Daj mi chwilkę. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do ochroniarza chłopaków i poprosiłam o przyjście do garderoby. Na nie go nie musiałam zbyt długo czekać bo po chwili był już przed mną.
-Mam do ciebie prośbę.
-Jaką?
-Ile czasu zajmie nam przejazd do hotelu chłopaków i z powrotem?
-No jakąś godzinę.
-Za długo. A więc zawieziesz nas do hotelu, a chłopaka zostawimy kartkę.
-Po co mamy jechać do hotelu? Zapytała Kate.
-Po ubrania. Musze cię zrobić na bóstwo. Idz już do samochodu, a ja zaraz przyjdę.
-Okey. Ja w tym czasie napisałam kartkę chłopakom i udałam się do pojazdu.
Po przybyciu do hotelu od razu wepchnęłam Kate do łazienki, aby się odświeżyła, a ja zajęłam się szukaniem jakiejś odpowiedniej sukienki. Po niespełna 15 minutach dziewczyna wyszła w ręczniku i czekała na sugestie.
-Wolisz sukienki czy spódnice?
-Szczerze to przeważnie chodzę w spodniach, więc ...
-No dobra, a więc wybierzemy ci jakieś super ciuchy.
-Może tą. Wskazała palcem na czerwoną mini sukienkę którą dostałam od Harrego.
-Sorry, ale tej nie.
-Czemu?
-Bo to jest prezent od mojego narzeczonego.
-A spoko to może to.
-Tak ta będzie idealna. Jeszcze buty dobierzemy i zabieramy się za makijaż i fryzurę. Już dobrałam odpowiednie, ale jak się okazało był pewien problem, okazał się za duże.
-No i co teraz?
-Spokojnie, mamy przecież ochroniarza chłopaków.
-Uważaj bo on ci pomoże.
-Pomoże pomoże, a myślisz że czemu stoi pod naszym pokojem i nas pilnuje?
-No czemu?
-Bo Harry kazał mu spełniać moje życzenia, ale ja go nie wykorzystuje.
-Ale to facet on się nie zna na takich rzeczach.
-Daj mi chwilę! Wyszłam z pokoju i porozmawiałam chwilę z mężczyzną, który się tylko uśmiechnął i poszedł wykonać moje polecenie.
************************************************************************
Już kończyłam makijaż Kate kiedy usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Poprosiłam o wejście i ujrzałam ochroniarza z trzema torbami.
-Proszę. Nie mogłem się zdecydować.
-Dziękuję i wyjęłam buty, które były piękne. Nie dziw się mu że nie mógł wybrać bo wszystkie były piękne, ale jedna pasowały idealnie. Zostawiłam dziewczynę w pokoju i sama poszłam do łazienki się przeprać. Muszę przyznać wyglądałyśmy ślicznie.
Chłopaki na pewno padną na nasz widok, a szczególnie Liam na widok Kate. Pojechałyśmy do klubu gdzie mieli na nas czekać chłopcy po zakończonym show. Już ich ujrzałam i skierowałam się w ich stronę, ale Kate mnie zatrzymała.
-Co jest? Zapytałam.
-Musze iść do łazienki.
-Okey. Pójść z tobą czy iść do chłopaków?
-Lepiej idź do nich. Pewnie się martwią ze nas jeszcze nie ma.
-No fakt. To czekamy przy barze.
-Zaraz będę. Po tych słowach skierowałam się w stronę mojego ukochanego i przyjaciół, którzy zaczynali kolejną kolejkę drinków.
-A może mi ktoś postawi jednego drinka?
-O jesteś końcu moja kochana! Przywitał mnie Harold.
-Czemu zniknęłyście? Spytał Louis.
-Musiałyśmy się trochę ogarnąć przed imprezką.
-No właśnie! Musiałyście a więc gdzie Kate? Dopytywał się Liam.
-Spokojnie zaraz przyjdzie. I po chwili do nas połączyła kuzynka Harrego. Wszyscy patrzyli się na nią z niedowierzaniem, a Harry nawet spytał: Kogoś pani szuka?
-Jak pani Harry to ja Kate!
-Nie żartuj!
-Nie żartuje kuzynie.
-Boże Monia coś ty z nią zrobiła?! To nie jest ta sama dziewczyna.
-Zrobiłam co mogłam. Powiedziałam z uśmiechem i spojrzałam na Liama, który się w nią zapatrzył jak w obrazek.
-To może zatańczymy zaproponował Niall.
-Jasne, że tak! I porwałam Nialla na parkiet a zaraz za mną Louis i Kate. Widziałam, że Liam troszeczkę był z tego powodu smutny, ale postanowiłam mu jakoś pomóc, przecież to wszystko zrobiłam dla mojego przyjaciela. Postanowiłam zatańczyć kolejny utwór właśnie z nim, aby zrobić lekki odbijany z kuzynką mojego narzeczonego. Podeszłam więc do chłopakowi szepnęłam parę słów na ucho Loczkowi. On tylko się uśmiechnął i wykonał moje sugestie, a ja za to porwałam mojego przyszywanego brata do tańca. Po tańczyliśmy chwilę i zrobiliśmy odbijany. Oboje zobaczyliśmy uśmiech na ich twarzach, a po chwili tańca także ......................
Witajcie Kochani!
Wiem że troszeczkę opóźniłam się z tym rozdziałem, ale sami wiecie szkoła itd. Ale ważne że jest! Proszę was tylko o komentarze, bo pod poprzednim rozdziałem jest ich mało w porównaniu do ostaniach. Na prawdę nie proszę o dużo. A i dziękuję wam za 15 000 wyświetleń!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
sobota, 27 września 2014
Rozdział 56
Zapukałam do pierwszej garderoby i akurat trafiłam na Liama.
-Stęskniłeś się za mną?
-Monia? Jasne że tak! I rzucił mi się w obięcia.
-Och jak dobrze że cię widzę.
-Ale skąd ty się tu wiałeś?
-Przyleciałam, mam przecież wolne, a zaprowadzisz mnie do Harrego?
-Chodź.
Zapukaliśmy do garderoby Harrego i weszliśmy a na kanapie leżała pół naga dziewczyna.
-Harry co to ma być? Krzyknęłam na całe pomieszczenie na co ona podskoczyła i uciekła do łazienki z której Harold wyszedł.
-Stęskniłeś się za mną?
-Monia? Jasne że tak! I rzucił mi się w obięcia.
-Och jak dobrze że cię widzę.
-Ale skąd ty się tu wiałeś?
-Przyleciałam, mam przecież wolne, a zaprowadzisz mnie do Harrego?
-Chodź.
Zapukaliśmy do garderoby Harrego i weszliśmy a na kanapie leżała pół naga dziewczyna.
-Harry co to ma być? Krzyknęłam na całe pomieszczenie na co ona podskoczyła i uciekła do łazienki z której Harold wyszedł.
-O Kochanie! Jak miło że przyjechałaś.
-Kochanie? Ja tu do ciebie lecę, a ty się zabawiasz z jakimiś laskami?
-Daj sobie wytłumaczyć.
-Nie mam zamiaru tego słuchać i uderzyłam go z całej siły w twarz i już zbierałam się do odwrotu, ale Liam mnie powstrzymał.
-Porozmawiaj z nim. Proszę.
-No dobrze.
-Posłuchaj Kate to moja kuzynka.
-Aha to teraz tak to się nazywa? Mógłbyś już nie kłamać!
-Udowodnię ci to!
-Ciekawe jak?
-Proszę. Podał mi zdjęcia z jego dzieciństwa na których faktycznie była ona, Harry i Gemma.
-To czemu ona jest taka rozebrana?
-Bo to rodzinna niezdara.
-Niezdara?
-Tak. Oblała się sokiem i zdjęła zaplamione ubranie.
-To czemu uciekła?
-Bo się wystraszyła.
-Mnie?
-Tak, bo zaczęłaś krzyczeć po polsku.
-A no fakt! Przepraszam.
-Jak się cieszę, że przyjechałaś. Tak mi ciebie brakuje.
-Mi ciebie też. To ile my się nie widzieliśmy? Zapytałam wtulona w ukochanego.
-No będzie jakieś 2 miesiące, ale teraz to nadrobimy, prawda?
-Tak. Powiedziałam bardzo radośnie.
-Za tydzień kończymy trasę i będę cały Twój.
-Już jesteś, ale ja zaczynam za miesiąc swoje turne. Nie pamiętasz?
-Pamiętam, ale myślałem że zajmiesz się teraz studiami.
-Kolejny?
-Co kolejny?
-Chcesz kierować moim życiem?
-Nie tylko ci proponuje.
-A ty skończyłeś studia?
-No nie, ale ja nie miałem czasu. Skończyłem ledwo liceum i zaczęła się moja przygoda z muzyką i zespól.
-Ja też muszę koncertować.
-Ale ty masz dużo fanów i możesz zając się nauką.
-Nie teraz. Mam lepsze zajęcia.
-Ciekawe jakie?
-Nasz ślub, który już za 10 miesięcy i .....
-I co? Może być ważniejsze od tego? Zapytał zaciekawiony Loczek.
-To że 25 lipca, czyli już za jakieś 2 tygodnie....
-Jest nasza rocznica.
-To też, ale tego dnia zamieszkam razem z Tobą w Londynie na stałe.
-Co? Żartujesz?
-Nie a czemu miała bym?
-Bo wcześniej nie chciałaś nawet o tym słyszeć.
-No tak, bo szkoła, ale teraz nic mnie tam nie trzyma.
-A dziewczyny?
-Z nimi spędziłam całe życie, a z tobą mam zamiar je spędzić.
-To genialnie. Ale jesteś tego pewna?
-Tak już podjęłam decyzję.
-Będziesz tęsknić za nimi.
-Wiem, ale mam nadzieje, że chłopaki się ogarną i ściągną ich do Londynu.
-Ach ty to o wszystkim myślisz i połączyliśmy nasze usta w pocałunku, który przerwali chłopaki wpadając do garderoby.
-Monia! Krzyknęli wszyscy i uściskali bardzo mocno.
-Ja też się za wami stęskniłam.
-A dziewczyny? Zapytał Niall.
-Przyleciałam sama.
-Szkoda. Powiedział Zayn.
-A gdzie Liam? Spytał Louis.
-No właśnie? Zapytałam Harrego.
-Liam? Chyba jest w łazience z Kate.
-Wow. Szybki jest! Powiedział Naill.
-Poczekajcie na mnie tutaj. I sama skierowałam się do tej łazienki, gdzie ujrzałam płacząca dziewczynę, a koło niej Liama który próbuje ja pocieszyć. Weszłam pewnym krokiem i stanęłam koło nich. Spojrzałam mojemu przyjacielowi w oczy i poprosiłam aby nas zostawił samych.
- A więc chciała bym cię bardzo przeprosić za tą awanturę. Nie powinnam.
-Nie spoko rozumiem, a tak w ogóle to jestem Kate.
-A ja Monika. Jeszcze raz przepraszam, ale poniosło mnie, bo nie widziałam się z Harrym już pewien czas, więc...
-Spokojnie. Ja tak po prostu zareagowałam, bo mój były chłopak zrobił to samo tylko, że ona nie była jego kuzynką.
-Eh to faktycznie nie miło. Ale nie martw się.
-Łatwo powiedzieć!
-Wiem, ale chodź teraz do chłopaków i pokaż że jesteś silna okey?
-No dobra. I po tych słowach wyszłyśmy już do chłopaków. Od razu Harry zaczął mówić.
-Kate wszystko w porządku?
-Tak kuzynku. Monia jest świetna. A teraz lecie na scenę bo fani czekają.
-No fakt, powinniśmy już tam być 5 minut temu.
************************************************************************
Siedziałam tak z Kate przez pół koncertu, ale zauważyłam że bardzo się przygląda Liamowi.
-Czy ty chcesz mi coś powiedzieć? Spytałam bez zastanowienia.
-Czy ja jestem ładna?
-No pewnie. A czemu pytasz?
-Bo nie wiem czy mogę się spodobać .....
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-I co? Może być ważniejsze od tego? Zapytał zaciekawiony Loczek.
-To że 25 lipca, czyli już za jakieś 2 tygodnie....
-Jest nasza rocznica.
-To też, ale tego dnia zamieszkam razem z Tobą w Londynie na stałe.
-Co? Żartujesz?
-Nie a czemu miała bym?
-Bo wcześniej nie chciałaś nawet o tym słyszeć.
-No tak, bo szkoła, ale teraz nic mnie tam nie trzyma.
-A dziewczyny?
-Z nimi spędziłam całe życie, a z tobą mam zamiar je spędzić.
-To genialnie. Ale jesteś tego pewna?
-Tak już podjęłam decyzję.
-Będziesz tęsknić za nimi.
-Wiem, ale mam nadzieje, że chłopaki się ogarną i ściągną ich do Londynu.
-Ach ty to o wszystkim myślisz i połączyliśmy nasze usta w pocałunku, który przerwali chłopaki wpadając do garderoby.
-Monia! Krzyknęli wszyscy i uściskali bardzo mocno.
-Ja też się za wami stęskniłam.
-A dziewczyny? Zapytał Niall.
-Przyleciałam sama.
-Szkoda. Powiedział Zayn.
-A gdzie Liam? Spytał Louis.
-No właśnie? Zapytałam Harrego.
-Liam? Chyba jest w łazience z Kate.
-Wow. Szybki jest! Powiedział Naill.
-Poczekajcie na mnie tutaj. I sama skierowałam się do tej łazienki, gdzie ujrzałam płacząca dziewczynę, a koło niej Liama który próbuje ja pocieszyć. Weszłam pewnym krokiem i stanęłam koło nich. Spojrzałam mojemu przyjacielowi w oczy i poprosiłam aby nas zostawił samych.
- A więc chciała bym cię bardzo przeprosić za tą awanturę. Nie powinnam.
-Nie spoko rozumiem, a tak w ogóle to jestem Kate.
-A ja Monika. Jeszcze raz przepraszam, ale poniosło mnie, bo nie widziałam się z Harrym już pewien czas, więc...
-Spokojnie. Ja tak po prostu zareagowałam, bo mój były chłopak zrobił to samo tylko, że ona nie była jego kuzynką.
-Eh to faktycznie nie miło. Ale nie martw się.
-Łatwo powiedzieć!
-Wiem, ale chodź teraz do chłopaków i pokaż że jesteś silna okey?
-No dobra. I po tych słowach wyszłyśmy już do chłopaków. Od razu Harry zaczął mówić.
-Kate wszystko w porządku?
-Tak kuzynku. Monia jest świetna. A teraz lecie na scenę bo fani czekają.
-No fakt, powinniśmy już tam być 5 minut temu.
************************************************************************
Siedziałam tak z Kate przez pół koncertu, ale zauważyłam że bardzo się przygląda Liamowi.
-Czy ty chcesz mi coś powiedzieć? Spytałam bez zastanowienia.
-Czy ja jestem ładna?
-No pewnie. A czemu pytasz?
-Bo nie wiem czy mogę się spodobać .....
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
sobota, 20 września 2014
Rozdział 55
-Monia już od dawna chciałem Ci to powiedzieć Kocham Cię.
-Yyyy słucham? Po tym co usłyszałam myślałam że się przesłyszałam, ale jednak nie.
-Monia kocham Cię jak siostrę.
-To fajnie. Odetchnęłam od razu, bo już myślałam, że on się we mnie zakochał.
-Czy możesz zostać moja siostrą?
-No pewnie, że tak. Ale fajnie że mam brata.
-A ja taką siostrę.
-No to jak bracie zamieszkasz ze mną i Harrym na razie jak jesteście w Polsce?
-Nie chcę wam przeszkadzać.
-Ty nie przeszkadzasz. Zjedliśmy razem śniadanie i pomogłam spakować Liamowi jego rzeczy. Uwinęliśmy się z tym bardzo szybko i już po chwili siedzieliśmy w taksówce, która zawiozła nas aż pod sam dom. Będąc już po samymi drzwiami Liam troszeczkę zwątpił, ale pociągnęłam go za rękę i wprowadziłam do salonu.
-Harry? Krzyknęłam na cały dom.
-Monia? Już wróciłaś? Usłyszałam głos z łazienki.
-Tak, ale nie sama.
-A z kim?
-Z moim bratem. I po tych słowach szybko wyskoczył do salonu.
-Z kim? Przecież to Liam.
-No własnie. Mój nowy brat, który będzie z nami mieszkać. Nie masz nic przeciwko?
-Nie. Miło Cię widzieć stary. Wszystko okey?
-Tak. Już lepiej dzięki Moni. Ale na pewno mogę tutaj zostać?
-Jasne. Powiedział Harry poklepując przyjaciela po ramieniu.
**********************************************************************
Weekend spędziliśmy we trójkę.. Nie widziałam się z dziewczynami. Harry troszeczkę marudził, ale jakoś go udobruchałam. Poprosiłam Harolda, aby odwiózł mnie pod szkołę. Zdecydował się z nami jechać także Liam. Niestety pech chciał, że spotkaliśmy Paulinę, ale o dziw nie sama tylko z Robertem. Pomyślałam, że może ich Liam nie zobaczył, bo był zajęty rozmową przez telefon z Zaynem. Wyskoczyłam z auta i kazałam im odjechać.
-Jak mogłaś? Zapytałam zdziwiona.
-O hej! Powiedziała Paulina odrywając się od chłopaka.
-Ja cię nie poznaje.
-Ale zaczekaj.
-Nie mam po co. Nawet nie walczyłaś o Liama. A możne to i dobrze.
-Daj sobie wytłumaczyć.
-Nie chcę tego słuchać! A i proszę nie przychodź i gdy więcej do mnie do domu.
-Czemu? Już mnie nie lubisz?
-Nie oto chodzi. Nie chcę abyś spotkała kiedy Liama.
-Naprawdę? Aż tak się o niego martwisz?
-O kogoś muszę, a widzę ,że o Ciebie nie warto. Po czym ruszyłam szybkim krokiem do sali w której miałam lekcje. Po drodze wpadłam na Pawła.
-Monia coś się stało?
-Tak.
-A co jeśli wolno spytać?
-Nieważne- powiedziałam niezadowolona i usiadłam w mojej ławce. Nie mogłam się skupić na lekcjach, ale na szczęście mieliśmy muzykę.
-Monika zaśpiewaj nam coś. Poprosił mnie łagodnym głosem nauczyciel.
-No dobrze. Może być moja nowa piosenka?
-No pewnie. Stanęłam na środku sali i wykonałam mój utwór. Każdy był chyba zadowolony poza Pauliną, która patrzyła się na mnie jak na najgorszego wroga. Po skończonej piosence poprosiłam nauczyciela o pozwolenie na opuszczenie sali, którą bez większego problemu otrzymałam. Usidłałam na korytarzu i zadzwoniłam do Louisa.
-Hallo?
-No siemka! Co tam?
-Zle.
-Co się stało?
-A możemy pogadać?
-No jasne. A gdzie jesteś?
-W szkole.
-Zaraz będę.
-Okey czekam. Powiedziałam smutna i wróciłam do sali. Jakoś zawsze rozmowy z Luim poprawiają mi humor. Mam do niego ogromne zaufanie i wie o mnie wszystko. Zawsze mi pomaga w trudnych sytuacjach. Na mojego przyjaciela nie musiałam długo czekać, gdyż po jakiś 15 minutach usłyszeliśmy pukanie do drzwi sali.
-Proszę. Powiedział głośno nauczyciel. Do sali wszedł uśmiechnięty Louis.
-Dzień dobry. Nazywam się Louis i potrzebuje Moniki.
-Moniki? A po co ci ona? Spytał podejrzliwie mężczyzna.
-Mamy zagrać mini koncert i musi się jeszcze przygotować.
-Aha wszystko rozumiem. Monika jesteś wolna.
-Dziękuję i wyszłam za Tolimsonem.
-No to co się dzieje? Spytał od razu chłopak.
-Mam po prostu gorszy dzień.
-Rozumiem, a Harry wie?
-Nie, chciałam spędzić trochę czasu sama.
-No to po co ci ja?
-Gadam głupoty. Chodzimy gdzieś. Okey?
-To co powiesz na kino?
-Może być powiedziałam trochę przygnębiona.
Spędziłam całe popołudnie z Luisem, aż poprawił mi się humor. Wróciliśmy do mnie do domu gdzie czekała na nas Harry z Liamem.
-Cześć chłopaki!
-Siemka siostra. Opowiedział Liaś, a Harry po prostu ucałował .
-Mamy zła wiadomość.
-Co się stało?
-Dzisiaj wieczorem wyjeżdżamy.
-Jak to? Zapytaliśmy równocześnie.
-Dzwonił Paul i mamy jakieś koncerty czy coś.
-No dobrze. Powiedziałam skwaszona.
*********************************************************************************
Zdałam maturę i na razie nie wybieram się na żadne studia. Z Harrym widuje się troszeczkę rzadko bo maja cały czas koncerty, ale codziennie rozmawiamy. Liam już jakoś pozbierał się po rozstaniu z Pauliną, ale nadal trzyma Karolinę na pewien dystans. Dzisiaj podjęłam ważna, a może i nawet najważniejszą decyzję w moim życiu, czyli przeprowadzka do Londynu na stałe. Wcześniej nawet nie chciałam o tym słyszeć, gdyż szkoła itd. ale teraz nic mnie tutaj nie trzyma. Harry od razu po oświadczynach mi to zaproponował ale ja odrzuciłam i już więcej razy nie pytał. Szanował moja decyzję. Z moich rozmyślań wyrwała mnie jak zawsze Kinia: Co dzisiaj robimy?
-Nie wiem. Odpowiedziałam pośpiesznie.
-To może Kino, a potem pizza?
-Jasne, a dziewczyny?
-One się dopasują.
-Super! Ale ja jadę chyba do Los Angeles.
-Co?
-Stęskniłam się za Haroldem.
-Ale....
-Co ale? Niedługo ja wyjadę w trasę i tyle się z nim zobaczę. Nic mnie tutaj teraz nie trzyma.
-A studia?
-Na razie nie. Muszę jechać w trasę.
-Ja idę na malarstwo sztuki, Gosia na weterynarię, a Karolina na anglistykę.
-Wiem, wiem.
-No to ty możesz iść .....
-Koniec! To moje życie. Jeszcze dzisiaj lecę do chłopaków.
-A oni wiedzą?
-Nie zrobię im niespodziankę.
-Ale Paul nie będzie zadowolony.
-Co mnie on obchodzi, a po za tym musi mnie zaakceptować bo przecież za 10 miesięcy zostanę panią Styles.
-No fakt, ale ci zazdroszczę.
-Nie ma czego. Zobaczysz Louis też niebawem ci się oświadczy.
-Nie. Jemu nie takie rzeczy w głowie.
****************************************************************************
Zrobiłam tak jak obiecałam. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do walizki i już po południu miałam lot. Do Los Angeles dotarłam jakoś wieczorem. Zostawiłam rzeczy w hotelu i pojechałam na koncert chłopaków. Bardzo ciężko było się przedostać przez tłumy fanek, ale na szczęście pomógł mi ochroniarz zespołu, który mnie poznał w tłumie.
-Co pani tu robi? Harry nic nie wspominał?
-Chciałam im zrobić niespodziankę. Pomożesz mi?
-No jasne, zaraz ich poinformuje.
-Nie, nie. Wystarczy że mnie do nich tylko zaprowadzisz okey?
-No dobrze.
Ochroniarz jak obiecał tak tez zrobił. Podprowadził mnie pod same drzwi ich garderób. Zapukałam do pierwszej i akurat trafiłam na Liama.
-Stęskniłeś się za mną?
-Monia? Jasne że tak! I rzucił mi się w obięcia.
-Och jak dobrze że cię widzę.
-Ale skąd ty się tu wiałeś?
-Przyleciałam, mam przecież wolne, a zaprowadzisz mnie do Harrego?
-Chodź.
Zapukaliśmy do garderoby Harrego i weszliśmy a na kanapie leżała pół naga dziewczyna.
***********************************************************************
Kochani jest kolejny rozdział! Mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu i będziecie komentować. A ja i tak jestem szczęśliwa po wygranym meczu Polska-Niemcy (3:1). Kto ogląda jutro finał Polska-Brazylia? Mam nadzieje, że też trzymacie za nich kciuki!
Pozdrawiam ;*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-Yyyy słucham? Po tym co usłyszałam myślałam że się przesłyszałam, ale jednak nie.
-Monia kocham Cię jak siostrę.
-To fajnie. Odetchnęłam od razu, bo już myślałam, że on się we mnie zakochał.
-Czy możesz zostać moja siostrą?
-No pewnie, że tak. Ale fajnie że mam brata.
-A ja taką siostrę.
-No to jak bracie zamieszkasz ze mną i Harrym na razie jak jesteście w Polsce?
-Nie chcę wam przeszkadzać.
-Ty nie przeszkadzasz. Zjedliśmy razem śniadanie i pomogłam spakować Liamowi jego rzeczy. Uwinęliśmy się z tym bardzo szybko i już po chwili siedzieliśmy w taksówce, która zawiozła nas aż pod sam dom. Będąc już po samymi drzwiami Liam troszeczkę zwątpił, ale pociągnęłam go za rękę i wprowadziłam do salonu.
-Harry? Krzyknęłam na cały dom.
-Monia? Już wróciłaś? Usłyszałam głos z łazienki.
-Tak, ale nie sama.
-A z kim?
-Z moim bratem. I po tych słowach szybko wyskoczył do salonu.
-Z kim? Przecież to Liam.
-No własnie. Mój nowy brat, który będzie z nami mieszkać. Nie masz nic przeciwko?
-Nie. Miło Cię widzieć stary. Wszystko okey?
-Tak. Już lepiej dzięki Moni. Ale na pewno mogę tutaj zostać?
-Jasne. Powiedział Harry poklepując przyjaciela po ramieniu.
**********************************************************************
Weekend spędziliśmy we trójkę.. Nie widziałam się z dziewczynami. Harry troszeczkę marudził, ale jakoś go udobruchałam. Poprosiłam Harolda, aby odwiózł mnie pod szkołę. Zdecydował się z nami jechać także Liam. Niestety pech chciał, że spotkaliśmy Paulinę, ale o dziw nie sama tylko z Robertem. Pomyślałam, że może ich Liam nie zobaczył, bo był zajęty rozmową przez telefon z Zaynem. Wyskoczyłam z auta i kazałam im odjechać.
-Jak mogłaś? Zapytałam zdziwiona.
-O hej! Powiedziała Paulina odrywając się od chłopaka.
-Ja cię nie poznaje.
-Ale zaczekaj.
-Nie mam po co. Nawet nie walczyłaś o Liama. A możne to i dobrze.
-Daj sobie wytłumaczyć.
-Nie chcę tego słuchać! A i proszę nie przychodź i gdy więcej do mnie do domu.
-Czemu? Już mnie nie lubisz?
-Nie oto chodzi. Nie chcę abyś spotkała kiedy Liama.
-Naprawdę? Aż tak się o niego martwisz?
-O kogoś muszę, a widzę ,że o Ciebie nie warto. Po czym ruszyłam szybkim krokiem do sali w której miałam lekcje. Po drodze wpadłam na Pawła.
-Monia coś się stało?
-Tak.
-A co jeśli wolno spytać?
-Nieważne- powiedziałam niezadowolona i usiadłam w mojej ławce. Nie mogłam się skupić na lekcjach, ale na szczęście mieliśmy muzykę.
-Monika zaśpiewaj nam coś. Poprosił mnie łagodnym głosem nauczyciel.
-No dobrze. Może być moja nowa piosenka?
-No pewnie. Stanęłam na środku sali i wykonałam mój utwór. Każdy był chyba zadowolony poza Pauliną, która patrzyła się na mnie jak na najgorszego wroga. Po skończonej piosence poprosiłam nauczyciela o pozwolenie na opuszczenie sali, którą bez większego problemu otrzymałam. Usidłałam na korytarzu i zadzwoniłam do Louisa.
-Hallo?
-No siemka! Co tam?
-Zle.
-Co się stało?
-A możemy pogadać?
-No jasne. A gdzie jesteś?
-W szkole.
-Zaraz będę.
-Okey czekam. Powiedziałam smutna i wróciłam do sali. Jakoś zawsze rozmowy z Luim poprawiają mi humor. Mam do niego ogromne zaufanie i wie o mnie wszystko. Zawsze mi pomaga w trudnych sytuacjach. Na mojego przyjaciela nie musiałam długo czekać, gdyż po jakiś 15 minutach usłyszeliśmy pukanie do drzwi sali.
-Proszę. Powiedział głośno nauczyciel. Do sali wszedł uśmiechnięty Louis.
-Dzień dobry. Nazywam się Louis i potrzebuje Moniki.
-Moniki? A po co ci ona? Spytał podejrzliwie mężczyzna.
-Mamy zagrać mini koncert i musi się jeszcze przygotować.
-Aha wszystko rozumiem. Monika jesteś wolna.
-Dziękuję i wyszłam za Tolimsonem.
-No to co się dzieje? Spytał od razu chłopak.
-Mam po prostu gorszy dzień.
-Rozumiem, a Harry wie?
-Nie, chciałam spędzić trochę czasu sama.
-No to po co ci ja?
-Gadam głupoty. Chodzimy gdzieś. Okey?
-To co powiesz na kino?
-Może być powiedziałam trochę przygnębiona.
Spędziłam całe popołudnie z Luisem, aż poprawił mi się humor. Wróciliśmy do mnie do domu gdzie czekała na nas Harry z Liamem.
-Cześć chłopaki!
-Siemka siostra. Opowiedział Liaś, a Harry po prostu ucałował .
-Mamy zła wiadomość.
-Co się stało?
-Dzisiaj wieczorem wyjeżdżamy.
-Jak to? Zapytaliśmy równocześnie.
-Dzwonił Paul i mamy jakieś koncerty czy coś.
-No dobrze. Powiedziałam skwaszona.
*********************************************************************************
Zdałam maturę i na razie nie wybieram się na żadne studia. Z Harrym widuje się troszeczkę rzadko bo maja cały czas koncerty, ale codziennie rozmawiamy. Liam już jakoś pozbierał się po rozstaniu z Pauliną, ale nadal trzyma Karolinę na pewien dystans. Dzisiaj podjęłam ważna, a może i nawet najważniejszą decyzję w moim życiu, czyli przeprowadzka do Londynu na stałe. Wcześniej nawet nie chciałam o tym słyszeć, gdyż szkoła itd. ale teraz nic mnie tutaj nie trzyma. Harry od razu po oświadczynach mi to zaproponował ale ja odrzuciłam i już więcej razy nie pytał. Szanował moja decyzję. Z moich rozmyślań wyrwała mnie jak zawsze Kinia: Co dzisiaj robimy?
-Nie wiem. Odpowiedziałam pośpiesznie.
-To może Kino, a potem pizza?
-Jasne, a dziewczyny?
-One się dopasują.
-Super! Ale ja jadę chyba do Los Angeles.
-Co?
-Stęskniłam się za Haroldem.
-Ale....
-Co ale? Niedługo ja wyjadę w trasę i tyle się z nim zobaczę. Nic mnie tutaj teraz nie trzyma.
-A studia?
-Na razie nie. Muszę jechać w trasę.
-Ja idę na malarstwo sztuki, Gosia na weterynarię, a Karolina na anglistykę.
-Wiem, wiem.
-No to ty możesz iść .....
-Koniec! To moje życie. Jeszcze dzisiaj lecę do chłopaków.
-A oni wiedzą?
-Nie zrobię im niespodziankę.
-Ale Paul nie będzie zadowolony.
-Co mnie on obchodzi, a po za tym musi mnie zaakceptować bo przecież za 10 miesięcy zostanę panią Styles.
-No fakt, ale ci zazdroszczę.
-Nie ma czego. Zobaczysz Louis też niebawem ci się oświadczy.
-Nie. Jemu nie takie rzeczy w głowie.
****************************************************************************
Zrobiłam tak jak obiecałam. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do walizki i już po południu miałam lot. Do Los Angeles dotarłam jakoś wieczorem. Zostawiłam rzeczy w hotelu i pojechałam na koncert chłopaków. Bardzo ciężko było się przedostać przez tłumy fanek, ale na szczęście pomógł mi ochroniarz zespołu, który mnie poznał w tłumie.
-Co pani tu robi? Harry nic nie wspominał?
-Chciałam im zrobić niespodziankę. Pomożesz mi?
-No jasne, zaraz ich poinformuje.
-Nie, nie. Wystarczy że mnie do nich tylko zaprowadzisz okey?
-No dobrze.
Ochroniarz jak obiecał tak tez zrobił. Podprowadził mnie pod same drzwi ich garderób. Zapukałam do pierwszej i akurat trafiłam na Liama.
-Stęskniłeś się za mną?
-Monia? Jasne że tak! I rzucił mi się w obięcia.
-Och jak dobrze że cię widzę.
-Ale skąd ty się tu wiałeś?
-Przyleciałam, mam przecież wolne, a zaprowadzisz mnie do Harrego?
-Chodź.
Zapukaliśmy do garderoby Harrego i weszliśmy a na kanapie leżała pół naga dziewczyna.
***********************************************************************
Kochani jest kolejny rozdział! Mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu i będziecie komentować. A ja i tak jestem szczęśliwa po wygranym meczu Polska-Niemcy (3:1). Kto ogląda jutro finał Polska-Brazylia? Mam nadzieje, że też trzymacie za nich kciuki!
Pozdrawiam ;*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
sobota, 13 września 2014
Rozdział 54
-Liam chciałam porozmawiać.
-O czym?
-Ty dobrze wiesz, że o Paulinie.
-Nie chcę jej znać.
-Rozumiem Cię ale to wszystko jeszcze da się naprawić.
-Wierzysz w to?
-Tak, a ty nie?
-Nie, ona mnie zdradziła. I proszę nie mów, że to tylko pocałunek, bo ja wiem, że ona posunęła się o wiele dalej.
-Nie miałam zamiaru cię okłamywać. Jesteś przecież moim przyjacielem.
-A ona przyjaciółką.
-Ale to Ciebie znam dłużej i mam dużo lepszy kontakt.
-Nie żartuj!
-Nie zamierzam. To że jestem z Harrym to nie znaczy, że mam was gdzieś. Jeśli tak by było to bym cię nie znalazła.
-No fakt. Przepraszam, ale jestem zdenerwowany.
-Nie musisz przepraszać. Wszystko rozumiem. A teraz chodź!
-Nie Monia to nie jest dobry pomysł.
-Ale ja nie przyjmuje sprzeciwu.
-Monia.
-Ogarnij się trochę. Ja poczekam.
-Nie chcę!
-Chcesz! Wyjęłam z jego walizki jakieś czyste ciuchy i wepchnęłam go do łazienki, a tuż po tym wysłałam tylko Loczkowi wiadomość: Kochanie! Znalazłam Liama. O nic się nie martw. Wrócę wieczorem. Całuję. Za chwilę dostawałam wiadomość zwrotną: To świetnie, ale czemu wrócisz dopiero wieczorem? Od razu odpisałam: Wytłumaczę ci później. Będę z Liamem. Po czym schowałam telefon do torby i czekałam jeszcze jakieś 5 minut.
-Liam gotowy?
-Tak już! I pojawił się w pokoju hotelowym.
-Dobra, a więc idziemy!
-Gdzie?
-Najpierw na spacer, a potem coś zjeść bo jestem strasznie głodna. Może być?
-Jasne, że tak. Ty tutaj rządzisz. Zrobiliśmy tak jak powiedziałam, a potem jeszcze kino i znowu spacer. Mam nadzieje, że udało mu się zapomnieć, bo na filmie nawet się uśmiechał. Wróciliśmy znowu do hotelu.
-Monika dziękuję Ci za ten dzień.
-Spoczko. Wiesz, że lubię spędzać tak czas.
-A Harry?
-Co Harry?
-Nie będzie zły, że spędziłem go cały z Tobą?
-No coś ty! Ty jesteś jego przyjacielem i wie doskonale, że nic głupiego nie zrobimy.
-No fakt, a po za tym nam ufa.
-No właśnie, a więc jedziesz ze mną do domu?
-Nie. Nie mam jeszcze siły zobaczyć się ze wszystkimi.
-Dobrze rozumiem. Ale nie smutaj!
-Ok.
-Obiecujesz?
-Obiecuję. A ty obiecaj, że nie powiesz nikomu gdzie jestem. Nawet Harremu.
-Obiecuję, jeszcze zadzwonię. Pa. Pożegnałam się z moim przyjacielem i pojechałam do domu. Od progu przywitało mnie 4/5 zespołu i zalali mnie mnóstwem pytań.
-Dobra, a więc nie mogę wam powiedzieć gdzie on jest.
-Czemu?
-Nie chce waszych odwiedzin. A i już na pewno nie będzie z Pauliną.
-Oszalał, przecież to tylko pocałunek. Powiedział Louis.
-Wy nie wiecie wszystkiego. Ona się z nim przespała.
-Zabiję ją! Krzyknął Niall.
-Spokojnie! Jest już trochę w lepszej formie.
*********************************************************************************
Jeszcze smacznie spiąć sobie z moim narzeczonym obudził nas dzwonek do drzwi.
-Harry ktoś dzwoni.
-Już idę.
-Dzięki. Kocham Cię. Wykorzystałam jeszcze chwile snu, lecz nie zbyt długą gdyż jak się okazało goście byli do mnie. Założyłam szlafrok i skierowałam się w stronę salonu.
-O cześć! Powiedziała pierwsza Gosia.
-No hej! Coś się stało?
-Paulina jest w fatalnym stanie.
-No i?
-Nie martwisz się o nią? Spytała Karolina.
-Nie! Poradzi sobie! Powiedziałam ziewając.
-Nie spodziewałam się tego po tobie! Krzyczała nadal Karolina.
-A Liam was nie obchodzi? Co się z nim dzieje? Przecież to on został skrzywdzony? Zaczęłam się z nimi kłócić, ale przerwał mi Harry z zimnym spojrzeniem.
-Dziewczyny! Przestańcie, bo zaraz wy się pokłócicie. Dajcie im samym się pogodzić. Nie wtrącajcie się w ich sprawy.
-No dobrze. Masz racje. Oznajmiła Kinga.
-A właściwie to co u niego?
-Jakoś się trzyma. Ale jest źle. Przepraszam was ale muszę cię ubrać i lecieć. Mam spotkanie.
-Jakie? Spytał Loczek.
-W sprawie koncertu.
-Serio? To może pojadę z Tobą? Zaproponowała Kinga.
-Nie dzięki. Poradzę sobie.
*********************************************************************************
Spotkanie w sprawie koncertu było kłamstwem, no cóż ale co miałam zrobić? Pojechałam do hotelu i znowu spotkałam tego Łukasza z obsługi hotelu.
-Dzień dobry. Powiedział pierwszy.
-Cześć. Co tam słychać? Zapytałam aby troszeczkę potrzymać rozmowę.
-A nic nowego. A ty do kogo?
-Do Liama.
-Narzeczony?
-Nie to przyjaciel. Możesz zrobić coś dla mnie?
-Jasne.
-Do pokoju 325 przynieś za jakieś 30 minut śniadanie. Okey?
-A co to ma być?
-Obojętnie, aby było smaczne.
-Dobrze. Osobiście się tym zajmę.
-Dziękuję.
Zapukałam znowu do drzwi i Liam nie otwierał już myślałam że z nim gorzej, ale na szczęście tylko się kąpał. -Jadłeś śniadanie?
-Jeszcze nie.
-To za raz zjesz.
-Monia już od dawna chciałem Ci to powiedzieć Kocham Cię.
-Yyyy słucham? Po tym co usłyszałam myślałam że się przesłyszałam, ale jednak nie.
-Monia kocham Cię .......
********************************************************************
Kochani myślę że każdy wie, ale jak by ktoś się znalazł kto tego nie wie to informuję że nasz kochany Niall ma dzisiaj swoje 21 urodziny, a więc po prostu Wszystkiego najlepszego!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-O czym?
-Ty dobrze wiesz, że o Paulinie.
-Nie chcę jej znać.
-Rozumiem Cię ale to wszystko jeszcze da się naprawić.
-Wierzysz w to?
-Tak, a ty nie?
-Nie, ona mnie zdradziła. I proszę nie mów, że to tylko pocałunek, bo ja wiem, że ona posunęła się o wiele dalej.
-Nie miałam zamiaru cię okłamywać. Jesteś przecież moim przyjacielem.
-A ona przyjaciółką.
-Ale to Ciebie znam dłużej i mam dużo lepszy kontakt.
-Nie żartuj!
-Nie zamierzam. To że jestem z Harrym to nie znaczy, że mam was gdzieś. Jeśli tak by było to bym cię nie znalazła.
-No fakt. Przepraszam, ale jestem zdenerwowany.
-Nie musisz przepraszać. Wszystko rozumiem. A teraz chodź!
-Nie Monia to nie jest dobry pomysł.
-Ale ja nie przyjmuje sprzeciwu.
-Monia.
-Ogarnij się trochę. Ja poczekam.
-Nie chcę!
-Chcesz! Wyjęłam z jego walizki jakieś czyste ciuchy i wepchnęłam go do łazienki, a tuż po tym wysłałam tylko Loczkowi wiadomość: Kochanie! Znalazłam Liama. O nic się nie martw. Wrócę wieczorem. Całuję. Za chwilę dostawałam wiadomość zwrotną: To świetnie, ale czemu wrócisz dopiero wieczorem? Od razu odpisałam: Wytłumaczę ci później. Będę z Liamem. Po czym schowałam telefon do torby i czekałam jeszcze jakieś 5 minut.
-Liam gotowy?
-Tak już! I pojawił się w pokoju hotelowym.
-Dobra, a więc idziemy!
-Gdzie?
-Najpierw na spacer, a potem coś zjeść bo jestem strasznie głodna. Może być?
-Jasne, że tak. Ty tutaj rządzisz. Zrobiliśmy tak jak powiedziałam, a potem jeszcze kino i znowu spacer. Mam nadzieje, że udało mu się zapomnieć, bo na filmie nawet się uśmiechał. Wróciliśmy znowu do hotelu.
-Monika dziękuję Ci za ten dzień.
-Spoczko. Wiesz, że lubię spędzać tak czas.
-A Harry?
-Co Harry?
-Nie będzie zły, że spędziłem go cały z Tobą?
-No coś ty! Ty jesteś jego przyjacielem i wie doskonale, że nic głupiego nie zrobimy.
-No fakt, a po za tym nam ufa.
-No właśnie, a więc jedziesz ze mną do domu?
-Nie. Nie mam jeszcze siły zobaczyć się ze wszystkimi.
-Dobrze rozumiem. Ale nie smutaj!
-Ok.
-Obiecujesz?
-Obiecuję. A ty obiecaj, że nie powiesz nikomu gdzie jestem. Nawet Harremu.
-Obiecuję, jeszcze zadzwonię. Pa. Pożegnałam się z moim przyjacielem i pojechałam do domu. Od progu przywitało mnie 4/5 zespołu i zalali mnie mnóstwem pytań.
-Dobra, a więc nie mogę wam powiedzieć gdzie on jest.
-Czemu?
-Nie chce waszych odwiedzin. A i już na pewno nie będzie z Pauliną.
-Oszalał, przecież to tylko pocałunek. Powiedział Louis.
-Wy nie wiecie wszystkiego. Ona się z nim przespała.
-Zabiję ją! Krzyknął Niall.
-Spokojnie! Jest już trochę w lepszej formie.
*********************************************************************************
Jeszcze smacznie spiąć sobie z moim narzeczonym obudził nas dzwonek do drzwi.
-Harry ktoś dzwoni.
-Już idę.
-Dzięki. Kocham Cię. Wykorzystałam jeszcze chwile snu, lecz nie zbyt długą gdyż jak się okazało goście byli do mnie. Założyłam szlafrok i skierowałam się w stronę salonu.
-O cześć! Powiedziała pierwsza Gosia.
-No hej! Coś się stało?
-Paulina jest w fatalnym stanie.
-No i?
-Nie martwisz się o nią? Spytała Karolina.
-Nie! Poradzi sobie! Powiedziałam ziewając.
-Nie spodziewałam się tego po tobie! Krzyczała nadal Karolina.
-A Liam was nie obchodzi? Co się z nim dzieje? Przecież to on został skrzywdzony? Zaczęłam się z nimi kłócić, ale przerwał mi Harry z zimnym spojrzeniem.
-Dziewczyny! Przestańcie, bo zaraz wy się pokłócicie. Dajcie im samym się pogodzić. Nie wtrącajcie się w ich sprawy.
-No dobrze. Masz racje. Oznajmiła Kinga.
-A właściwie to co u niego?
-Jakoś się trzyma. Ale jest źle. Przepraszam was ale muszę cię ubrać i lecieć. Mam spotkanie.
-Jakie? Spytał Loczek.
-W sprawie koncertu.
-Serio? To może pojadę z Tobą? Zaproponowała Kinga.
-Nie dzięki. Poradzę sobie.
*********************************************************************************
Spotkanie w sprawie koncertu było kłamstwem, no cóż ale co miałam zrobić? Pojechałam do hotelu i znowu spotkałam tego Łukasza z obsługi hotelu.
-Dzień dobry. Powiedział pierwszy.
-Cześć. Co tam słychać? Zapytałam aby troszeczkę potrzymać rozmowę.
-A nic nowego. A ty do kogo?
-Do Liama.
-Narzeczony?
-Nie to przyjaciel. Możesz zrobić coś dla mnie?
-Jasne.
-Do pokoju 325 przynieś za jakieś 30 minut śniadanie. Okey?
-A co to ma być?
-Obojętnie, aby było smaczne.
-Dobrze. Osobiście się tym zajmę.
-Dziękuję.
Zapukałam znowu do drzwi i Liam nie otwierał już myślałam że z nim gorzej, ale na szczęście tylko się kąpał. -Jadłeś śniadanie?
-Jeszcze nie.
-To za raz zjesz.
-Monia już od dawna chciałem Ci to powiedzieć Kocham Cię.
-Yyyy słucham? Po tym co usłyszałam myślałam że się przesłyszałam, ale jednak nie.
-Monia kocham Cię .......
********************************************************************
Kochani myślę że każdy wie, ale jak by ktoś się znalazł kto tego nie wie to informuję że nasz kochany Niall ma dzisiaj swoje 21 urodziny, a więc po prostu Wszystkiego najlepszego!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
sobota, 6 września 2014
Rozdział 53
Wstałam z łóżka i wyjęłam z szafy jakieś ciuchy i pobiegłam otworzyć drzwi z którymi stali nasi przyjaciele, a właściwie tylko Louis, Zayn i Niall.
-Hej! Myślałam, że przyjechaliście wszyscy.
-No jest mały problem?
-Jaki? Spytał mój ukochany.
-No własnie? A gdzie są dziewczyny i Liam?
-I to ten problem. Oznajmił Zayn.
-Możemy wejść? Spytał niepewnie Niall.
-No jasne, że tak. I mówcie o co chodzi?-powiedziałam.
-Chłopaki mówcie! Popędził ich Loczek.
-A więc Liam.... - zaczął Louis.
-Pokłócił się z Pauliną.
-O co?- spytałam.
-Bo na imprezie zobaczył jak ona całuje się z jakimś chłopakiem.
-O cholera. Wyraził się Loczek.
-A on gdzie jest?- spytałam.
-Pojechał do hotelu.
-Którego?
-Nie wiemy.
-No dobra, a więc ja pojadę najpierw do dziewczyn, a potem poszukam Liama.
-A jak ty chcesz go szukać Kochanie?- spytał Harry.
-Mam już pewien pomysł gdzie może być, ale muszę się jeszcze upewnić.
-A my? Spytał zaciekawiony Zayn.
-Wy tutaj zostańcie. Rozkazałam zbierając swoje drobiazgi do torebki.
- Pojadę z Tobą. Zaoferował mój narzeczony.
-Nie dzięki poradzę sobie. I wybiegłam do auta, gdzie czekał pan Bogdan.
-Jedziemy do domu Gosi.
-Już się robi. Po niecałych 15 minutach byłam już na miejscu. Zapukałam do drzwi, ale nikt nie otwierał, więc weszłam pewnym krokiem do środka. Rozejrzałam się po salonie niem ma nikogo, więc postanowiłam wejść na górę. Na pewno siedzą w pokoju z Pauliny.
-Cześć dziewczyny.
-No hej. Powiedziały smutne siedzące na łóżku wokół Pauliny.
-Możecie nas zostawić same? Spytałam.
-Tak jasne. Chodźcie dziewczyny. Powiedziała Gosia i zabrała nasze przyjaciółki.
-Co się stało? zapytałam.
-No bo wczoraj na imprezie całowałam się z ..... i przerwała mówić.
-No dokończ! Poprosiłam łagodnym głosem.
-Z Robertem.
-Co? Oszalałaś? Zapytałam podniesionym głosem.
-No jakoś tak wyszło.
-Jakoś tak wyszło?
-Był taki miły i .............
-Nie! Proszę powiedz że to nie prawda?
-Niestety prawda.
-Dziewczyno ty upadłaś na głowę? Jak mogłaś się przespać z kimś takim jak on? A Liam? Pomyślałaś o nim? Przecież on Cię Kocha!
-Byłam trochę wstawiona, a Liam mnie zostawił prawie na cały wieczór!
-Przecież on organizował cała tą imprezę to chyba oczywiste, ze był troszeczkę zajęty, ale tak jak każdy z chłopaków.
-Nie prawda Harry cały czas był przy Tobie.
-Tak to prawda, ale to było moje święto i on mi towarzyszył. A swoją drogą to nie wiem czemu nie byłaś z dziewczynami?
-Odłączyłam się na chwilę od nich i jakoś tak wyszło.
-Nie miałaś prawa go tak skrzywdzić! Powiedziałam przez łzy.
-Co chcesz zrobić?
-Porozmawiać z nim!
-I powiedzieć prawdę?
-No tak!
-Proszę nie mów mu!
-O nie! Jeśli to on by cie zdradził chciała byś wiedzieć. Prawda?\
-No tak, ale chłopaki wiedzą tylko o pocałunku! I niech tak zostanie!
-O nie! Oboje jesteście moimi przyjaciółmi, ale mogę pozwolić na to aby on cierpiał.
-On jest ważniejszy od mnie?
-Oszalałaś? Ale ja nie mogę nie chcę mu kłamać. Przepraszam muszę już iść. Nawet nie rozmawiając z dziewczynami, które siedziały w salonie wyszłam prosto do samochodu i kazałam jechać przed siebie.
-Panienko?
-Słucham panie Bogdanie?
-Czy coś się stało?
-Tak. Nie wiem co zrobić.
-Jak to?
-Czy mam skrzywdzić Paulinę i powiedzieć o niej całą prawdę Liamowi, czy może go też okłamać i nie mówić prawdy?
-No to faktycznie trudne. A czemu akurat ty?
-Bo każdy z chłopaków jest moim przyjacielem. Dziewczyny maja troszeczkę słabszy kontakt z nimi poza swoimi chłopakami. A po za tym ja ich sobie wszystkich przedstawiłam.
-No to trudno. Mów prawdę to się zawsze opłaca. Gdyby nie ona nie miałaś byś na palcu pięknego pierścionka. A poza tym chciałem jeszcze raz serdecznie pogratulować.
-No fakt i dziękuję Ci za wszystko. Jesteś dla mnie jak mój dziadek.
-No to gdzie jedziemy do Liama?
-Tak tylko jest problem bo nie wiadomo gdzie jest.
-A chłopaki nic nie wiedzą?
-No właśnie nie! Powiedzieli, ze jest tylko w jakimś hotelu.
-A może jest w tym na ul. Muzycznej 55?
-A może tak być. Bardzo mu się tam podobało. Jedziemy. Po nie zbyt długiej drodze byliśmy już na miejscu. Postanowiłam czym prędzej wejść do środka i spytać o Liama.
-Dzień dobry! Powiedziała pierwsza pani na recepcji.
-Dzień dobry. Ja przyszłam do gościa.
-Jaka godność?
-Liam Payne.
-Nie przykro mi nie mamy takiego gościa.
-Na pewno?
-Tak. Widziałam w oczach recepcjonistki, ze coś kombinuje, a więc podziękowałam grzecznie i usiadłam na kanapie. Pani za lady ciągle mnie obserwowała,ale ja nic sobie z tego nie robiłam. Wiedziałam, ze pracuje tu jeszcze taki recepcjonista, a więc postanowiłam poczekać na niego, bo coś w głębi duszy mówiło mi że mój przyjaciel jest blisko. Nie musiałam zbyt długo czekać, gdyż ten facet pojawił się w ciągu pięciu minut.
Podeszłam jeszcze raz i spytałam:
-Czy nie zatrzymał się u państwa pan Liam Payne?
-Nie nie mamy takiego gościa.
-Na pewno panie Łukaszu. Może pan sprawdzić to bardzo ważne dla mnie.
-A umówi się pani ze mną na randkę?
-Na pewno.
-To świetnie pan Payne jest w pokoju 325. No to dzisiaj?
-Dziękuję za wiadomość. A na kolację z chęcią się umówię tylko jak mój narzeczony mi pozwoli.
-Narzeczony?
-Tak od wczoraj jestem już zajęta, ale chętnie pójdę z Tobą na kawę. Okey?
-Jasne powiedział troszeczkę z kwaszoną miną. Czy prędzej skierowałam się do pokoju i zapukałam. Nikt nie otwierał. No tak nie che nikogo wiedzieć to przecież oczywiste, a może po prostu wyszedł. Pomyślałam, ale w końcu zadzwoniłam na komórkę, której nie odbierał. Słyszałam tylko jej dźwięk, czyli na pewno jest w środku. Liam proszę cie otwórz! To ja Monika. Jestem sama. Proszę. Po chwili pukania drzwi się otworzyły, a w nich ujrzałam całego zasmuconego Liama.
-Jak ty mnie tutaj znalazłaś?
-A widzisz mam swoje sposoby. Mogę wejść?
-Jeśli musisz. To tak.
-Liam chciałam porozmawiać.
-O czym?
-Ty dobrze wiesz, że o Paulinie.
-Nie chcę jej znać.
-Rozumiem Cię ale to wszystko jeszcze da się naprawić.
-Wierzysz w to?
-Tak, a ty nie?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-Hej! Myślałam, że przyjechaliście wszyscy.
-No jest mały problem?
-Jaki? Spytał mój ukochany.
-No własnie? A gdzie są dziewczyny i Liam?
-I to ten problem. Oznajmił Zayn.
-Możemy wejść? Spytał niepewnie Niall.
-No jasne, że tak. I mówcie o co chodzi?-powiedziałam.
-Chłopaki mówcie! Popędził ich Loczek.
-A więc Liam.... - zaczął Louis.
-Pokłócił się z Pauliną.
-O co?- spytałam.
-Bo na imprezie zobaczył jak ona całuje się z jakimś chłopakiem.
-O cholera. Wyraził się Loczek.
-A on gdzie jest?- spytałam.
-Pojechał do hotelu.
-Którego?
-Nie wiemy.
-No dobra, a więc ja pojadę najpierw do dziewczyn, a potem poszukam Liama.
-A jak ty chcesz go szukać Kochanie?- spytał Harry.
-Mam już pewien pomysł gdzie może być, ale muszę się jeszcze upewnić.
-A my? Spytał zaciekawiony Zayn.
-Wy tutaj zostańcie. Rozkazałam zbierając swoje drobiazgi do torebki.
- Pojadę z Tobą. Zaoferował mój narzeczony.
-Nie dzięki poradzę sobie. I wybiegłam do auta, gdzie czekał pan Bogdan.
-Jedziemy do domu Gosi.
-Już się robi. Po niecałych 15 minutach byłam już na miejscu. Zapukałam do drzwi, ale nikt nie otwierał, więc weszłam pewnym krokiem do środka. Rozejrzałam się po salonie niem ma nikogo, więc postanowiłam wejść na górę. Na pewno siedzą w pokoju z Pauliny.
-Cześć dziewczyny.
-No hej. Powiedziały smutne siedzące na łóżku wokół Pauliny.
-Możecie nas zostawić same? Spytałam.
-Tak jasne. Chodźcie dziewczyny. Powiedziała Gosia i zabrała nasze przyjaciółki.
-Co się stało? zapytałam.
-No bo wczoraj na imprezie całowałam się z ..... i przerwała mówić.
-No dokończ! Poprosiłam łagodnym głosem.
-Z Robertem.
-Co? Oszalałaś? Zapytałam podniesionym głosem.
-No jakoś tak wyszło.
-Jakoś tak wyszło?
-Był taki miły i .............
-Nie! Proszę powiedz że to nie prawda?
-Niestety prawda.
-Dziewczyno ty upadłaś na głowę? Jak mogłaś się przespać z kimś takim jak on? A Liam? Pomyślałaś o nim? Przecież on Cię Kocha!
-Byłam trochę wstawiona, a Liam mnie zostawił prawie na cały wieczór!
-Przecież on organizował cała tą imprezę to chyba oczywiste, ze był troszeczkę zajęty, ale tak jak każdy z chłopaków.
-Nie prawda Harry cały czas był przy Tobie.
-Tak to prawda, ale to było moje święto i on mi towarzyszył. A swoją drogą to nie wiem czemu nie byłaś z dziewczynami?
-Odłączyłam się na chwilę od nich i jakoś tak wyszło.
-Nie miałaś prawa go tak skrzywdzić! Powiedziałam przez łzy.
-Co chcesz zrobić?
-Porozmawiać z nim!
-I powiedzieć prawdę?
-No tak!
-Proszę nie mów mu!
-O nie! Jeśli to on by cie zdradził chciała byś wiedzieć. Prawda?\
-No tak, ale chłopaki wiedzą tylko o pocałunku! I niech tak zostanie!
-O nie! Oboje jesteście moimi przyjaciółmi, ale mogę pozwolić na to aby on cierpiał.
-On jest ważniejszy od mnie?
-Oszalałaś? Ale ja nie mogę nie chcę mu kłamać. Przepraszam muszę już iść. Nawet nie rozmawiając z dziewczynami, które siedziały w salonie wyszłam prosto do samochodu i kazałam jechać przed siebie.
-Panienko?
-Słucham panie Bogdanie?
-Czy coś się stało?
-Tak. Nie wiem co zrobić.
-Jak to?
-Czy mam skrzywdzić Paulinę i powiedzieć o niej całą prawdę Liamowi, czy może go też okłamać i nie mówić prawdy?
-No to faktycznie trudne. A czemu akurat ty?
-Bo każdy z chłopaków jest moim przyjacielem. Dziewczyny maja troszeczkę słabszy kontakt z nimi poza swoimi chłopakami. A po za tym ja ich sobie wszystkich przedstawiłam.
-No to trudno. Mów prawdę to się zawsze opłaca. Gdyby nie ona nie miałaś byś na palcu pięknego pierścionka. A poza tym chciałem jeszcze raz serdecznie pogratulować.
-No fakt i dziękuję Ci za wszystko. Jesteś dla mnie jak mój dziadek.
-No to gdzie jedziemy do Liama?
-Tak tylko jest problem bo nie wiadomo gdzie jest.
-A chłopaki nic nie wiedzą?
-No właśnie nie! Powiedzieli, ze jest tylko w jakimś hotelu.
-A może jest w tym na ul. Muzycznej 55?
-A może tak być. Bardzo mu się tam podobało. Jedziemy. Po nie zbyt długiej drodze byliśmy już na miejscu. Postanowiłam czym prędzej wejść do środka i spytać o Liama.
-Dzień dobry! Powiedziała pierwsza pani na recepcji.
-Dzień dobry. Ja przyszłam do gościa.
-Jaka godność?
-Liam Payne.
-Nie przykro mi nie mamy takiego gościa.
-Na pewno?
-Tak. Widziałam w oczach recepcjonistki, ze coś kombinuje, a więc podziękowałam grzecznie i usiadłam na kanapie. Pani za lady ciągle mnie obserwowała,ale ja nic sobie z tego nie robiłam. Wiedziałam, ze pracuje tu jeszcze taki recepcjonista, a więc postanowiłam poczekać na niego, bo coś w głębi duszy mówiło mi że mój przyjaciel jest blisko. Nie musiałam zbyt długo czekać, gdyż ten facet pojawił się w ciągu pięciu minut.
Podeszłam jeszcze raz i spytałam:
-Czy nie zatrzymał się u państwa pan Liam Payne?
-Nie nie mamy takiego gościa.
-Na pewno panie Łukaszu. Może pan sprawdzić to bardzo ważne dla mnie.
-A umówi się pani ze mną na randkę?
-Na pewno.
-To świetnie pan Payne jest w pokoju 325. No to dzisiaj?
-Dziękuję za wiadomość. A na kolację z chęcią się umówię tylko jak mój narzeczony mi pozwoli.
-Narzeczony?
-Tak od wczoraj jestem już zajęta, ale chętnie pójdę z Tobą na kawę. Okey?
-Jasne powiedział troszeczkę z kwaszoną miną. Czy prędzej skierowałam się do pokoju i zapukałam. Nikt nie otwierał. No tak nie che nikogo wiedzieć to przecież oczywiste, a może po prostu wyszedł. Pomyślałam, ale w końcu zadzwoniłam na komórkę, której nie odbierał. Słyszałam tylko jej dźwięk, czyli na pewno jest w środku. Liam proszę cie otwórz! To ja Monika. Jestem sama. Proszę. Po chwili pukania drzwi się otworzyły, a w nich ujrzałam całego zasmuconego Liama.
-Jak ty mnie tutaj znalazłaś?
-A widzisz mam swoje sposoby. Mogę wejść?
-Jeśli musisz. To tak.
-Liam chciałam porozmawiać.
-O czym?
-Ty dobrze wiesz, że o Paulinie.
-Nie chcę jej znać.
-Rozumiem Cię ale to wszystko jeszcze da się naprawić.
-Wierzysz w to?
-Tak, a ty nie?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
piątek, 5 września 2014
LIBSTER AWARD V
Kochani jest mi bardzo miło, że znowu zostałam nominowana tym razem przez wspaniałą Ulenka Paw.
to już mój piąty raz. Jeszcze raz dziękuję, ale tym razem nie będę nominować nikogo, gdyż w ciągu ostatnich tygodni to już trzecia nominacja i nie mam za bardzo kogo nominować, ale na pytania z chęcią odpowiem, a więc zaczynajmy.
1. Jak masz na imię?
Monika.
2. Ile masz lat?
18.
3. Jesteś w jakichś fandomach? W jakich?
Różnych.
4. Co przywołuje uśmiech na twoją twarz?
Ulubiona piosenka, siatkówka i przyjaciele.
5. Czy wcześniej już blogowałaś?
Nie to mój pierwszy blog i mam nadzieje, że nie ostatni.
6. Ulubiona piosenka?
Oj wiele ich jest ale takie do których zawsze wracam to: Salvame, Rebelde, Tras de Mi, One Way or Another, Midnight Memories, You and I i Kocham się w Tobie.
7. Pięć rzeczy które chciałabyś zrobić przed śmiercią?
1. Poznać swoich idoli.
2. Zagrać mecz z prawdziwymi siatkarzami.
3. Nauczyć się profesjonalnie tańczyć tanga i jive.
4. Pojechać w podróż dookoła świata.
5. Nauczyć się języka hiszpańskiego.
8. Twój ulubieniec z 1D?
Wszyscy, ale chyba najbardziej lubię Harrego.
9. Ulubiony film?
Drużyna.
10. Jaka była najdziwniejsza rzecz jaka jadłaś?
Nie pamiętam.
11. Ulubiony imagin/Fanfiction?
Nie mam.
*****************************************************************
Mam nadzieje, że się na mnie nie obraziliście że nie nominowałam nikogo.
Informuję, że nowy rozdział pojawi się już jutro!
Pozdrawiam i żegnam was gifem :*
to już mój piąty raz. Jeszcze raz dziękuję, ale tym razem nie będę nominować nikogo, gdyż w ciągu ostatnich tygodni to już trzecia nominacja i nie mam za bardzo kogo nominować, ale na pytania z chęcią odpowiem, a więc zaczynajmy.
1. Jak masz na imię?
Monika.
2. Ile masz lat?
18.
3. Jesteś w jakichś fandomach? W jakich?
Różnych.
4. Co przywołuje uśmiech na twoją twarz?
Ulubiona piosenka, siatkówka i przyjaciele.
5. Czy wcześniej już blogowałaś?
Nie to mój pierwszy blog i mam nadzieje, że nie ostatni.
6. Ulubiona piosenka?
Oj wiele ich jest ale takie do których zawsze wracam to: Salvame, Rebelde, Tras de Mi, One Way or Another, Midnight Memories, You and I i Kocham się w Tobie.
7. Pięć rzeczy które chciałabyś zrobić przed śmiercią?
1. Poznać swoich idoli.
2. Zagrać mecz z prawdziwymi siatkarzami.
3. Nauczyć się profesjonalnie tańczyć tanga i jive.
4. Pojechać w podróż dookoła świata.
5. Nauczyć się języka hiszpańskiego.
8. Twój ulubieniec z 1D?
Wszyscy, ale chyba najbardziej lubię Harrego.
9. Ulubiony film?
Drużyna.
10. Jaka była najdziwniejsza rzecz jaka jadłaś?
Nie pamiętam.
11. Ulubiony imagin/Fanfiction?
Nie mam.
*****************************************************************
Mam nadzieje, że się na mnie nie obraziliście że nie nominowałam nikogo.
Informuję, że nowy rozdział pojawi się już jutro!
Pozdrawiam i żegnam was gifem :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























